Nadmi
- Kraj:Polska
- : Język.:deutsch
- : Utworzony.: 06-10-15
- : Ostatnie Logowanie.: 28-09-26

: Opis.: The CIA built Insectothopter, a tiny dragonfly shaped spy machine. It carries a listening device and flies with flapping wings. It blends into surroundings, looking like a real insect. #Insectothopter #CIA #SpyTech CIA zbudowała Insectothopter, maleńką maszynę szpiegowską w kształcie ważki. Nosi ona urządzenie podsłuchowe i lata, trzepocząc skrzydłami. Wtapia się w otoczenie, wyglądając jak prawdziwy owad. China has developed a new anti-drone system, according to Beijing Ribri Technology. The system uses acoustics to detect drones, AI to identify targets, and thermal imagers with laser rangefinders to track their position. The complex then disrupts drone control, causing them to lose guidance and crash to the ground. Według Beijing Ribri Technology, Chiny opracowały nowy system antydronowy. System wykorzystuje akustykę do wykrywania dronów, sztuczną inteligencję do identyfikacji celów oraz kamery termowizyjne z dalmierzami laserowymi do śledzenia ich pozycji. System zakłóca sterowanie dronami, powodując utratę naprowadzania i upadek na ziemię. Pustułka to urządzenie akustyczne, które ochroni polskie miasta przed wrogimi dronami. Na dachach budynków w Kielcach pojawią się specjalne czujniki akustyczne. Będą one nie tylko monitorować poziom hałasu w mieście, ale przede wszystkim wykrywać nielegalne przeloty dronów, w tym szpiegowskich, a także sygnalizować nielegalne wyścigi uliczne czy wystrzały z broni palnej. W poniedziałek w Świętokrzyskim Kampusie Głównego Urzędu Miar podpisano list intencyjny w sprawie wdrożenia Systemu Pustułka. Projekt realizują wspólnie Główny Urząd Miar, Główny Inspektorat Ochrony Środowiska, Komenda Wojewódzka Policji w Kielcach, Urząd Miasta Kielce oraz Akademickie Centrum Komputerowe Cyfronet AGH. Pustułka ochroni polskie miasto przed wrogimi dronami Pomysłodawcy projektu tłumaczą, że system wykorzystuje sieć mierników poziomu dźwięku rozmieszczonych na dachach. Specjalne algorytmy analizują nagrania w czasie rzeczywistym i rozpoznają charakterystyczne dźwięki - np. charakterystyczny szum wirników drona, ryk silników samochodów podczas nielegalnych wyścigów czy huk wystrzału. Dzięki temu policja i służby będą mogły znacznie szybciej reagować na zagrożenia. - Wykorzystanie mierników poziomu dźwięku wraz ze specjalnym systemem, który w nagraniu jest w stanie wykryć określone zjawiska akustyczne - na przykład lot drona. System sprawdzi się również w wykrywaniu nielegalnych wyścigów ulicznych czy wystrzałów z broni palnej, tak by policja dużo szybciej mogła podejmować interwencję - wyjaśnił Piotr Ziółkowski, dyrektor generalny Głównego Urzędu Miar. System akustycznego wykrywania dronów. Rozwiązanie jest inspirowane systemem akustycznego wykrywania dronów, który z powodzeniem stosuje Ukraina w wojnie z Rosją. Jak podkreślił Ziółkowski, na początku konfliktu Ukraińcy byli bezradni wobec nisko lecących dronów, których nie wykrywały radary. Akustyka okazała się kluczowa. - Front wojenny pokazał, że takie rozwiązania zdają egzamin i dziś budujemy System Pustułka, który będzie bronił Kielc, ale też województwo świętokrzyskie i w przyszłości całą Polskę - dodał dyrektor GUM. Polskie miasta mogą być chronione przed groźnymi wydarzeniami Pilotażowe wdrożenie systemu w Kielcach ma kosztować 10 milionów złotych. Jesienią konsorcjum będzie ubiegać się o dofinansowanie unijne. Marszałek województwa świętokrzyskiego Renata Janik zapewniła, że projekt otrzyma wsparcie. System ma zacząć działać w ciągu dwóch lat. W dalszej perspektywie Pustułka ma zostać zintegrowana z aplikacją mObywatel. Każdy chętny mieszkaniec Polski będzie mógł zamienić swój smartfon w dodatkowy czujnik rejestrujący dźwięki - znacząco zwiększając zasięg i skuteczność systemu. Projekt jest uznawany za unikatowy w skali kraju i może stać się wzorem dla innych miast w Polsce.
: Data Publikacji.: 04-09-26
: Opis.: Gefährlicher Experiment Versuchen Sie es nicht zu Hause. Die Reaktion von Wasserstoffperoxid mit Kaliumpermanganat zur Formung des siebten Oxid des Manganes, der stark mit organischen Substanzen wie Zucker und Stärke reagiert, die in einem Stück Brot vorkommen. Warnung; die Lösung kann ohne Berührung mit organischem Material aufgrund der hohen Hitze, die durch die Reaktion entsteht, explodieren Dieses Video dient nur Bildungszwecken und wurde mit angemessenen Sicherheitsmaßnahmen durchgeführt. Versuchen Sie nicht, diesen Experiment zu betreiben, außerhalb eines gut ausgestatteten Laboratoriums #chemiology Niebezpieczny eksperyment Nie przeprowadzać w domu. W wyniku reakcji nadtlenku wodoru z nadmanganianem potasu powstaje siódmy tlenek manganu, który silnie reaguje z substancjami organicznymi, takimi jak cukier i skrobia, zawartymi w kromce chleba. Ostrzeżenie: Roztwór może eksplodować bez kontaktu z materiałem organicznym ze względu na wysoką temperaturę generowaną podczas reakcji. Ten film ma charakter wyłącznie edukacyjny i został przeprowadzony z zachowaniem odpowiednich środków ostrożności. Nie należy podejmować prób przeprowadzania tego eksperymentu poza dobrze wyposażonym laboratorium. #chemia
: Data Publikacji.: 04-09-26
: Opis.: Klej do złamanych kości. 20260829 AD. Mieliście kiedyś w kości metalową płytkę? To zabrzmi jak science fiction. Bone-02 skleja złamanie w trzy minuty, a pomysł na ten klej podpatrzono u ostryg. W filmie pokazuję chiński wynalazek, który może wyprosić z ortopedii wiertarkę, płytki i drugą operację na wyjęcie metalu. Nazywa się Bone-02 i nie jest slajdem z prezentacji — przeszedł już badanie na pacjentach. Klej powstał na Zhejiang University, w szpitalu Sir Run Run Shaw. Zespół prof. Fana Shunwu i dr. Lin Xianfenga pracował nad nim dekadę: kolejne wersje receptury i całe serie testów przedklinicznych. Punkt wyjścia był zaskakująco prosty — ostrygi trzymające się mokrych, zalewanych falą kamieni. To jest sedno całego problemu. Zwykłe kleje potrzebują suchej powierzchni, a pole operacyjne przy złamaniu jest mokre i pełne krwi. Podpatrzony u ostryg mechanizm to zmienia: Bone-02 wiąże w 2–3 minuty, a zmierzona siła połączenia przekracza 180 kg. Reszta wynika już z tego jednego faktu. Zamiast szeroko otwierać kończynę, wystarczy małe nacięcie i jeden zastrzyk, a czas mocowania odłamów w trakcie operacji spada o ponad połowę. Klej jest biodegradowalny — organizm wchłania go mniej więcej w pół roku, w miarę jak kość się zrasta, więc nie trzeba wracać na stół po śruby. Badanie kliniczne było wieloośrodkowe i randomizowane, objęło ponad 150 pacjentów w kilku chińskich ośrodkach, a rekrutację zamknięto we wrześniu 2025. W styczniu 2026 Bone-02 wszedł do przyspieszonej ścieżki chińskiego urzędu NMPA dla wyrobów innowacyjnych, a w kwietniu 2026 dostał od amerykańskiej FDA status breakthrough device, czyli przełomowe urządzenie. Jedna ważna uwaga: to wciąż etap dopuszczania, nie sprzedaży. Zanim taki klej trafi do polskiego szpitala, musi przejść osobną europejską certyfikację, a to zwykle kwestia lat, nie miesięcy. Co jeszcze powinniśmy podpatrzeć u natury, zamiast wymyślać od zera? http://www.e-manus.pl/
: Data Publikacji.: 28-09-26
: Opis.: Wczesne lata i działalność rewolucyjna Wojnicza Michał Wojnicz wychował się w środowisku inteligenckim i szlacheckim. Pierwsze nauki pobierał w Telszach oraz w Suwałkach, gdzie skończył gimnazjum. Dalszą edukację kontynuował na Uniwersytecie Moskiewskim, zdobywając finalnie dyplom farmaceuty. Okres studiów dość mocno zaważył na jego przyszłości. To właśnie w Moskwie poznał Ludwika Janowicza i postanowił przyłączyć się do działalności rewolucyjnej proletariuszy. Michał Wojnicz w 1884 r. przybył do Warszawy, gdzie rozpoczął pracę jako apteczny prowizor, nie zrezygnował jednak ze swojej socjalistycznej działalności. W 1885 r. włączył się do działalności konspiracyjnej ruchu Proletariat Ludwika Waryńskiego w Warszawie2. Jego udział w akcji uwolnienia więźniów politycznych zakończył się aresztowaniem i osadzeniem w warszawskiej Cytadeli. W tym samym roku do Rosji podróżowała Ethel Lilian Boole, córka znanego angielskiego matematyka George’a Boole’a, która zatrzymała się na chwilę w Warszawie. Wojnicz twierdził, że ujrzał ją przez więzienne okienko, gdy spacerowała brzegiem Wisły. Wielu badaczy jednak powątpiewa w prawdziwość tej relacji. Przez Syberię do Anglii Wojnicz, po odbyciu 18 miesięcy kary więzienia został zesłany na Syberię. Trafił do Tunki – buriackiej wsi położonej w guberni irkuckiej. Tam poznał Józefa Piłsudskiego, z którym nawiązał przyjacielską relację (ponownie z Piłsudskim miał się spotkać kilka lat później w Londynie). W wyniku tej znajomości w latach 1905–1907 powierzono mu opiekę nad tajnymi aktami PPS, dotyczącymi kontaktów partii z japońskim wywiadem i współpracy przeciwko Rosji. Ruskiego oszukać można, ale Polaka nigdy W czerwcu 1890 roku Wojnicz postanowił uciec z Syberii. Udało mu się dotrzeć do Hamburga, gdzie sprzedał wszystkie swoje drogocenności – okulary i kamizelkę. Za zdobyte pieniądze kupił bilet trzeciej klasy na niewielki statek przewożący owoce i warzywa do Anglii. W październiku tego samego roku dotarł do Londynu, zupełnie bez pieniędzy. Jedyne, co posiadał to kartkę z adresem Siergieja Krawczyńskiego (pseudonim Stiepniak), którą otrzymał w Irkucku od rodziny Karaułowów. Błąkając się po Commercial Street, spotkał rosyjskiego Żyda, który zaprowadził go do mieszkania Stiepniaka, który miał mu zaoferować pomoc. Nowy rozdział w życiu To właśnie w mieszkaniu Stiepniaka Wojnicz po raz drugi miał ujrzeć Ethel Lilian Boole, którą rozpoznał wcześniej. Trzy lata później, w 1893 r., Ethel i Michał pobrali się. Parę łączyła nie tylko namiętność, ale także podobne poglądy polityczne. Współpracowali oni ściśle ze Stiepniakiem, który był aktywnym działaczem socjalistycznym. Ethel przekładała rosyjską klasykę i rewolucyjne manifesty na język angielski oraz pisała własne dzieła (międzynarodową sławę przyniósł jej bestseller „Szerszeń”). Michał z kolei wydawał rosyjskie tłumaczenia pism Marxa i Engelsa, które następnie przerzucano na wschód. Trwało to do śmierci Stiepniaka, który w 1895 r. zginął tragicznie pod kołami pociągu. Śmierć przyjaciela wstrząsnęła małżeństwem, które (przynajmniej według oficjalnych relacji), postanowiło wycofać się z rewolucyjnej działalności. Przejście w świat antykwariatu Wojnicz porzucił aktywność stricte rewolucyjną i zwrócił swoją uwagę na rynek antyków i starości. W ten sposób dawny aptekarz stał się antykwariuszem i bibliofilem. W 1898 r. otworzył w sercu Londynu — na Soho Square — swój sklep z rzadkimi książkami, rękopisami i inkunabułami7. Istnieją podejrzenia, że Wojnicz po cichu wciąż współpracował z ruchem rewolucyjnym. Według niektórych antykwariat miał być jedynie sposobem na pranie rewolucyjnych pieniędzy. Trudno jednak znaleźć solidne potwierdzenie tej teorii. Pewne jest jednak, że Wojnicz bardzo dobrze odnalazł się w nowej branży i szybko osiągnął marketingowy sukces. Dzięki swej wytrwałości i nosowi do okazji szybko zyskał reputację kolekcjonera najwyższej klasy. Potrafił dostrzec w zapomnianych zbiorach przedmioty o wartości historycznej i finansowej, często ratując je przed zniszczeniem i sprzedając dalej z zyskiem9. W 1904 roku otrzymał obywatelstwo brytyjskie i przyjął nazwisko Wilfrid Michael Voynich. Dziś jest ono szeroko znane dzięki tajemniczej książce, która do dziś nosi jego imię. Manuskrypt i legenda W 1912 r. Michał Wojnicz przebywał we Włoszech, gdzie od jezuitów z willi Mondragone nabył interesujący rękopis, znany dziś jako Manuskrypt Wojnicza (Voynich Manuscript). Rękopis ten składa się z pergaminowych kart, zawiera niezrozumiały tekst, rysunki roślin, kobiety w kąpieli oraz diagramy astronomiczne i astrologiczne. Wszystko to sprawia, że po ponad stu latach pozostaje zupełnie nierozszyfrowany, otoczony licznymi teoriami i domysłami. Wojniczowi przypisuje się to, że właśnie on go „odkrył” i wypromował (Wojnicz osobiście zaprezentował artefakt w Art Institute of Chicago w 1915 roku). Wciąż pod wątpliwość poddaje się jednak okoliczności zakupu księgi oraz jej późniejsze losy13. Jedno jest pewne – manuskrypt sam w sobie jest tajemnicą, a Wojnicz potrafił bardzo dobrze wykorzystać jego potencjał, tworząc sensację nie tylko z istoty samego przedmiotu, ale także okoliczności jego odnalezienia. Jego kreatywny storytelling przyniósł oczekiwane rezultaty. Sława manuskryptu rosła, a w raz nią – sława samego Wojnicza. Antykwariat i emigracja do USA W miarę rozwoju kariery antykwarycznej, Wojnicz rozszerzył swoje działania również do Stanów Zjednoczonych. Rok 1914 przyniósł otwarcie oddziału jego sklepu w Nowym Jorku. Wkrótce przeniósł się za ocean i uczynił z USA swoją drugą bazę. Pozostał tam aż do śmierci w marcu 1930 roku. Warto zaznaczyć, że w czasach I wojny światowej oraz w okresie po niej jego działalność antykwaryczna zwróciła uwagę służb specjalnych. Zainteresowanie Wojniczem wykazywały między innymi amerykańskie instytucje wywiadowcze. Z uwagi na fakt, że Wojnicz obracał przedmiotami bardzo rzadkimi, czasem o charakterze niemal tajnym, pojawiły się podejrzenia o działalność wywiadowczą. Nigdy nie zostały one jednak formalnie potwierdzone. Michał Wojnicz i jego dziedzictwo Rola Michała Wojnicza w historii kultury i historii książki jest istotna, choć w jego opowieści nie brakuje luk i niedomówień. Nie ulega wątpliwości, że jego fascynujący życiorys jest niczym gotowy scenariusz na film: od porywczego studenta, rewolucjonisty, poprzez skazańca, zesłańca, emigranta-handlarza po światowej sławy antykwariusza. Wątpliwości badaczy budzą dziś jego relacje dotyczące okoliczności pierwszego warszawskiego „spotkania” z małżonką, brawurowej ucieczki z Syberii przez Mongolię i Pekin oraz morski transport do Europy. Warto więc podkreślić, że Wojnicz świadomie budował wokół siebie aurę tajemnicy. Przejawiała się ona zarówno w jego działalności antykwarycznej, jak i w opowieściach towarzyszących manuskryptowi. Nie wszystkie jego twierdzenia są udokumentowane, a legendy wokół jego osoby dorównują biografiom bohaterów powieści przygodowych. Nie ulega jednak wątpliwości, że jego działalność zawodowa wiele mówi o ważnym momencie przemian na rynku rzadkich książek na przełomie XIX i XX wieku. Wówczas stare rękopisy i inkunabuły przestawały być jedynie obiektami naukowymi, a stawały się także przedmiotem inwestycji, kolekcji i legendy. Jego nieco sensacyjny sposób prowadzenia biznesu sprawił, że Manuskrypt Wojnicza do dziś wzbudza nie tylko emocje pasjonatów staroci, ale stanowi obiekt naukowych badań kryptologicznych, historii nauki, botaniki. Karty z manuskryptu Wojnicza i Michał Wojnicz. Wilfrid Voynich. Część 1.
: Data Publikacji.: 01-09-26
© Web Powered by Open Classifieds 2009 - 2026