0 : Odsłon:
GLICERYNA
Obudziła mnie delikatnie. Spałem jakieś dwie godziny. Oparcie fotela samochodu odcisnęło mi się na twarzy i byłem cały zdrętwiały. Nagle poczułem ból w brzuchu i przypomniałem sobie wszystko. Na spodniach miałem pełno zaschniętej krwi. Omotany byłem bandażem we wszystkich możliwych kierunkach i na to wszystko ktoś nacisnął marynarkę.
- Telefon dzwonił. - Powiedziała. Sięgnąłem po aparat. Zobaczyłem numer Rica. Marija patrzyła na mnie. Była trochę znużona jazdą. Przed nami szumiał ocean.
- Rico? To ja, dzwoniłeś, a ja już nad oceanem... - Przerwał mi bez ceregieli i wypalił.
- Da Esvas chciał twojej gliceryny. Wysłał kogoś po to zamiast ciebie. Pewnie kontakt jest już w porcie. Uważaj. Jesteś prawie trupem. Mariolo nie żyje, właśni compadres go skasowali. Chcą sami przejąć kontakt. - Wyrzucił z siebie.
- Zaraz, zaraz, stop!- Krzyknąłem. - Po co komu gliceryna? Rico, przecież to tylko gliceryna.
- Wpadł im pomysł do głowy a właściwie facet do gliceryny. Do jednego kontenera wpadł kurier z zaszytymi diamentami na kilkadziesiąt milionów dolarów.
- Przecież to wykryją.
- Nie wykryją , bo gliceryna już była prześwietlona i zaplombowana. Kto to będzie jeszcze raz prześwietlał, jak się tego nawet otworzyć nie da.
No tak, teraz zrozumiałem. Nie da się nic dodać do kontenera, bo, aby go otworzyć, zawsze trzeba go ogrzać by gliceryna zrobiła się płynna. Nikt tego nie otworzy, ani tym bardziej, nic tam nie utopi. Więc zero badań. Już się odbyły i teraz jedzie pod plombami, a ja mam klucz. Ja jeden mam świstek do odbioru.
- Co robi Tiago? - Zapytałem.
- Robi baleron. - Powiedziała słuchawka.
- Marija, zadzwoń do portu, do kapitana Esmozy. Dowiedz się gdzie towar. Tylko bez zbędnych dyskusji. - Dzwoni. Gada. Gada. Nawet się nie wysikam w tym stanie. Nie mówiąc o wyjściu i rozprostowaniu kości. Jak zmienić ubranie? Paranoja bez portek.
Jestem głodny. To dobrze. Kiszki nie przebite i pracują. Gada dalej. Ile można.
- No i co z tym statkiem? - Nie słyszy, chodzi tam i z powrotem jakieś dwadzieścia kroków od auta. Biegnie.
- No i co?
- Towar zabrany. Ciężarówki czekały od rana. Byłeś tam i osobiście potwierdziłeś papiery.
- Esmoza mnie widział?
- Tak, piliście kawę razem.
- Co teraz?
- Nie wiem, może balerony?
- Rozmawiałaś z Esmozą?
- Też z nim. Połączyli mnie.
- Tu jest jego osobisty numer. Dzwoń. – Rzuciłem przez śliny.
- Dobrze załatwiłam?
- Dzwoń.
- Ale powiedz.
- Dzwoń wreszcie.
- Hallo, Esmoza. - Rozległo się w słuchawce.
- Hallo Raul ! Jak leci? Jak żona ? A jak się ma Kiti ? Zawołałem do słuchawki.
- Dziękuję, wszystko O.K., Kiti opowiadała mi dużo o tobie. Kiedy tu wpadniesz?
- Zaraz bo już jestem przed biurem.
- No to czekam.
Rozłączył się. Marija patrzyła na mnie przerażona. Oboje jednocześnie powiedzieliśmy. Kiti to kotka! Nie opowiada ani nie przesyła pozdrowień! A Esmoza nie ma żony i ma na imię Theodor.
Kto był teraz Esmozą? Należało to wyjaśnić. Ale życie nie jest przecież takie, na jakie wygląda.
Dlatego najpierw pojechaliśmy do księgarni, którą prowadził i gdzie mieszkał brat Esmozy.
Nie zaparkowała przed wejściem ale na tyłach. Wygramoliłem się z auta i przez korytarze oficyny przeszliśmy do księgarni a raczej najpierw do dużego pokoju gdzie pomieszkiwał Esmoza brat Esmozy. Drzwi były otwarte a Esmoza siedział przy małym okrągłym stoliczku i popijał coś ze złoconej filiżanki. Niczym nie przypominał mola książkowego. Był rumiany i wysportowany o płynnych ruchach i trzeźwym spojrzeniu na świat i ludzi.
- Brata widziałeś po powrocie?
- Nie, jeszcze nie podjechał.
- Coś się stało? - Zapytał i zaniepokoił się bardziej niż powinien. Marija i ja pomyśleliśmy to samo. Ale nie było jak sprawdzić Esmozy teraz. A jednak nie wytrzymała i zapytała.
- Ma pan komiksy Del Popolita rocznik 2000 ?
- Nie wiem. - Odparł Esmoza. A nasze sprawdzanie spaliło na panewce. - Ja tylko prowadzę księgarnię ale nie czytam. - Uśmiechnął się do Mariji, a ona nagle zamieniła się w grzeczna małą uczennicę, nawet zaczęła przestępować z nogi na nogę i kołysać się na boki jak mała dziewczynka.
- Gdzie tu jest toaleta, bo chciałam przypudrować nosek? - Spytała śmiesznym głosikiem. Esmoza wskazał ręką.
- Chciałbym się skontaktować z bratem, gdy przyjdzie. - Rzekłem. - Albo, gdzie może być, gdyby musiał się ukryć? No, proszę tak na mnie nie patrzeć. Gdyby musiał uciekać przed np. zabójcą? Czy wtedy dałby panu znać? Czy wie pan gdzie może być? Proszę nie odpowiadać, bo i ja mogę należeć do tych, co go szukają. Ale pan mnie zna. Jeśli skontaktuje się pan z bratem, proszę mu powiedzieć, o mnie . A to jak on oceni sytuację, będzie oczywiste. Gdyby z jakiegoś powodu nie chciał się spotkać ale tylko dać znać, że żyje, proszę o telefon na ten numer. Jeśli, nie żyje, proszę jak najszybciej dać mi znać. No i uciekać stąd. Tego nie muszę mówić, przecież, panu, senior.
Esmozą wstrząsnął elektryczny dreszcz, gdy padły ostatnie słowa. Widział w jakim ja jestem stanie, co przygnębiło go jeszcze bardziej.
- Jeśli nic pan nie wie, to tym bardziej niech pan wyjedzie na urlop, a przynajmniej zamknie sklep na jakiś czas.
Gdy będzie chciał mi pan coś powiedzieć telefonicznie , proszę zacząć od słów „mówi Rufus..”. Będzie jasne, że to pan. – Dodałem powoli. Patrzył na mnie przez chwilę . Potem spokojnie powiedział. Chciałbym panu coś pokazać. Poszliśmy do sklepu . Tam za kontuarem. Wskazał palcem miejsce. Myślałem, że znajdę tam trupa jego brata lub inny baleron, ale zamiast tego podłoga była pokryta pismem dziecinnym jakby i dało się odczytać koślawe litery:
”przyjdzie olbrzym zrobić z wroga dwóch”
Wczoraj jeszcze tego nie było. To jakiś żart dziecka, czy jak? Idiotyczne! Nikt tu praktycznie nie wchodzi, tylko pracownicy. Ale oni przyszli dopiero przed dziewiątą. A napis już był rano. Faktycznie głupie. Powiedziałem i zabierałem się do odejścia , gdy usłyszałem głos Mariji. Co to świecące litery? Popatrzyliśmy razem. Faktycznie litery błyszczały i były jakby mokre. No tak, to gliceryna! Ktoś napisał to gliceryną!! Marija podeszła jak zaczarowana. Ja znam ten wiersz. Szepnęła przejęta. Nie pamiętam skąd, ale znam. Pomyślałem, że ja też ale nie mogłem odczytać go z jej głowy. Na pewno nie był to dziecinny wymysł. Prędzej list od kapitana Esmozy do brata, księgarza Esmozy lub jeszcze coś innego.
Dowlokłem się jakoś do auta. Marija wskoczyła za kierownicę i odjechaliśmy parę przecznic dalej. Tam przystanęliśmy pod platanem. Łykałem tabletki jedna po drugiej, a ona milcząc zrobiła mi poprawkę surowicy. Duży, koński zastrzyk. Wtedy przypomniała sobie ten wiersz i jednocześnie zabraliśmy się do pisania.
Za naciśnięciem guzika,
Przyjdzie olbrzym z suszonymi oczami
I zrobi z wroga dwóch.
Psi odchodzie,
Szalony ślimaku bez śliny.
Dziwki zgwałconych kotów
Patrzą na twe oblubienie
Gdy muzyki wyrywają twe serce
I zrzucasz płaszcz
Mięsień po mięśniu napinasz
Ale walka nie twoja
Trzeba mieć serce i wiarę,
Ty nie masz nawet snu
By być larwą
Nim rycerzem się staniesz.
Nic nie jest tu takie, jakim się wydaje.
Popatrzeliśmy na siebie. Tego nie napisał kapitan. Takie bzdety pisali przed drugą rewolucją dla Tonantzin Coatlicue. Głód ssał mi trzewia.
- Oznaka zdrowia. - Powiedziała Marija. - Gdzie jedziemy, Hombre?
- Wracamy do księgarni oczywiście. - Rzekłem jakby to było jedyna sensowna opcja.
Księgarnia miała już wywieszkę „zamknięte”, ale my udaliśmy się do mieszkania z tyłu. Nikogo tu nie zastaliśmy. Widocznie Esmoza szybko zrozumiał swoje położenie i znikł. Patrzeliśmy po ścianach i półkach szukając jakiejś wskazówki, może książki. Może któreś z wiszących fotografii są podpowiedzią ?
Marija stała na środku węsząc jak typowa Indianka. Śmieszyło mnie to, że posługuje się na prawdę węchem. Było to silniejsze od niej. Wtedy mogła się skupić. Czułem i rozumiałem to.
- Dlaczego regał z komiksami i gumami do żucia stoi na tyłach?- Zapytała na głos. -Czyż nie powinien przy kasie? - Faktycznie, to jest nie tak jak w innych sklepach.- Skonstatowałem zdziwiony. Poszliśmy tam i szybkim ruchem odsunąłem regalik, co przypłaciłem szarpnięciem bólu, ale opłacało się. Były tam małe, a raczej wąskie i wysokie drzwiczki, przysłonięte plakatem, teraz naderwanym. Oczywiście wsunęliśmy się do środka. Marija szła przodem. Za zakrętem korytarzyk drewniany przechodził w szeroki murowany podcień zakończony kwadratowym patio. Podążałem za nią niezdarnie ale widziałem i tak to, co ona i myślałem, co ona. Na środku ocienionego patio siedzieli obaj bracia. Marija pomyślała, że to oni zapięli glicerynę. Intuicja kobieca czy błyskawiczne wyciąganie wniosków? Powiedziała tylko.
- To wy obaj. - A oni zaskoczeni zwrócili się w jej stronę. - Zleciliście da Esvas porwanie kontenerów i sami ukartowaliście to wszystko! - Patrzeli na nią w osłupieniu ale spokojnie. Sprawdzałem w tym czasie czy mają jakieś wsparcie na daszkach lub w oknach.
Byli sami. Nie sądzę aby byli uzbrojeni. Ich przewiewne ubrania nie ukryły by broni.
- Więc co, senores? Jakieś sensowne wyjaśnienia? - Powiedziałem kuśtykając w stronę stolika. Opadłem na fotel a oni stali tak nadal. Marija chodziła wokoło patio myszkując po zakamarkach.
- Nic nie jest tu takie, jakim się wydaje. - Powtórzyła ostatnie zdanie wiersza. - No to jak , panowie bracia?
- Hombre! Kim jest ta smarkula? - Zawołał kapitan. Popatrzyłem na niego zimno i odparłem.
- Czy przypomina ci Tiago?
- To co tak piszczysz? – Odważył się jeden z Esmozów.
- Powiedz coś, bo pomyślimy, że faktycznie wystawiłeś mnie na śmierć. Może wam uwierzymy i darujemy. Dodałem.
- Wszystko wyjaśnię. - Powiedział kapitan.
- A ty możesz sobie gdzieś wsadzić swoje obietnice.- Dodał drugi Esmoza. -
- Wiedzieliśmy, co jest w glicerynie. Myśleliśmy, że to ty zorganizowałeś.
- Teraz wiemy, że nie. Ktoś był i odebrał kontenery. Miał dokumenty i klucz. Dziwne, bo to akurat nie byłeś ty. - Esmoza spojrzał na brata, który kontynuował.
- Potem zniknąłem ze statku ale nie mogłem dostać się do biura, bo tam już był ktoś i czekał na ciebie. Więc powiadomiłem brata, że to twoja sprawka. Kontenery pojechały i mamy czas do jutra.
- Potem rozpęta się piekło.- Podjął pierwszy Esmoza. - Tymczasem wasze zachowanie utwierdza nas w przekonaniu, że to nie wy. Inaczej nie byłoby was tutaj i teraz. - Dodał Esmoza. Przechyliłem się na fotelu.
- Skąd wiemy, że to nie twoja sprawka kapitanie Esmoza?
- No...
- To tylko twoja opowieść. - Żachnąłem się.
- Dowody?- Powiedział księgarz. - Bardzo proszę. Wyjdą na świat jutro rano.- Milczeliśmy, więc ciągnął dalej.
- Gdybyśmy z bratem sami zaplanowali zabicie ciebie i załadowanie tych kontenerów, nie dalibyśmy na te ciężarówki kontenerów pełnych melasy. Jutro przy ogrzewaniu kontenera wyjdzie na jaw, że zabrali nie to co chcieli. Będą musieli wrócić tu z powrotem. I zadyma gotowa. Po co nam uciekanie i ukrywanie się? Jako zleceniodawcy mogliśmy przecież cieszyć się nadal swoim spokojem i obserwować wszystko z boku.
- Hm, no mogliście pokłócić się z podwykonawcą, lub go wykiwać? - Rzekłem. - Gdzie są prawdziwe kontenery?
- Które ? - Zapytał nagle kapitan. - Te z gliceryną ,czy ten jeden z utopionymi zwłokami pełnymi diamentów ?
- To nie jest ważne. - Stwierdziła smarkula śmiesznym akcentem udając dorosłą. - Ważne, że tak długo będą zabijać za samą tylko informacje o tym, aż braknie ust do szeptania i uszu do słuchania tajemnic.
- Szczeniara ma rację.- Powiedział Esmoza. - Jednak to kupa pieniędzy.
- Z pewnością, ale ja potrzebuję gliceryny dla moich celów. Czy ją dostanę?
- A czy chcesz ją dostać?
- Chcę. - Odparłem. - Musimy znać zleceniodawcę.
- Jeśli to nie wy. - Marija popatrzyła na nich. - Chodźmy stąd.
- Co zrobimy z diamentami? - Zapytałem na odchodnym.
- Podzielimy lub wypłacimy trzecią część tobie.
- Połowę. - Rzekłem. - Smarkula też tyłek naraża.
Roześmiali się rubasznie.
- Chciałeś powiedzieć, dupę. - Skonstatowała.
- Tak. - Przyznałem. Roześmiali się jeszcze raz.
- Dobra, kapitanie Esmoza, zobaczymy co zrobicie. Tak czy tak, połowa sumy idzie do nas. Nie interesuje mnie, gdzie są zwłoki.
Bracia smętnie potaknęli głowami.
- A z kontenerami zrobimy tak. Wyślemy po jednym do każdego, kto się zakręci. Da Esvas nie żyje. Jego ludzie otrzymają więc jeden kontener. I tak dalej. - Popatrzyli po sobie. Plan był genialnie prosty.
- I tak dalej. - Powiedzieli zgodnie.
Wyszliśmy tym samym przesmykiem zasłaniając regał i plakat. Nie było już tu nic do roboty. Poszliśmy więc na zakupy wydając dużo pieniędzy, na rzeczy zbędne i kobiece. Ja zdychałem w tyle auta, a Marija wskakiwała na chwilę, która potrafiła ciągnąć się jak guma do żucia i do pół godziny. Przymierzała wtedy różne ciuchy i buty . I nie było temu końca. Należało jej się to. W końcu to był jej plan z tymi kontenerami. Aby każdemu wysłać po jednym. Wystarczyło teraz tylko poczekać,
aż się sami wykończą.
Zarobiwszy około trzydzieści pięć milionów i z dziurą w brzuchu swędzącą i śmierdzącą ropiejącym wrzodem jechaliśmy zadowoleni do domu. Należało teraz dowiedzieć się co u Rico i Tiago. Esmoza wiedział, że nie mi ucieknie. Należało spodziewać się tylko , że może chcieć mnie zabić , gdyby się wystraszył, że nie ma dla mnie pieniędzy, lub z chciwości, gdyby mu głupota do mózgu nasrała.
Marija prowadziła uważnie, ale zjechaliśmy z trasy na boczne drogi poszukać noclegu. Byliśmy zmęczeni. A wjeżdżając do La Pampa del Fior należało być czujnym i działać. Tu na odludziu, nawet GPS nas nie namierzy.
Dwa tygodnie później ktoś przywiózł kuriera przed moje drzwi. Służba wciągnęła go do środka a on mimo, że był w kiepskiej formie. Jakoś nie kwapił się umrzeć tak długo, aż wręczył mi małpi skalp i gadał po łacinie. Nie mogę zapomnieć jego twarzy, zastygła tak spełniona. Nie wiadomo, kto go pokiereszował, ani dlaczego dotarł do mnie. Potem przybyli gringos. Przybyli do La Pampa del Fior i oczywiście szukali mnie. Czy to był ich kurier, czy skądś się o nim dowiedzieli, chcieli koniecznie „swojego człowieka” a raczej zwłoki. Gringos myślą, że są wielcy i silni a Indios słabi i głupi. Ale my mamy XXI wiek. A gringos nic nie jarzą. Żyją przeszłością i tym, co nakradli wcześniej. Nie wiedzą czym jest La Pampa del Fior, bo „nic nie jest tu takie, jakim się wydaje”. Marija pierwsza ich rozgryzła, gdy wracała ze szkoły a hałaśliwi gringos naśmiewali się z naszych wiejskich ubiorów. W hotelu u El Micha wynajęli całe piętro i wydawać się im zaczęło, że są władcami wszego stworzenia. Popychali przechodniów na ulicy i kpili z domów i naczyń na wodę. Służba dostała przykaz nie wpuszczać ich nawet za bramę. Potomków hiszpańskich arystokratów przewracali na ulicy wydzierając się pod niebiosa i nie mając pojęcia o ich wielkości, pochodzeniu, dumie i kulturze gardzącej sposobem bycia gringos i ich życiem bez honoru. Pierwszego dnia pobili odźwiernego i wjechali mi na dziedziniec siłą, krzycząc coś i machając bronią. Odstawiliśmy ich zwęglony jeep pod hotel a w nim żywych związanych i przerażonych krzykaczy. Cichych teraz w swej bezsilności. Każdemu do ust dali szerszenia, który zrobił swoje. Gringos zadzwonili po posiłki, a Rico dostał w pół godziny wykaz właścicieli telefonów, z którymi rozmawiali. Nawet i zwłaszcza tych zastrzeżonych.
Rico wysłał do nich swoich agentów, aby im przemówili do rozsądku. Gringos pewnie nie uwierzą i trzeba będzie wysłać komuś czyjąś głowę, tak jak w osiemdziesiątym dziewiątym, gdy Kanadyjczycy coś tu chcieli wiercić. Ale na razie jest czas na rozsądek.
>
:
Poprzedni rozdział: Następny rozdział:
:
Automat tłumaczył ten tekst na 91 języków z oryginalnego języka polskiego. Tytuł oryginału "Teoria Strzałek" . Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawo autorskie: Jakub Nowak TS011
: Wyślij Wiadomość.
Przetłumacz ten tekst na 91 języków
: Podobne ogłoszenia.
Dlaczego ten ogromny budynek nie ma okien?
Nowy Jork Dlaczego ten ogromny budynek nie ma okien? Zbudowany w 1974 r. podczas zimnej wojny, 29-piętrowy budynek miał być fortecą „mieszczącą sprzęt telefoniczny długich linii i chroniącą go oraz chroniac obsługujący go personel w przypadku ataku…
Ho tla etsahala eng ka 'mele oa hau haeba u qala ho ja mahe a linotsi letsatsi le letsatsi pele u robala? Triglycerides: Mahe a linotsi:
Ho tla etsahala eng ka 'mele oa hau haeba u qala ho ja mahe a linotsi letsatsi le letsatsi pele u robala? Triglycerides: Mahe a linotsi: Tryptophan: Boholo ba rona rea tseba hore mahe a linotsi a ka sebelisoa ho loants'a sefuba le ho kolobatsa letlalo…
Sir Malcolm Campbell pozuje do zdjęć ze swoim Blue Bird w 1935 roku.
Sir Malcolm Campbell pozuje do zdjęć ze swoim Blue Bird w 1935 roku. Samochód miał 36,7-litrowy, doładowany silnik Rolls Royce, wytwarzający ponad 2300 koni mechanicznych i zdołał osiągnąć nieuchwytny znak 300 mil na godzinę. Сэр Малькольм Кэмпбелл…
Harvard scientist Avi Loeb claims 'Metallic Spheres' found on ocean floor may be alien tech.
Harvard scientist Avi Loeb claims 'Metallic Spheres' found on ocean floor may be alien tech. Sunday, July 02, 2023 The discovery of microscopic spherules by a team of scientists, including Harvard Professor Avi Loeb, during an expedition off the coast of…
WEDŁUG ORLANDO FERGUSONA nie żyjemy na kuli ziemskiej, ale w gigantycznej foremce na pączki.
WEDŁUG ORLANDO FERGUSONA nie żyjemy na kuli ziemskiej, ale w gigantycznej foremce na pączki. W 1893 roku Ferguson z Hot Springs w Południowej Dakocie opublikował swoją Mapę kwadratowej i stacjonarnej ziemi. Przedstawia świat rozciągnięty nad kotliną z…
UL. Company. Confirm compliance, enhance sustainability, manage transparency, deliver quality.
About UL As a global company with more than 120 years of expertise, UL works with customers and stakeholders to help them navigate market complexity. UL brings clarity and empowers trust to support the responsible design, production, marketing and…
月桂樹,月桂葉,月桂葉:月桂樹(Laurus nobilis):
月桂樹,月桂葉,月桂葉:月桂樹(Laurus nobilis): 月桂樹之所以美麗,主要是因為其有光澤的葉子。桂冠樹籬在南歐可以被欽佩。 但是,您必須注意不要過度使用它,因為新鮮月桂葉(也稱為月桂樹)的香氣多次超過乾味。 月桂葉是您自己的樹上的?與其將乾燥的月桂葉扔進燉菜,燉菜或湯中,不如從站在公寓裡的樹上採摘新鮮。已經有人會為這道菜增添一股美麗的香氣。…
Burak Ćwikłowy Opolski podłużny:
Burak Ćwikłowy Opolski podłużny: Opakowanie: 10g Siew: IV- VI Zbiór: VII- X Odmiana bardzo plenna o wydłużonych korzeniach z zaokrągloną nasadą. Wyróżnia się smakowitością i intensywnie wybarwionym miąższem z dużą zawartością betaniny. Przydatna do…
Mur Kumbhalgarh, Indie 36 km długi.
Mur Kumbhalgarh, Indie 36 km długi. Drugi po murze chińskim. Budowa trwała ponad 100 lat w XV wieku, Wewnątrz murów ochronnych znajduje się ponad 360 świątyń.
Wieszak drewniany na klucze, domki ozdobne. D023. Hölzerner Schlüsselhänger, dekorative Häuser. Wooden key hanger, decorative houses.
: DETALE HANDLOWE: W przypadku sprzedaży detalicznej, podana tutaj cena i usługa paczkowa 4 EUR za paczkę 30 kg dla krajowej Polski. (Obowiązuje następująca: ilość x cena + 4 EUR = całkowita kwota za przelew) Przelewy mogą być realizowane bezpośrednio na…
Film „Oni żyją” Johna Carpentera nie był tylko filmem;
W świecie oszustwa, iluzji i manipulacji migoczący ekran telewizora to nie tylko czarne lustro odbijające społeczeństwo – to epicentrum złożonej sieci kontroli. Film „Oni żyją” Johna Carpentera nie był tylko filmem; było to wczesne ostrzeżenie. Instrukcja…
PAK-DRUK. Producent. Opakowania ozdobne. Opakowania prezentów.
Nasza firma istnieje na rynku od lat i od początku zajmuje się produkcją opakowań tekturowych, pudełek tekturowych ozdobnych, przekładek tekturowych i wielu innych. Dzięki naszemu doświadczeniu zapakujemy każdy przedmiot czy też artykuł spożywczy i dzięki…
膝関節と肘関節のコラーゲン-必要ですか、それともオプションですか?
膝関節と肘関節のコラーゲン-必要ですか、それともオプションですか? コラーゲンは、結合組織の成分であり、骨、関節、軟骨、および皮膚と腱の主要な構成要素の1つであるタンパク質です。これは、多くの異なる機能を持っているため、良好な体の健康のための重要な要素です。時間が経つにつれて、人体はコラーゲン繊維を再構築する能力を徐々に失い、その量が大幅に減少します。このような状況は、身体の個々の部分の仕事の妨害や運動障害を引き起こす可能性があるため、ある時点で関節にコラーゲンを使用し始める価値があります。…
Długopis : Ch 8 niebieski
: Nazwa: Długopisy : Czas dostawy: 96 h : Typ : Odporna na uszkodzenia i twarda kulka wykonana z węglika wolframu : Materiał : Metal plastik : Kolor: Wiele odmian kolorów i nadruków : Dostępność: Detalicznie. natomiast hurt tylko po umówieniu :…
CZTERY POZIOMY ATRAKCJI.
CZTERY POZIOMY ATRAKCJI. POZIOM 1: MYŚL „To, co myślisz, to przyciągasz”. Myśl jest pierwszym poziomem, na którym działa siła przyciągania. Moc ta ma swoje źródło w polu elektrycznym mózgu. POZIOM 2: DEKRET „Przyciągasz to, co mówisz”. Moc czasownika…
Uwe elu nke ụmụ nwoke na-agbanwe agbanwe oge adịghị mma maka nzube dị mma:
Uwe elu nke ụmụ nwoke na-agbanwe agbanwe oge adịghị mma maka nzube dị mma: Uwe ụmụ nwoke maka uwe kachasị ewu ewu na nke pụrụ iche. Uwe ejiji, agba ihe eji agba agba, kpo oku okike di nma, ike na adighi nma, nke apuru iji ebipu ya. You nwere ike ịkụda…
AMAZINGGATESOFCANADA. Company. Custom gate designs.
We are pleased to introduce Amazing Gates of Canada to the Canadian Marketplace. We searched extensively to find quality products at a fair price with timely delivery. All of these requirements were met through Ken Helfer and his friendly and…
HAIRXTEND. Producent. Włosy, peruki.
HairXtend Poland to marka znana i od lat kojarzona z profesjonalizmem. Stworzona przez kobietę i z myślą o kobietach, powstała w 2004 roku. Łączy w sobie zamiłowanie do piękna i artystyczną kreatywność. To marka stawiająca na jakość i niepowtarzalność,…
Po kilku latach luksusowa łazienka została zresztą przebudowana na lokum dla nieślubnego syna Króla Słońce, hrabiego Tuluzy.
W chwili śmierci Ludwik XIV miał 77 lat. Sam twierdził, że w swoim długim życiu kąpał się jedynie trzy razy. Awersja do wody sprawiała, że Król Słońce potwornie cuchnął. Rosyjski ambasador twierdził wręcz, że „śmierdział jak dziki zwierz”. „Kąpiel niszczy…
Calathea Rufibarba KALATEA Falistolistna Zielistka Sternberga.
Calathea Rufibarba KALATEA Falistolistna Zielistka Sternberga. Zielistka Sternberga Zielistka jest jedną z najczęściej uprawianych roślin doniczkowych. Pochodzi z Afryki Południowej Jest to idealna roślina dla amatorów, ze względu na niewielkie wymagania…
Lokhu kuchaza konke: Izimpawu ze-Zodiac zihlanganisa imibala nemizwa nokwakheka. Inhlawulo inqunywa izinombolo zabo:
Lokhu kuchaza konke: Izimpawu ze-Zodiac zihlanganisa imibala nemizwa nokwakheka. Inhlawulo inqunywa izinombolo zabo: Yonke ingqondo ekhathazayo ngokungakholelwa kufanele ibheke ukuxhumana phakathi kwezinkathi namandla esitho esizalwe ngenyanga ethile.…
Sernik to jedno z tych ciast, które zdają się wywoływać dreszcze na plecach początkujących cukierników.
Sernik to jeden z najpopularniejszych polskich deserów. Jednak jego przygotowanie nie zawsze jest łatwe i przyjemne. Często okazuje się, że ciasto pęka lub opada. Na szczęście jest sposób, aby uniknąć tych nieprzyjemności. Wystarczy dodać do masy serowej…
WOZNICKI. Firma. Części do samochodów osobowych i dostawczych.
P.H.U. Auto-Części Dariusz Woźnicki to dynamicznie rozwijająca się firma, która powstała w 2002 roku. Zajmujemy się sprzedażą i doradztwem w doborze części do samochodów osobowych i dostawczych. Auto Części Woźnicki - sklep z zewnątrz W naszym sklepie…
Dziwna tajemnica jeziora Anjikuni.
Dziwna tajemnica jeziora Anjikuni. Jezioro Anjikuni jest miejscem zniknięcia całej wioski. Wszystko to wydarzyło się w listopadzie 1930 roku, kiedy traper o imieniu Joe Labelle szukał schronienia na noc. Labelle znał wioskę Eskimosów, której populacja…
Jarmuż: Jarmuż: Pożywienie, które powinno być w Twojej diecie po 40 latach życia
Jarmuż: Jarmuż: Pożywienie, które powinno być w Twojej diecie po 40 latach życia Kiedy osiągamy pewien wiek, potrzeby naszego ciała zmieniają się. Ci, którzy zwracali uwagę na swoje ciała przechodzące w wieku dojrzewania w wieku 20 lat, a następnie w…
Wątpliwa historia miasta Seattle:
Wątpliwa historia miasta Seattle: czy było zalane błotem, zniszczone jakąś bronią energetyczną, czy może jedno i drugie? Wczesna era Seattle zamknęła się oszałamiająco wraz z Wielkim Pożarem Seattle z 6 czerwca 1889 roku. Spalił on 29 przecznic, niszcząc…

