Nadmi
- Kraj:Polska
- : Język.:deutsch
- : Utworzony.: 06-10-15
- : Ostatnie Logowanie.: 04-04-25
: Opis.: Ruiny Wari – Ayacucho, Peru. Nekropolia władców Wari (gigantów) o wysokości ponad 3 metrów, którzy mieszkali w Krainach Słońca. Po odejściu bogów Wari - Tiahuanaco, z wczesnej ery Andów po potopie, utworzyli Podwójny naród (Księżycowy - Kotowaty - Wojownicy - Wari i Słoneczny - Węże - Mędrcy - Tiahuanaco), którego Podwójne zjednoczenie jest przyczyną pojawienie się Apu Capac Inków i ich dynastii po przybyciu Pachacuti (wydarzenie astronomiczne). Krótko mówiąc, Mama Ocllo była księżniczką Wari, a Manco Capac księciem Tiahuanaco. -Joseph X Brian
: Data Publikacji.: 02-04-25
: Opis.: Sernik jak z PRL-u. Z babcinego przepisu zawsze wychodzi pyszny Autor: Marcin Michałowski Sernik to jedno z najpopularniejszych ciast w Polsce. Każdy ma swój ulubiony przepis, ale sernik z PRL-u to klasyka, która zawsze smakuje wyśmienicie. Przepis na to ciasto jest prosty, a jego wykonanie nie zajmuje dużo czasu. Sernik to jeden z tych deserów, który niemal każdy Polak ma w sercu. To słodkie i kremowe ciasto jest od lat ulubionym wyborem na wiele okazji. W dzisiejszym artykule przeniesiemy się w czasie, by przywrócić smak sernika rodem z PRL-u, korzystając z tradycyjnego przepisu przekazywanego przez pokolenia. Sernik z przepisu mojej babci: Sekretem tego wyjątkowego sernika jest jeden nietypowy składnik – mleko w proszku. To właśnie ono nadaje deserowi niezwykły smak i konsystencję. Przepis, który dziś prezentujemy, pochodzi od babci. Składniki: 1 kg sera z wiaderka, 1 szklanka cukru, 1 opakowanie cukru waniliowego, 1 opakowanie budyniu waniliowego, 6 jajek, ½ szklanki oleju, 1 ½ szklanki zimnego mleka, 1 ½ szklanki mleka w proszku, 1 opakowanie herbatników. Przygotowanie: Żółtka oddzielamy i umieszczamy w misce. Następnie dodajemy twaróg i budyń, dokładnie łącząc wszystkie składniki za pomocą miksera. Stopniowo wlewamy olej, a jednocześnie powoli wsypujemy mleko w proszku, kontynuując miksowanie, aż całość będzie jednolita. Teraz przystępujemy do ubijania białek na sztywną pianę. Dodajemy cukier do ubitych białek, nadal miksując, aż cukier całkowicie się rozpuści. Następnie łączymy ubitą pianę z masą serową i zimnym mlekiem, dokładnie mieszając, aż składniki się połączą. Teraz przekładamy herbatniki na blaszkę wyłożoną papierem do pieczenia. Następnie wylewamy masę serową i umieszczamy blaszkę w piekarniku nagrzanym do 180 stopni. Pieczemy sernik przez 60 minut. Po wyjęciu z piekarnika pozostawiamy go do wystygnięcia. Na sam koniec możemy udekorować sernik polewą czekoladową lub karmelową, nadając jeszcze więcej wyjątkowego smaku temu wyśmienitemu deserowi. Ten przepis na sernik jest nie tylko łatwy w przygotowaniu, ale także zachowuje smak i klimat minionych lat. To doskonały deser na jesienne popołudnie lub na rodzinne spotkania. Przywróćmy smak przeszłości, smakując tradycyjnego, rodem z PRL-u sernika. Z pewnością zyska on serca wszystkich smakoszy.
: Data Publikacji.: 02-04-25
: Opis.: Koniec ze zmianą czasu. PE podjął decyzję 2023 AD. Zmiana czasu z letniego zimowy to dla wielu osób prawdziwa udręka. W dzisiejszych czasach wiele zegarków przestawia się co prawda automatycznie, o innych trzeba jednak pamiętać. Ale sedno problemu leży tak naprawdę gdzie indziej - chodzi o negatywny wpływ zmian na samopoczucie i zdrowie. Teraz ponoć w końcu ma się to zmienić. Kiedy przestawianie zegarków odejdzie w zapomnienie? Przestawianie zegarków z czasu letniego na zimowy i odwrotnie sprawia zwykle, że czujemy się bardziej zmęczeni. Udowadniają to odpowiednie badania. Przeprowadzono ich bardzo dużo, ale wnioski się pokrywają. Na przykład analiza zużycia energii elektrycznej w stanie Indiana (USA) wykazała, że po wprowadzeniu systemu zmian dwa razy do roku, mieszkańcy zaczęli płacić za prąd więcej, podaje Onet. Ponadto zdaniem ekspertów przestawianie zegarków ma istotny wpływ na zdrowie, szczególnie negatywnie działa w przypadku osób, które mają zaburzony rytm okołodobowy (ze względu na choroby lub pracę na zmiany). Analizy przedstawiają dużo więcej dowodów na to, że taki tryb nam nie służy. W założeniu wprowadzenie przestawiania zegarków miało powodować efektywniejsze wykorzystanie światła dziennego. W Polsce po raz pierwszy wskazówki w ramach tych ustaleń przesunięto w okresie międzywojennym. Obecnie wymóg takich zmian reguluje rozporządzenie prezesa Rady Ministrów. Gdyby decydował naród, takiej “tradycji” nie byłoby już od dawna. Przeprowadzone przez CBOS w naszym kraju badania, które miały miejsce w marcu 2019 r. na zlecenie Ministerstwa Przedsiębiorczości i Technologii, postawiły sprawę jasno - niemal 80 proc. Polaków jest przeciwna przesuwaniu zegarków o godzinę w jedną lub drugą stronę. Zaledwie 14,2 proc. optowało wówczas za utrzymaniem obecnego porządku. Większość z nas chciałaby jednak przejścia na tryb letni środkowoeuropejski, wynika ze wspomnianych badań. W całej Unii Europejskiej wciąż jednak obowiązuje przestawianie zegarków. Do czasu zimowego wraca się w ostatnią niedzielę października - a więc już wkrótce, bo wypadnie to tym razem dokładnie w nocy z soboty na niedzielę - 28-29 października. Zegary przesunąć trzeba będzie o godzinę do tyłu, czyli na przykład z 2:00 na 1:00. Śpimy wtedy o godzinę dłużej - albo mamy wydłużoną nocną zmianę, jak podkreśla strefabiznesu.pl. Na czas letni przechodzi się natomiast na powrót dopiero w ostatnią niedzielę marca. Jak przypomina "Strefa Biznesu", jeszcze w marcu 2019 r. wydawało się, że w końcu nadchodzi moment zaprzestania tej praktyki. Parlament Europejski podjął już bowiem wtedy ostateczną decyzję w sprawie odejścia od przestawiania zegarków. Chodziło o wdrożenie nowych wytycznych w ciągu dwóch lat, bo według ekspertów taki termin jest potrzebny, aby wszystkie kraje UE zdążyły przygotować się na ten krok. To się jednak przedłużyło. W efekcie kolejne rozporządzenie prezesa Rady Ministrów przedłużyło jednak stosowanie obecnego systemu - letniego i zimowego - do 2026 r. Mateusz Morawiecki podpisał dokument, z którego wynika, że w naszym kraju zmiany dwa razy do roku o godzinę w tę i we w tę nadal będą działać przynajmniej jeszcze tych kilka lat. - Prace związane z wydaniem nowego rozporządzenia mają zatem związek z nowym komunikatem Komisji Europejskiej ws. zmian czasu w latach 2022-2026. Zgodnie z tym dokumentem wszystkie kraje członkowskie UE muszą przygotować przepisy prawne, na podstawie których będą kontynuowane dotychczasowe ustalenia związane ze zmianami czasu - poinformowała wiceminister Olga Semeniuk w komunikacie przesłanym do mediów, przekazuje Onet. Do końca 2026 r. każdy kraj członkowski musi więc ostatecznie zadeklarować, czy chce na stałe zrezygnować z przestawiania zegarków. Jak wspomniano, choć Komisja Europejska już dawno zaproponowała na prośbę obywateli (oraz w związku ze wzmiankowanymi badaniami nad wpływem przesuwania godzin w jedną lub drugą stronę na zdrowie), aby przeprowadzić ogólnokrajową rezygnację z przestawiania zegarków. Prace nad opisywanym wcześniej projektem przerwała jednak pandemia i stąd nastąpiło tak duże opóźnienie w jego realizacji. Według dziennika “Fakt” Ministerstwo Rozwoju i Technologii co najmniej od roku pracuje nad nowymi przepisami, które dotyczą zniesienia przestawiania godzin na zegarkach i w Polsce w tym temacie klamka już zapadła. Jednakże biorąc pod uwagę wszystkie omówione czynniki i konieczny na wdrożenie okres przejściowy, spodziewać się można, że najszybciej koniec przestawiania zegarków nastąpi w 2027 roku. Przestawianie zegarków z czasu letniego na zimowy i odwrotnie sprawia zwykle, że czujemy się bardziej zmęczeni. Udowadniają to odpowiednie badania. Przeprowadzono ich bardzo dużo, ale wnioski się pokrywają. Na przykład analiza zużycia energii elektrycznej w stanie Indiana (USA) wykazała, że po wprowadzeniu systemu zmian dwa razy do roku, mieszkańcy zaczęli płacić za prąd więcej, podaje Onet. Ponadto zdaniem ekspertów przestawianie zegarków ma istotny wpływ na zdrowie, szczególnie negatywnie działa w przypadku osób, które mają zaburzony rytm okołodobowy (ze względu na choroby lub pracę na zmiany). Analizy przedstawiają dużo więcej dowodów na to, że taki tryb nam nie służy. W założeniu wprowadzenie przestawiania zegarków miało powodować efektywniejsze wykorzystanie światła dziennego. W Polsce po raz pierwszy wskazówki w ramach tych ustaleń przesunięto w okresie międzywojennym. Obecnie wymóg takich zmian reguluje rozporządzenie prezesa Rady Ministrów. Gdyby decydował naród, takiej “tradycji” nie byłoby już od dawna. Przeprowadzone przez CBOS w naszym kraju badania, które miały miejsce w marcu 2019 r. na zlecenie Ministerstwa Przedsiębiorczości i Technologii, postawiły sprawę jasno - niemal 80 proc. Polaków jest przeciwna przesuwaniu zegarków o godzinę w jedną lub drugą stronę. Dziura w czasie 1
: Data Publikacji.: 02-04-25
: Opis.: 20 październik 2023 AD. Polska po wyborach. Ledwie minęło kilka dni od ogłoszenia przez PKW oficjalnych wyników wyborów parlamentarnych, a czołowi politycy Platformy, ale także niektórzy politycy potencjalnych koalicjantów, zaczynają publicznie mówić o rosnącej dziurze budżetowej, która nie tylko nie pozwoli na realizację ich obietnic wyborczych, ale nawet na kontynuowanie programów społecznych wprowadzonych przez rząd Prawa i Sprawiedliwości. W tym duchu wypowiadała się poseł Izabela Leszczyna, jakiś czas temu wskazywana przez przewodniczącego Tuska na ministra finansów, czy Ryszard Petru, który zdobył mandat poselski startując z listy Trzeciej Drogi. Odzywają się także eksperci wspierający obecną opozycję, tacy jak Leszek Balcerowicz, którzy podpowiadają wprowadzenie radykalnych oszczędności budżetowych, a w konsekwencji cięcia programów społecznych. „Piniędzy nie ma i nie będzie” Choć te wypowiedzi sprawiają wrażenie nieskoordynowanych, to raczej nie ulega wątpliwości, że to zorganizowana akcja Platformy, albo wręcz szerzej opozycji, wywołania w społeczeństwie wrażenia, że jak to kiedyś ujął ówczesny minister finansów z tej partii Jan Vincent Rostowski „piniędzy nie ma i nie będzie”. Tyle tylko, że nie ma to żadnego związku z rzeczywistością, wykonanie budżetu państwa zarówno po stronie dochodowej jak i wydatkowej, odpowiada upływowi czasu, a deficyt budżetowy jest wyraźnie niższy od planowanego. Ministerstwo finansów publikuje comiesięczne dane z wykonania budżetu, a dane za wrzesień zostały zaprezentowane wręcz dwa tygodnie wcześniej, niż zwykle i z nich wynika, że sytuacja budżetu jest dobra. Otóż dochody budżetowe w okresie styczeń - wrzesień 2023 wyniosły 418 mld zł (czyli 69,5 proc. zaplanowanych na ten rok), a wydatki w tym okresie 452,7 mld zł co stanowi 65,3 proc. planu, co oznacza, że deficyt za 9 miesięcy tego roku wynosi 34,7 mld zł, a więc zaledwie 37,7 proc. deficytu zaplanowanego na ten rok (ma on wynieść maksymalnie 92 mld zł). Przy czym trzeba pamiętać, że w I i II kwartale tego roku mieliśmy do czynienia w gospodarce ze spadkiem PKB, co było wynikiem wcześniejszego znaczącego podwyższenia stóp procentowych banku centralnego (z 0,1 proc. do 6,75 proc.) w związku z koniecznością ograniczenia inflacji. Dzięki, jak to się nazywa w ekonomii, zacieśnieniu polityki monetarnej przez NBP, udało się w ciągu ostatnich 7 miesięcy doprowadzić do spadku inflacji z 18,4 proc. w lutym tego roku do 8,2 proc. we wrześniu, a więc o ponad 10 punktów procentowych, ale skutkowało to wspomnianym wyżej spowolnieniem gospodarczym, przy czym co ważne nie przyniosło to gwałtownego zwiększenia poziomu bezrobocia. Taka sytuacja skutkuje oczywiście spowolnieniem dochodów budżetowych, są one trochę niższe po 9 miesiącach niż upływ czasu, ale poziom deficytu wynoszący niewiele więcej niż 1/3 całorocznego, pokazuje, że realizacja budżetu jest pod pełną kontrolą. Należy także przypomnieć, że w tegorocznym budżecie zawarte są ogromne środki przeznaczone na realizację wszystkich programów społecznych, jak sztandarowy program 500 plus, wydatki na 13 i 14 emeryturę, ale także znacznie wyższe niż jeszcze kilka lat wcześniej, wydatki na obronę narodową w związku z rosyjskim zagrożeniem. Także budżet przyszłoroczny zawiera po stronie wydatkowej środki na wszystkie programy społeczne, w tym zwiększone o ponad 20 mld zł środki na realizację programu 800 plus (sumarycznie ponad 63 mld zł), oraz wynoszące blisko 100 mld zł wydatki na obronę narodową (plus blisko 40 mld zł z nowo powstałego Funduszu Obrony). Mimo tych ogromnych dodatkowych wydatków budżetowych, dług publiczny liczony metodą unijną (a więc zawierający zobowiązania Polskiego Funduszu Rozwoju i Banku Gospodarstwa Krajowego) na koniec 2022 roku wyniósł 48 proc. i był o ponad 3 pkt procentowe niższy, niż w ostatnim roku rządów PO-PSL (w 2015 roku wyniósł on 51,3 proc.). Zapowiedź poważnych cięć Twarde dane ministerstwa finansów, a także Eurostatu pokazują, że sytuacja finansów publicznych po 8 latach rządów Prawa i Sprawiedliwości jest znacznie lepsza, niż ta z 2015 roku po 8 latach rządów PO-PSL i to mimo przekazania choćby tylko do polskich rodzin wychowujących dzieci, astronomicznej kwoty blisko 250 mld zł, czy dodatkowych ponad 100 mld zł na obronę narodową. Nie ulega więc wątpliwości, że w tej sytuacji snucie przez polityków opozycji opowieści o rosnącej dziurze budżetowej, jest próbą przygotowania gruntu, nie tylko pod rezygnację z dużej części obietnic wyborczych składanych w kampanii, ale także na poważne cięcia w programach społecznych wprowadzonych przez rząd Prawa i Sprawiedliwości. Ale te rozważania mają i ten negatywny skutek, że rynki finansowe każą sobie płacić coraz wyższe odsetki od polskiego długu (oprocentowanie 10-letnich obligacji wzrosło do ponad 5 proc., a więc jest wyższe niż przed wyborami), a w konte
: Data Publikacji.: 02-04-25
© Web Powered by Open Classifieds 2009 - 2025