Nadmi
- Kraj:Polska
- : Język.:deutsch
- : Utworzony.: 06-10-15
- : Ostatnie Logowanie.: 28-08-26

: Opis.: Klej do złamanych kości. 20260829 AD. Mieliście kiedyś w kości metalową płytkę? To zabrzmi jak science fiction. Bone-02 skleja złamanie w trzy minuty, a pomysł na ten klej podpatrzono u ostryg. W filmie pokazuję chiński wynalazek, który może wyprosić z ortopedii wiertarkę, płytki i drugą operację na wyjęcie metalu. Nazywa się Bone-02 i nie jest slajdem z prezentacji — przeszedł już badanie na pacjentach. Klej powstał na Zhejiang University, w szpitalu Sir Run Run Shaw. Zespół prof. Fana Shunwu i dr. Lin Xianfenga pracował nad nim dekadę: kolejne wersje receptury i całe serie testów przedklinicznych. Punkt wyjścia był zaskakująco prosty — ostrygi trzymające się mokrych, zalewanych falą kamieni. To jest sedno całego problemu. Zwykłe kleje potrzebują suchej powierzchni, a pole operacyjne przy złamaniu jest mokre i pełne krwi. Podpatrzony u ostryg mechanizm to zmienia: Bone-02 wiąże w 2–3 minuty, a zmierzona siła połączenia przekracza 180 kg. Reszta wynika już z tego jednego faktu. Zamiast szeroko otwierać kończynę, wystarczy małe nacięcie i jeden zastrzyk, a czas mocowania odłamów w trakcie operacji spada o ponad połowę. Klej jest biodegradowalny — organizm wchłania go mniej więcej w pół roku, w miarę jak kość się zrasta, więc nie trzeba wracać na stół po śruby. Badanie kliniczne było wieloośrodkowe i randomizowane, objęło ponad 150 pacjentów w kilku chińskich ośrodkach, a rekrutację zamknięto we wrześniu 2025. W styczniu 2026 Bone-02 wszedł do przyspieszonej ścieżki chińskiego urzędu NMPA dla wyrobów innowacyjnych, a w kwietniu 2026 dostał od amerykańskiej FDA status breakthrough device, czyli przełomowe urządzenie. Jedna ważna uwaga: to wciąż etap dopuszczania, nie sprzedaży. Zanim taki klej trafi do polskiego szpitala, musi przejść osobną europejską certyfikację, a to zwykle kwestia lat, nie miesięcy. Co jeszcze powinniśmy podpatrzeć u natury, zamiast wymyślać od zera? http://www.e-manus.pl/
: Data Publikacji.: 28-08-26
: Opis.: Wczesne lata i działalność rewolucyjna Wojnicza Michał Wojnicz wychował się w środowisku inteligenckim i szlacheckim. Pierwsze nauki pobierał w Telszach oraz w Suwałkach, gdzie skończył gimnazjum. Dalszą edukację kontynuował na Uniwersytecie Moskiewskim, zdobywając finalnie dyplom farmaceuty. Okres studiów dość mocno zaważył na jego przyszłości. To właśnie w Moskwie poznał Ludwika Janowicza i postanowił przyłączyć się do działalności rewolucyjnej proletariuszy. Michał Wojnicz w 1884 r. przybył do Warszawy, gdzie rozpoczął pracę jako apteczny prowizor, nie zrezygnował jednak ze swojej socjalistycznej działalności. W 1885 r. włączył się do działalności konspiracyjnej ruchu Proletariat Ludwika Waryńskiego w Warszawie2. Jego udział w akcji uwolnienia więźniów politycznych zakończył się aresztowaniem i osadzeniem w warszawskiej Cytadeli. W tym samym roku do Rosji podróżowała Ethel Lilian Boole, córka znanego angielskiego matematyka George’a Boole’a, która zatrzymała się na chwilę w Warszawie. Wojnicz twierdził, że ujrzał ją przez więzienne okienko, gdy spacerowała brzegiem Wisły. Wielu badaczy jednak powątpiewa w prawdziwość tej relacji. Przez Syberię do Anglii Wojnicz, po odbyciu 18 miesięcy kary więzienia został zesłany na Syberię. Trafił do Tunki – buriackiej wsi położonej w guberni irkuckiej. Tam poznał Józefa Piłsudskiego, z którym nawiązał przyjacielską relację (ponownie z Piłsudskim miał się spotkać kilka lat później w Londynie). W wyniku tej znajomości w latach 1905–1907 powierzono mu opiekę nad tajnymi aktami PPS, dotyczącymi kontaktów partii z japońskim wywiadem i współpracy przeciwko Rosji. Ruskiego oszukać można, ale Polaka nigdy W czerwcu 1890 roku Wojnicz postanowił uciec z Syberii. Udało mu się dotrzeć do Hamburga, gdzie sprzedał wszystkie swoje drogocenności – okulary i kamizelkę. Za zdobyte pieniądze kupił bilet trzeciej klasy na niewielki statek przewożący owoce i warzywa do Anglii. W październiku tego samego roku dotarł do Londynu, zupełnie bez pieniędzy. Jedyne, co posiadał to kartkę z adresem Siergieja Krawczyńskiego (pseudonim Stiepniak), którą otrzymał w Irkucku od rodziny Karaułowów. Błąkając się po Commercial Street, spotkał rosyjskiego Żyda, który zaprowadził go do mieszkania Stiepniaka, który miał mu zaoferować pomoc. Nowy rozdział w życiu To właśnie w mieszkaniu Stiepniaka Wojnicz po raz drugi miał ujrzeć Ethel Lilian Boole, którą rozpoznał wcześniej. Trzy lata później, w 1893 r., Ethel i Michał pobrali się. Parę łączyła nie tylko namiętność, ale także podobne poglądy polityczne. Współpracowali oni ściśle ze Stiepniakiem, który był aktywnym działaczem socjalistycznym. Ethel przekładała rosyjską klasykę i rewolucyjne manifesty na język angielski oraz pisała własne dzieła (międzynarodową sławę przyniósł jej bestseller „Szerszeń”). Michał z kolei wydawał rosyjskie tłumaczenia pism Marxa i Engelsa, które następnie przerzucano na wschód. Trwało to do śmierci Stiepniaka, który w 1895 r. zginął tragicznie pod kołami pociągu. Śmierć przyjaciela wstrząsnęła małżeństwem, które (przynajmniej według oficjalnych relacji), postanowiło wycofać się z rewolucyjnej działalności. Przejście w świat antykwariatu Wojnicz porzucił aktywność stricte rewolucyjną i zwrócił swoją uwagę na rynek antyków i starości. W ten sposób dawny aptekarz stał się antykwariuszem i bibliofilem. W 1898 r. otworzył w sercu Londynu — na Soho Square — swój sklep z rzadkimi książkami, rękopisami i inkunabułami7. Istnieją podejrzenia, że Wojnicz po cichu wciąż współpracował z ruchem rewolucyjnym. Według niektórych antykwariat miał być jedynie sposobem na pranie rewolucyjnych pieniędzy. Trudno jednak znaleźć solidne potwierdzenie tej teorii. Pewne jest jednak, że Wojnicz bardzo dobrze odnalazł się w nowej branży i szybko osiągnął marketingowy sukces. Dzięki swej wytrwałości i nosowi do okazji szybko zyskał reputację kolekcjonera najwyższej klasy. Potrafił dostrzec w zapomnianych zbiorach przedmioty o wartości historycznej i finansowej, często ratując je przed zniszczeniem i sprzedając dalej z zyskiem9. W 1904 roku otrzymał obywatelstwo brytyjskie i przyjął nazwisko Wilfrid Michael Voynich. Dziś jest ono szeroko znane dzięki tajemniczej książce, która do dziś nosi jego imię. Manuskrypt i legenda W 1912 r. Michał Wojnicz przebywał we Włoszech, gdzie od jezuitów z willi Mondragone nabył interesujący rękopis, znany dziś jako Manuskrypt Wojnicza (Voynich Manuscript). Rękopis ten składa się z pergaminowych kart, zawiera niezrozumiały tekst, rysunki roślin, kobiety w kąpieli oraz diagramy astronomiczne i astrologiczne. Wszystko to sprawia, że po ponad stu latach pozostaje zupełnie nierozszyfrowany, otoczony licznymi teoriami i domysłami. Wojniczowi przypisuje się to, że właśnie on go „odkrył” i wypromował (Wojnicz osobiście zaprezentował artefakt w Art Institute of Chicago w 1915 roku). Wciąż pod wątpliwość poddaje się jednak okoliczności zakupu księgi oraz jej późniejsze losy13. Jedno jest pewne – manuskrypt sam w sobie jest tajemnicą, a Wojnicz potrafił bardzo dobrze wykorzystać jego potencjał, tworząc sensację nie tylko z istoty samego przedmiotu, ale także okoliczności jego odnalezienia. Jego kreatywny storytelling przyniósł oczekiwane rezultaty. Sława manuskryptu rosła, a w raz nią – sława samego Wojnicza. Antykwariat i emigracja do USA W miarę rozwoju kariery antykwarycznej, Wojnicz rozszerzył swoje działania również do Stanów Zjednoczonych. Rok 1914 przyniósł otwarcie oddziału jego sklepu w Nowym Jorku. Wkrótce przeniósł się za ocean i uczynił z USA swoją drugą bazę. Pozostał tam aż do śmierci w marcu 1930 roku. Warto zaznaczyć, że w czasach I wojny światowej oraz w okresie po niej jego działalność antykwaryczna zwróciła uwagę służb specjalnych. Zainteresowanie Wojniczem wykazywały między innymi amerykańskie instytucje wywiadowcze. Z uwagi na fakt, że Wojnicz obracał przedmiotami bardzo rzadkimi, czasem o charakterze niemal tajnym, pojawiły się podejrzenia o działalność wywiadowczą. Nigdy nie zostały one jednak formalnie potwierdzone. Michał Wojnicz i jego dziedzictwo Rola Michała Wojnicza w historii kultury i historii książki jest istotna, choć w jego opowieści nie brakuje luk i niedomówień. Nie ulega wątpliwości, że jego fascynujący życiorys jest niczym gotowy scenariusz na film: od porywczego studenta, rewolucjonisty, poprzez skazańca, zesłańca, emigranta-handlarza po światowej sławy antykwariusza. Wątpliwości badaczy budzą dziś jego relacje dotyczące okoliczności pierwszego warszawskiego „spotkania” z małżonką, brawurowej ucieczki z Syberii przez Mongolię i Pekin oraz morski transport do Europy. Warto więc podkreślić, że Wojnicz świadomie budował wokół siebie aurę tajemnicy. Przejawiała się ona zarówno w jego działalności antykwarycznej, jak i w opowieściach towarzyszących manuskryptowi. Nie wszystkie jego twierdzenia są udokumentowane, a legendy wokół jego osoby dorównują biografiom bohaterów powieści przygodowych. Nie ulega jednak wątpliwości, że jego działalność zawodowa wiele mówi o ważnym momencie przemian na rynku rzadkich książek na przełomie XIX i XX wieku. Wówczas stare rękopisy i inkunabuły przestawały być jedynie obiektami naukowymi, a stawały się także przedmiotem inwestycji, kolekcji i legendy. Jego nieco sensacyjny sposób prowadzenia biznesu sprawił, że Manuskrypt Wojnicza do dziś wzbudza nie tylko emocje pasjonatów staroci, ale stanowi obiekt naukowych badań kryptologicznych, historii nauki, botaniki. Karty z manuskryptu Wojnicza i Michał Wojnicz. Wilfrid Voynich. Część 1.
: Data Publikacji.: 01-08-26
: Opis.: Domowy wywar z pomarańczy, cytryny, cebuli, czosnku i imbiru to popularne połączenie, po które wiele osób sięga szczególnie w chłodniejsze dni. Imbir i czosnek są znane ze swoich właściwości wspierających organizm, a cytrusy dostarczają witaminy C. Taki napój może być ciekawym dodatkiem do diety, który wspiera odporność, rozgrzewa i pomaga zadbać o dobre samopoczucie, szczególnie gdy czujemy, że organizm potrzebuje dodatkowego wsparcia. To nie jest magiczny eliksir, ale prosty domowy sposób na wykorzystanie naturalnych składników w codziennej rutynie. Czasem zdrowe nawyki zaczynają się od małych rzeczy, które mamy pod ręką. jeśli gotujesz przez 13 minut te składniki, przecedzisz go i pijesz na ciepło. Ten wywar łagodzi zatory w płucach. pokrojona pomarańcza, 4 ząbki czosnku, pokrojona cytrynę, Świeży imbir, czerwoną cebulę. http://www.e-manus.pl/
: Data Publikacji.: 30-07-26
: Opis.: Zatajone nazwiska rodowe żydowskie , niemieckie, rosyjskie, inne niewygodne w polskim wojsku lub Ministerstwie Obrony Narodowej w Polsce. HR-JYxZZBZY ***OBJAWIENIE CZŁONKA SANHEDRYNU O PLANIE SKIEROWANYM PRZECIWKO NARODOM SŁOWIAŃSKIM.***: 4 ogłoszenia Objawienie Członka Sanhedrynu
: Data Publikacji.: 29-08-26
© Web Powered by Open Classifieds 2009 - 2026