Rombacha
13-07-26

0 : Odsłon:


GLICERYNA

   Obudziła mnie delikatnie. Spałem jakieś dwie godziny. Oparcie fotela samochodu odcisnęło mi się na twarzy i byłem cały zdrętwiały. Nagle poczułem ból w brzuchu i przypomniałem sobie wszystko. Na spodniach miałem pełno zaschniętej krwi. Omotany byłem bandażem we wszystkich możliwych kierunkach i na to wszystko ktoś nacisnął marynarkę.
- Telefon dzwonił. - Powiedziała. Sięgnąłem po aparat. Zobaczyłem numer Rica. Marija patrzyła na mnie. Była trochę znużona jazdą. Przed nami szumiał ocean.
- Rico? To ja, dzwoniłeś, a ja już nad oceanem... - Przerwał mi bez ceregieli i wypalił.
 - Da Esvas chciał twojej gliceryny. Wysłał kogoś po to zamiast ciebie. Pewnie kontakt jest już w porcie. Uważaj. Jesteś prawie trupem. Mariolo nie żyje, właśni compadres go skasowali. Chcą sami przejąć kontakt. - Wyrzucił z siebie.
- Zaraz, zaraz, stop!- Krzyknąłem. - Po co komu gliceryna? Rico, przecież to tylko gliceryna.
- Wpadł im pomysł do głowy a właściwie facet do gliceryny. Do jednego kontenera wpadł kurier z zaszytymi diamentami na kilkadziesiąt milionów dolarów.
- Przecież to wykryją.
- Nie wykryją , bo gliceryna już była prześwietlona i zaplombowana. Kto to będzie jeszcze raz prześwietlał, jak się tego nawet otworzyć nie da.
  No tak, teraz zrozumiałem. Nie da się nic dodać do kontenera, bo, aby go otworzyć, zawsze trzeba go ogrzać by gliceryna zrobiła się płynna. Nikt tego nie otworzy, ani tym bardziej, nic tam nie utopi. Więc zero badań. Już się odbyły i teraz jedzie pod plombami, a ja mam klucz. Ja jeden mam świstek do odbioru.
- Co robi Tiago? - Zapytałem.
- Robi baleron. - Powiedziała słuchawka.

- Marija, zadzwoń do portu, do kapitana Esmozy. Dowiedz się gdzie towar. Tylko bez zbędnych dyskusji. - Dzwoni. Gada. Gada. Nawet się nie wysikam w tym stanie. Nie mówiąc o wyjściu i rozprostowaniu kości. Jak zmienić ubranie? Paranoja bez portek.
Jestem głodny. To dobrze. Kiszki nie przebite i pracują. Gada dalej. Ile można.
- No i co z tym statkiem? - Nie słyszy, chodzi tam i z powrotem jakieś dwadzieścia kroków od auta. Biegnie.
- No i co?
- Towar zabrany. Ciężarówki czekały od rana. Byłeś tam i osobiście potwierdziłeś papiery.
- Esmoza mnie widział?
- Tak, piliście kawę razem.
- Co teraz?
- Nie wiem, może balerony?
- Rozmawiałaś z Esmozą?
- Też z nim. Połączyli mnie.
- Tu jest jego osobisty numer. Dzwoń. – Rzuciłem przez śliny.
- Dobrze załatwiłam?
- Dzwoń.
- Ale powiedz.
- Dzwoń wreszcie.

- Hallo, Esmoza. - Rozległo się w słuchawce.
- Hallo Raul ! Jak leci? Jak żona ? A jak się ma Kiti ? Zawołałem do słuchawki.
- Dziękuję, wszystko O.K., Kiti opowiadała mi dużo o tobie. Kiedy tu wpadniesz?
- Zaraz bo już jestem przed biurem.
- No to czekam.
Rozłączył się. Marija patrzyła na mnie przerażona. Oboje jednocześnie powiedzieliśmy. Kiti to kotka! Nie opowiada ani nie przesyła pozdrowień! A Esmoza nie ma żony i ma na imię Theodor.
Kto był teraz Esmozą? Należało to wyjaśnić. Ale życie nie jest przecież takie, na jakie wygląda.
Dlatego najpierw pojechaliśmy do księgarni, którą prowadził i gdzie mieszkał brat Esmozy.













Nie zaparkowała przed wejściem ale na tyłach. Wygramoliłem się z auta i przez korytarze oficyny przeszliśmy do księgarni a raczej najpierw do dużego pokoju gdzie pomieszkiwał Esmoza brat Esmozy. Drzwi były otwarte a Esmoza siedział przy małym okrągłym stoliczku i popijał coś ze złoconej filiżanki. Niczym nie przypominał mola książkowego. Był rumiany i wysportowany o płynnych ruchach i trzeźwym spojrzeniu na świat i ludzi.
- Brata widziałeś po powrocie?
- Nie, jeszcze nie podjechał.
- Coś się stało? - Zapytał i zaniepokoił się bardziej niż powinien. Marija i ja pomyśleliśmy to samo. Ale nie było jak sprawdzić Esmozy teraz. A jednak nie wytrzymała i zapytała.
- Ma pan komiksy Del Popolita rocznik 2000 ?
- Nie wiem. - Odparł Esmoza. A nasze sprawdzanie spaliło na panewce. - Ja tylko prowadzę księgarnię ale nie czytam. - Uśmiechnął się do Mariji, a ona nagle zamieniła się w grzeczna małą uczennicę, nawet zaczęła przestępować z nogi na nogę i kołysać się na boki jak mała dziewczynka.
- Gdzie tu jest toaleta, bo chciałam przypudrować nosek? - Spytała śmiesznym głosikiem. Esmoza wskazał ręką.
- Chciałbym się skontaktować z bratem, gdy przyjdzie. - Rzekłem. - Albo, gdzie może być, gdyby musiał się ukryć? No, proszę tak na mnie nie patrzeć. Gdyby musiał uciekać przed np. zabójcą? Czy wtedy dałby panu znać? Czy wie pan gdzie może być? Proszę nie odpowiadać, bo i ja mogę należeć do tych, co go szukają. Ale pan mnie zna. Jeśli skontaktuje się pan z bratem, proszę mu powiedzieć, o mnie . A to jak on oceni sytuację, będzie oczywiste. Gdyby z jakiegoś powodu nie chciał się spotkać ale tylko dać znać, że żyje, proszę o telefon na ten numer. Jeśli, nie żyje, proszę jak najszybciej dać mi znać. No i uciekać stąd. Tego nie muszę mówić, przecież, panu, senior.
Esmozą wstrząsnął elektryczny dreszcz, gdy padły ostatnie słowa. Widział w jakim ja jestem stanie, co przygnębiło go jeszcze bardziej.
- Jeśli nic pan nie wie, to tym bardziej niech pan wyjedzie na urlop, a przynajmniej zamknie sklep na jakiś czas.
Gdy będzie chciał mi pan coś powiedzieć telefonicznie , proszę zacząć od słów „mówi Rufus..”. Będzie jasne, że to pan. – Dodałem powoli. Patrzył na mnie przez chwilę . Potem spokojnie powiedział. Chciałbym panu coś pokazać. Poszliśmy do sklepu . Tam za kontuarem. Wskazał palcem miejsce. Myślałem, że znajdę tam trupa jego brata lub inny baleron, ale zamiast tego podłoga była pokryta pismem dziecinnym jakby i dało się odczytać koślawe litery:
”przyjdzie olbrzym zrobić z wroga dwóch”

Wczoraj jeszcze tego nie było. To jakiś żart dziecka, czy jak? Idiotyczne! Nikt tu praktycznie nie wchodzi, tylko pracownicy. Ale oni przyszli dopiero przed dziewiątą. A napis już był rano. Faktycznie głupie. Powiedziałem i zabierałem się do odejścia , gdy usłyszałem głos Mariji. Co to świecące litery? Popatrzyliśmy razem. Faktycznie litery błyszczały i były jakby mokre. No tak, to gliceryna! Ktoś napisał to gliceryną!! Marija podeszła jak zaczarowana. Ja znam ten wiersz. Szepnęła przejęta. Nie pamiętam skąd, ale znam. Pomyślałem, że ja też ale nie mogłem odczytać go z jej głowy. Na pewno nie był to dziecinny wymysł. Prędzej list od kapitana Esmozy do brata, księgarza Esmozy lub jeszcze coś innego.
 
Dowlokłem się jakoś do auta. Marija wskoczyła za kierownicę i odjechaliśmy parę przecznic dalej. Tam przystanęliśmy pod platanem. Łykałem tabletki jedna po drugiej, a ona milcząc zrobiła mi poprawkę surowicy. Duży, koński zastrzyk. Wtedy przypomniała sobie ten wiersz i jednocześnie zabraliśmy się do pisania.
Za naciśnięciem guzika,
Przyjdzie olbrzym z suszonymi oczami
I zrobi z wroga dwóch.
Psi odchodzie,
Szalony ślimaku bez śliny.
Dziwki zgwałconych kotów
Patrzą na twe oblubienie
Gdy muzyki wyrywają twe serce
I zrzucasz płaszcz
Mięsień po mięśniu napinasz
Ale walka nie twoja
Trzeba mieć serce i wiarę,
Ty nie masz nawet snu
By być larwą
Nim rycerzem się staniesz.
Nic nie jest tu takie, jakim się wydaje.

Popatrzeliśmy na siebie. Tego nie napisał kapitan. Takie bzdety pisali przed drugą rewolucją dla Tonantzin Coatlicue. Głód ssał mi trzewia.
- Oznaka zdrowia. - Powiedziała Marija. - Gdzie jedziemy, Hombre?
- Wracamy do księgarni oczywiście. - Rzekłem jakby to było jedyna sensowna opcja.









 
   Księgarnia miała już wywieszkę „zamknięte”, ale my udaliśmy się do mieszkania z tyłu. Nikogo tu nie zastaliśmy. Widocznie Esmoza szybko zrozumiał swoje położenie i znikł. Patrzeliśmy po ścianach i półkach szukając jakiejś wskazówki, może książki. Może któreś z wiszących fotografii są podpowiedzią ?
Marija stała na środku węsząc jak typowa Indianka. Śmieszyło mnie to, że posługuje się na prawdę węchem. Było to silniejsze od niej. Wtedy mogła się skupić. Czułem i rozumiałem to.
- Dlaczego regał z komiksami i gumami do żucia stoi na tyłach?- Zapytała na głos. -Czyż nie powinien przy kasie? - Faktycznie, to jest nie tak jak w innych sklepach.- Skonstatowałem zdziwiony. Poszliśmy tam i szybkim ruchem odsunąłem regalik, co przypłaciłem szarpnięciem bólu, ale opłacało się. Były tam małe, a raczej wąskie i wysokie drzwiczki, przysłonięte plakatem, teraz naderwanym. Oczywiście wsunęliśmy się do środka. Marija szła przodem. Za zakrętem korytarzyk drewniany przechodził w szeroki murowany podcień zakończony kwadratowym patio. Podążałem za nią niezdarnie ale widziałem i tak to, co ona i myślałem, co ona. Na środku ocienionego patio siedzieli obaj bracia. Marija pomyślała, że to oni zapięli glicerynę. Intuicja kobieca czy błyskawiczne wyciąganie wniosków? Powiedziała tylko.
- To wy obaj. - A oni zaskoczeni zwrócili się w jej stronę. - Zleciliście da Esvas porwanie kontenerów i sami ukartowaliście to wszystko! - Patrzeli na nią w osłupieniu ale spokojnie. Sprawdzałem w tym czasie czy mają jakieś wsparcie na daszkach lub w oknach.
Byli sami. Nie sądzę aby byli uzbrojeni. Ich przewiewne ubrania nie ukryły by broni.
- Więc co, senores? Jakieś sensowne wyjaśnienia? - Powiedziałem kuśtykając w stronę stolika. Opadłem na fotel a oni stali tak nadal. Marija chodziła wokoło patio myszkując po zakamarkach.
- Nic nie jest tu takie, jakim się wydaje. - Powtórzyła ostatnie zdanie wiersza. - No to jak , panowie bracia?
- Hombre! Kim jest ta smarkula? - Zawołał kapitan. Popatrzyłem na niego zimno i odparłem.
- Czy przypomina ci Tiago?
- To co tak piszczysz? – Odważył się jeden z Esmozów.
- Powiedz coś, bo pomyślimy, że faktycznie wystawiłeś mnie na śmierć. Może wam uwierzymy i darujemy. Dodałem.
- Wszystko wyjaśnię. - Powiedział kapitan.
- A ty możesz sobie gdzieś wsadzić swoje obietnice.- Dodał drugi Esmoza. -
- Wiedzieliśmy, co jest w glicerynie. Myśleliśmy, że to ty zorganizowałeś.
- Teraz wiemy, że nie. Ktoś był i odebrał kontenery. Miał dokumenty i klucz. Dziwne, bo to akurat nie byłeś ty. - Esmoza spojrzał na brata, który kontynuował.
- Potem zniknąłem ze statku ale nie mogłem dostać się do biura, bo tam już był ktoś i czekał na ciebie. Więc powiadomiłem brata, że to twoja sprawka. Kontenery pojechały i mamy czas do jutra.
- Potem rozpęta się piekło.- Podjął pierwszy Esmoza. - Tymczasem wasze zachowanie utwierdza nas w przekonaniu, że to nie wy. Inaczej nie byłoby was tutaj i teraz. - Dodał Esmoza. Przechyliłem się na fotelu.
- Skąd wiemy, że to nie twoja sprawka kapitanie Esmoza?
- No...
- To tylko twoja opowieść. - Żachnąłem się.
- Dowody?- Powiedział księgarz. - Bardzo proszę. Wyjdą na świat jutro rano.- Milczeliśmy, więc ciągnął dalej.
- Gdybyśmy z bratem sami zaplanowali zabicie ciebie i załadowanie tych kontenerów, nie dalibyśmy na te ciężarówki kontenerów pełnych melasy. Jutro przy ogrzewaniu kontenera wyjdzie na jaw, że zabrali nie to co chcieli. Będą musieli wrócić tu z powrotem. I zadyma gotowa. Po co nam uciekanie i ukrywanie się? Jako zleceniodawcy mogliśmy przecież cieszyć się nadal swoim spokojem i obserwować wszystko z boku.
- Hm, no mogliście pokłócić się z podwykonawcą, lub go wykiwać? - Rzekłem. - Gdzie są prawdziwe kontenery?
- Które ? - Zapytał nagle kapitan. - Te z gliceryną ,czy ten jeden z utopionymi zwłokami pełnymi diamentów ?
- To nie jest ważne. - Stwierdziła smarkula śmiesznym akcentem udając dorosłą. - Ważne, że tak długo będą zabijać za samą tylko informacje o tym, aż braknie ust do szeptania i uszu do słuchania tajemnic.
- Szczeniara ma rację.- Powiedział Esmoza. - Jednak to kupa pieniędzy.
- Z pewnością, ale ja potrzebuję gliceryny dla moich celów. Czy ją dostanę?
- A czy chcesz ją dostać?
- Chcę. - Odparłem. - Musimy znać zleceniodawcę.
- Jeśli to nie wy. - Marija popatrzyła na nich. - Chodźmy stąd.
- Co zrobimy z diamentami? - Zapytałem na odchodnym.
- Podzielimy lub wypłacimy trzecią część tobie.
- Połowę. - Rzekłem. - Smarkula też tyłek naraża.
 Roześmiali się rubasznie.
- Chciałeś powiedzieć, dupę. - Skonstatowała.









- Tak. - Przyznałem. Roześmiali się jeszcze raz.
- Dobra, kapitanie Esmoza, zobaczymy co zrobicie. Tak czy tak, połowa sumy idzie do nas. Nie interesuje mnie, gdzie są zwłoki.
Bracia smętnie potaknęli głowami.
- A z kontenerami zrobimy tak. Wyślemy po jednym do każdego, kto się zakręci. Da Esvas nie żyje. Jego ludzie otrzymają więc jeden kontener. I tak dalej. - Popatrzyli po sobie. Plan był genialnie prosty.
- I tak dalej. - Powiedzieli zgodnie.
Wyszliśmy tym samym przesmykiem zasłaniając regał i plakat. Nie było już tu nic do roboty. Poszliśmy więc na zakupy wydając dużo pieniędzy, na rzeczy zbędne i kobiece. Ja zdychałem w tyle auta, a Marija wskakiwała na chwilę, która potrafiła ciągnąć się jak guma do żucia i do pół godziny. Przymierzała wtedy różne ciuchy i buty . I nie było temu końca. Należało jej się to. W końcu to był jej plan z tymi kontenerami. Aby każdemu wysłać po jednym. Wystarczyło teraz tylko poczekać,
aż się sami wykończą.
Zarobiwszy około trzydzieści pięć milionów i z dziurą w brzuchu swędzącą i śmierdzącą ropiejącym wrzodem jechaliśmy zadowoleni do domu. Należało teraz dowiedzieć się co u Rico i Tiago. Esmoza wiedział, że nie mi ucieknie. Należało spodziewać się tylko , że może chcieć mnie zabić , gdyby się wystraszył, że nie ma dla mnie pieniędzy, lub z chciwości, gdyby mu głupota do mózgu nasrała.
Marija prowadziła uważnie, ale zjechaliśmy z trasy na boczne drogi poszukać noclegu. Byliśmy zmęczeni. A wjeżdżając do La Pampa del Fior należało być czujnym i działać. Tu na odludziu, nawet GPS nas nie namierzy.
















Dwa tygodnie później ktoś przywiózł kuriera przed moje drzwi. Służba wciągnęła go do środka a on mimo, że był w kiepskiej formie. Jakoś nie kwapił się umrzeć tak długo, aż wręczył mi małpi skalp i gadał po łacinie. Nie mogę zapomnieć jego twarzy, zastygła tak spełniona. Nie wiadomo, kto go pokiereszował, ani dlaczego dotarł do mnie. Potem przybyli gringos. Przybyli do La Pampa del Fior i oczywiście szukali mnie. Czy to był ich kurier, czy skądś się o nim dowiedzieli, chcieli koniecznie „swojego człowieka” a raczej zwłoki. Gringos myślą, że są wielcy i silni a Indios słabi i głupi. Ale my mamy XXI wiek. A gringos nic nie jarzą. Żyją przeszłością i tym, co nakradli wcześniej. Nie wiedzą czym jest La Pampa del Fior, bo „nic nie jest tu takie, jakim się wydaje”. Marija pierwsza ich rozgryzła, gdy wracała ze szkoły a hałaśliwi gringos naśmiewali się z naszych wiejskich ubiorów. W hotelu u El Micha wynajęli całe piętro i wydawać się im zaczęło, że są władcami wszego stworzenia. Popychali przechodniów na ulicy i kpili z domów i naczyń na wodę. Służba dostała przykaz nie wpuszczać ich nawet za bramę. Potomków hiszpańskich arystokratów przewracali na ulicy wydzierając się pod niebiosa i nie mając pojęcia o ich wielkości, pochodzeniu, dumie i kulturze gardzącej sposobem bycia gringos i ich życiem bez honoru. Pierwszego dnia pobili odźwiernego i wjechali mi na dziedziniec siłą, krzycząc coś i machając bronią. Odstawiliśmy ich zwęglony jeep pod hotel a w nim żywych związanych i przerażonych krzykaczy. Cichych teraz w swej bezsilności. Każdemu do ust dali szerszenia, który zrobił swoje. Gringos zadzwonili po posiłki, a Rico dostał w pół godziny wykaz właścicieli telefonów, z którymi rozmawiali. Nawet i zwłaszcza tych zastrzeżonych.
Rico wysłał do nich swoich agentów, aby im przemówili do rozsądku. Gringos pewnie nie uwierzą i trzeba będzie wysłać komuś czyjąś głowę, tak jak w osiemdziesiątym dziewiątym, gdy Kanadyjczycy coś tu chcieli wiercić. Ale na razie jest czas na rozsądek.

>
:
Poprzedni rozdział:      Następny rozdział:
:
Automat tłumaczył ten tekst na 91 języków z oryginalnego języka polskiego. Tytuł oryginału "Teoria Strzałek" . Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawo autorskie: Jakub Nowak  TS011


: Wyślij Wiadomość.


Przetłumacz ten tekst na 91 języków
Procedura tłumaczenia na 91 języków została rozpoczęta. Masz wystarczającą ilość środków w wirtualnym portfelu: PULA . Uwaga! Proces tłumaczenia może trwać nawet kilkadziesiąt minut. Automat uzupełnia tylko puste tłumaczenia a omija tłumaczenia wcześniej dokonane. Nieprawidłowy użytkownik. Twój tekst jest właśnie tłumaczony. Twój tekst został już przetłumaczony wcześniej Nieprawidłowy tekst. Nie udało się pobrać ceny tłumaczenia. Niewystarczające środki. Przepraszamy - obecnie system nie działa. Spróbuj ponownie później Proszę się najpierw zalogować. Tłumaczenie zakończone - odśwież stronę.

: Podobne ogłoszenia.

Teoria Strzałek. NIE. TS109

Dt.ja.dzziaa NIE .      Hombre siedział już jakiś czas na piardze, czyli kupie kamieni osuwających się polodowcowo chyba z prędkością kilku milimetrów na wiek. Jaszczurki chrobotały biegając miedzy głazami w poszukiwaniu owadów i nasłonecznionych…

ເສື້ອຜູ້ຊາຍແກ້ໄຂແບບບໍ່ມີເວລາ ສຳ ລັບຮູບແບບທີ່ດີ:

ເສື້ອຜູ້ຊາຍແກ້ໄຂແບບບໍ່ມີເວລາ ສຳ ລັບຮູບແບບທີ່ດີ: ເສື້ອຜູ້ຊາຍ ສຳ ລັບສິນຄ້າທີ່ເປັນທີ່ນິຍົມແລະເປັນເອກະລັກສະເພາະທີ່ສຸດ. ການແຕ່ງກາຍແບບສະໄຕ, ສີຂອງວັດສະດຸ, ເຊື້ອເຊີນໃຫ້ມີຮູບແບບຫລູຫລາ, ຄວາມເຂັ້ມແຂງແລະຄວາມສົມດຸນ, ເຊິ່ງສາມາດຖືກຕັດດ້ວຍລຽວ ທຳ ມະດາ. ທ່ານສາມາດຊ້າລົງ -…

ASL. Company. Boats, ships and vessels. Ship parts.

About Allied Shipbuilders Established in 1948, Allied Shipbuilders serves the coastal commercial marine industry on the west coast of British Columbia, Canada. Situated at the mouth of the Seymour River on the north shore of Vancouver Harbour the shipyard…

Świątynia Chausath Yogini, Indie.

Świątynia Chausath Yogini, Indie. XI-wieczna świątynia jest jedną z niewielu dobrze zachowanych świątyń joginów w Indiach. Świątynia składa się z okrągłej ściany z 65 komnatami, najwyraźniej dla 64 joginów i bogini Devi. Świątynia znajduje się w regionie…

CZAJNIK ELEKTRYCZNY POMARAŃCZOWY 1,7 L 2200W

CZAJNIK ELEKTRYCZNY POMARAŃCZOWY 1,7 L 2200W:Czajnik oparty na klasycznych wzorach, o mocy 2200 watów, pojemności 1,7 litra, z uchwytem Cool-Touch. Wyposażony w analogowy termometr na boku.W razie zaintersowania, prosimy o kontakt. Dane kontaktowe…

Torba sportowa

: : : : : : : : : : : : : : : : : : : : : : : : : : : : : : : : : : : : : : : : : : : : : : : : : Opis. : : : : : : : : : : : : : : : : : : : : : : : : : : : : : : : : : : : : : : : : : : : : : : : : : DETALE HANDLOWE: : Kraj: ( Polska ) : Zasięg…

Колаген за зглобовите на коленото и лактот - неопходно или по избор?

Колаген за зглобовите на коленото и лактот - неопходно или по избор? Колагенот е протеин, компонента на сврзното ткиво и еден од главните градежни блокови на коските, зглобовите, 'рскавицата, како и кожата и тетивите. Ова е клучен елемент за добро…

ruhiy tushkunlik, bezovtalik, bipolyar kasallik, shikastlanishdan keyingi stress buzilishi, o'z joniga qasd qilish tendentsiyalari, fobiya:

MENING SALOMATLIK: ruhiy tushkunlik, bezovtalik, bipolyar kasallik, shikastlanishdan keyingi stress buzilishi, o'z joniga qasd qilish tendentsiyalari, fobiya: Har kim, yoshi, irqi, jinsi, daromadlari, dini yoki irqidan qat'i nazar, ruhiy kasallikka…

Pelle capillare: cura del viso e cosmetici per la pelle capillare.

Pelle capillare: cura del viso e cosmetici per la pelle capillare. I capillari tendono a rompere i vasi sanguigni, il che li rende rossi. Cosmetici efficaci per la pelle capillare, come la crema per il viso o la schiuma detergente, contengono sostanze…

Dekalog ze Starego Testamentu!

Dekalog ze Starego Testamentu! Według biblistów Dziesięć Przykazań zostało wyrytych przez Boga na dwóch kamiennych tablicach, a następnie przekazanych Mojżeszowi na górze Synaj. Wydarzenie to miało miejsce około XIII lub XIV wieku p.n.e. Co ciekawe,…

CHEMPUR. Firma. Materiały laboratoryjne. Odczynniki chemiczne.

Historia firmy    Firma Chempur z siedzibą w Piekarach Śląskich rozpoczęła swoją czynną działalność laboratoryjno-produkcyjną w roku 1988 pod nazwą „ Laboratorium Uszlachetniania i Zastosowania Substancji Chemicznych”. Okres początkowej działalności…

Tekst omawia potwora morskiego znalezionego w pobliżu Spirito Santo w Brazylii.

Mężczyzna atakujący Merman-a (syrenę męską), Athanasius Kircher, 1677. Tekst omawia potwora morskiego znalezionego w pobliżu Spirito Santo w Brazylii.

پیڈیکیور: جب آپ پیڈیکیور کی بات کرتے ہیں تو آپ کو کیلے کے چھلکے سے اپنے پیروں کو کس طرح اور کیوں رگڑنا چاہئے: 13:

پیڈیکیور: جب آپ پیڈیکیور کی بات کرتے ہیں تو آپ کو کیلے کے چھلکے سے اپنے پیروں کو کس طرح اور کیوں رگڑنا چاہئے: یہاں ایک کیلے کا چھلکا کیا کرسکتا ہے: جب درجہ حرارت بڑھتا ہے تو ، ہم بھاری جوتے یا جوتے اتارنے اور سینڈل اور پلٹائیں فلاپ نکالنے میں خوش ہوتے…

KDKNIVES. Producent. Noże stalowe.

O MNIE TWORZONE Z PASJĄ Moje noże to połączenie prostej, użytkowej a zarazem eleganckiej formy. Wyznaję zasadę, że rękodzieło powinno być doskonalsze i bardziej dopracowane niż produkt wykonany fabrycznie, dlatego mogę zagwarantować najwyższą jakość…

Władcy chrześcijańscy Lehii niedoceniani, zakłamywani, oczerniani, ukrywani oraz zabijani przez kościół rzymski i dwór niemiecki – (c.d.).

Władcy chrześcijańscy Lehii niedoceniani, zakłamywani, oczerniani, ukrywani oraz zabijani przez kościół rzymski i dwór niemiecki – (c.d.). Średniowiecze XIII. Władca 141 – król Lehii Przemysław II (1290-1291, 1295-1296), (patrz „Chrześcijańscy Królowie…

RAMBIT. Montaż. Sprzedaż. Bramy. Okna. Rolety

Firma Rambit istnieje na rynku od 1995 r. Ponad 20-letnie doświadczenie w branży budowlanej, szereg szkoleń pracowników oraz zdobyte certyfikaty pozwalają nam sądzić, że jesteśmy w stanie zrealizować każde, nawet najbardziej nietypowe zadanie. W ramach…

Relief of the jackal-headed god Anubis in the temple of Seti I at Abydos.

Relief of the jackal-headed god Anubis in the temple of Seti I at Abydos.

4 детска облека за момчиња и девојчиња:

4 детска облека за момчиња и девојчиња: Децата се одлични набудувачи на светот, кои не само што учат со имитирање на возрасни, туку и преку искуство развиваат свој поглед на светот. Ова се однесува на секоја област од животот, од гледање на околната…

Kwiaty rośliny:: Bukszpan kula

: Nazwa: Kwiaty doniczkowe ogrodowe : Model nr.: : Typ: Ogrodowe rośliny:: ozdobne : Czas dostawy: 96 h : Pakowanie: Na sztuki. : Kwitnące: nie : Pokrój: krzewiasty iglasty : Rodzaj: pozostałe : Stanowisko: wszystkie stanowiska : wymiar donicy: 9 cm do 35…

Działo Medha, Fort Daulatabad, Aurangabad, Indie. XVII wiek.

Działo Medha, Fort Daulatabad, Aurangabad, Indie. XVII wiek. Uważane za drugie co do wielkości działo w Indiach. Armata została zainstalowana przez władcę Mogołów Aurangzeba.

Petroglify przedstawiające coś, co wydaje się być płytką znalezioną na istotach z Nazca.

Petroglify przedstawiające coś, co wydaje się być płytką znalezioną na istotach z Nazca. Istoty z Nazca, które zostały uznane za jedną z głównych cech charakterystycznych posiadania 3 palców. José Jaime Maussan Okazuje się, że OBCE CIAŁA z PERU SĄ…

Skirts for the office and for a walk. What to choose?

Skirts for the office and for a walk. What to choose? Skirts are available in three lengths - mini, midi and maxi. A fashionable skirt for the office or for a walk can be a base for an interesting stylization. Skirts are a very popular, extremely…

Kiedy jesteś zły, wróć do siebie i rozpraw się ze swoim gniewem.

Kiedy jesteś zły, wróć do siebie i rozpraw się ze swoim gniewem.  Kiedy ktoś cię zrani, wróć do siebie i poradź sobie ze swoim bólem. Nic nie mów ani nie rób, ponieważ wszystko, co mówisz lub robisz, kiedy jesteś zły może jeszcze bardziej zrujnować twój…

Figura. figurka. Statuette. Engel. Anioł. Upominek. Dekorationsart. Art. Figürchen. Statue. Skulptur. Angel. Soška. Dárek. DORIA 1554 13x7x7cm

: HANDELS DETAILS: Für Einzelhandel gilt der hier angegebene Preis und für Paketdienst 4 Eur pro 30kg Päckchen fürs Inland Polens. ( Es gilt: Stückzahl x Preis + 4 Eur = Gesamtbetrag für die Überweisung ) Überweisungen können auf das Bank Konto direkt…

Według Azteków świat, w którym dzisiaj żyjemy, to piąta era cyklu tworzenia i niszczenia.

Kamień kalendarza azteckiego waży około 24,5 tony, jest wykonany z litego kamienia bazaltowego (zestalona lawa) i mierzy ponad 3,5 metra. Został odkryty w Meksyku w 1790 roku i uważa się, że został wyrzeźbiony w 1479 roku. Kamień nawiązuje do głównych…

Raport na temat pracy dzieci po resecie z 1842 r.

Raport na temat pracy dzieci po resecie z 1842 r. Te biedne dzieci, czasami nawet w wieku 5 lat, były narażone na śmiertelny ucisk fizyczny i systematyczne niewolnictwo. Były bite i traktowane jak nieludzie. „Raport „Komisji ds. Zatrudnienia Dzieci”,…