Nadmi
- Kraj:Polska
- : Język.:deutsch
- : Utworzony.: 06-10-15
- : Ostatnie Logowanie.: 31-01-26

: Opis.: Uważany za zwykły chwast. Zabija komórki rakowe w dwa dni: Mniszek lekarski, znany również jako Taraxacum officinale, od dawna jest ceniony za swoje właściwości lecznicze. W medycynie ludowej używany był głównie jako środek moczopędny oraz pomocny w leczeniu schorzeń wątroby i woreczka żółciowego. Jednak badania naukowe prowadzone na Uniwersytecie Windsor wykazały, że korzeń tej rośliny posiada również właściwości przeciwnowotworowe. Mniszek lekarski w walce z rakiem. Kanadyjscy naukowcy dokonali niezwykłego odkrycia, które może zrewolucjonizować leczenie nowotworów. Popularna roślina może być skuteczną alternatywą dla chemioterapii. Ekstrakt z korzenia mniszka lekarskiego zabija komórki nowotworowe, nie uszkadzając zdrowych komórek i nie wywołując skutków ubocznych, które są często związane z tradycyjnymi terapiami onkologicznymi. Zespół zauważył, że ekstrakt z mniszka niszczy komórki nowotworowe w ludzkim organizmie. Co więcej, reakcje chemiczne prowadzące do rozpadu komórek rakowych zachodziły już w ciągu 48 godzin od rozpoczęcia kuracji. To odkrycie jest niezwykle obiecujące, zwłaszcza że leczenie małymi dawkami mniszka lekarskiego przez dłuższy czas okazało się najskuteczniejsze. Pomysł na badania nad mniszkiem lekarskim zrodził się dzięki spostrzeżeniom onkolog Caroline Hamm. Zauważyła ona, że pacjenci chorzy na raka, którzy pili napar z tego zioła, mieli lepsze samopoczucie i wyniki badań. Przekonana, że mniszek zawiera substancję czynną, która można wykorzystać w leczeniu nowotworów, opowiedziała o swoich przypuszczeniach jednemu z naukowców pracujących na uniwersytecie. W ten sposób narodził się pomysł, aby dokładnie zbadać właściwości mniszka lekarskiego. Przypadek Johna DiCarlo. Jednym z najbardziej znanych pacjentów, który wypróbował działanie mniszka lekarskiego, jest John DiCarlo. Mężczyzna chorował na białaczkę i po serii różnych terapii został wypisany do domu. Agresywna chemioterapia nie przyniosła oczekiwanych rezultatów, a lekarze nie mogli zaproponować innych alternatyw. Jeden z pracowników kliniki poradził mu, aby spróbował pić napar z mniszka. John przez cztery miesiące spożywał ziołową herbatę. Po tym czasie okazało się, że nowotwór jest w remisji, a on znów jest zdrowy. Choć badania nad mniszkiem lekarskim są wciąż w toku, już teraz roślina ta wzbudza ogromne zainteresowanie. Uniwersytet Windsor otrzymał dodatkowe fundusze na kontynuowanie badań, co daje nadzieję na opracowanie nowoczesnych metod leczenia nowotworów opartych na naturalnych składnikach. Właściwości lecznicze mniszka lekarskiego: Ekstrakt z korzenia mniszka nie tylko zabija komórki rakowe, ale jest też źródłem wielu cennych substancji. Zawiera witaminy A, B6, C, K, a także związki mineralne - żelazo, potas, mangan oraz magnez. Mniszek ma właściwości moczopędne i stymuluje produkcję żółci, dlatego jest polecany osobom z chorobami wątroby, woreczka żółciowego oraz nerek. Roślina ta redukuje również cholesterol, oczyszcza organizm z toksyn i pomaga na objawy alergii. Mniszek lekarski może stać się rewolucyjnym środkiem w leczeniu nowotworów, zwłaszcza biorąc pod uwagę jego dostępność i brak skutków ubocznych. Ponadto, jako naturalny suplement diety, może wspierać zdrowie na wielu innych frontach. W miarę jak naukowcy kontynuują swoje badania, mamy nadzieję, że mniszek lekarski znajdzie zasłużone miejsce w medycynie, przynosząc ulgę i nadzieję wielu pacjentom na całym świecie. http://www.e-manus.pl/ Mniszek lekarski – działanie Mniszek lekarski i jego przetwory, jak wykazały liczne badania farmakologiczne i kliniczne, działają wielokierunkowo. Pierwszym z nich jest pobudzający wpływ na wytwarzanie żółci przez wątrobę i ułatwienie jej przepływu do dwunastnicy przez drogi żółciowe. Wywołuje to zwiększenie kurczliwości tych przewodów, a w szczególności pęcherzyka żółciowego, co przeciwdziała zastojowi żółci. Wykazano również korzystny wpływ na czynność wydzielniczą trzustki oraz normalizację całego procesu trawienia. Drugi kierunek działania mniszka stanowi działanie moczopędne, poprzez zwiększanie przesączania w kłębkach nerkowych. Poza tym wykazuje także działanie „oczyszczające krew”, czyli odtruwające i oczyszczające ze szkodliwych związków, jakie uwalniane są podczas przemiany materii. Ponadto mniszek pospolity działa rozkurczowo na mięśnie gładkie, co usprawnia przepływ żółci i moczu. Działa także przeciwcukrzycowo i pobudzająco na wydzielanie soku żołądkowego. Wykazuje ponadto działanie regenerujące na skórę, przyspiesza gojenie się ran i bliznowacenie. Co ważne, stosowanie mniszka w zalecanych dawkach, nie wywiera szkodliwego działania ubocznego. Mniszek lekarski – właściwości lecznicze W dawnych czasach, szczególnie na wsi, do leczenia schorzeń używano wiele różnych ziół, między innymi także mniszek lekarski. Właściwości lecznicze tego ziela zostały potwierdzone w wielu niezależnych ośrodkach badawczych. Dowiedziono, że cała roślina wykazuje niezwykłe właściwości lecznicze. W liściach i kwiatach stwierdzono obecność żółtych barwników ksantofilowych (taraksantyny), flawonoidów oraz soli mineralnych (potas, magnes, siarkę i krzem) i witamin (zwłaszcza znaczne ilości witaminy C). W korzeniach wykryto inulinę, fruktozę, kwasy organiczne, trójterpeny, garbniki, flobafeny oraz olejek eteryczny. W leczeniu schorzeń dróg żółciowych i wątroby oraz układu pokarmowego również stosuje się mniszek lekarski. Działanie tego ziela jest skuteczne i szybkie. Nie każdy wie, że żucie świeżych łodyg może bezboleśnie rozpuścić kamienie żółciowe. Kuracja trwa 14 dni. Łodygi myje się razem z kwiatostanem, następnie usuwa się koszyczek i wolno żuje łodygę. Początkowo ma ona gorzki smak, jest chrupka i soczysta, podobna w smaku do endywii. Należy spożywać pięć do sześciu łodyg dziennie, czasem nawet do 10. Kuracja ta usuwa również świąd skóry, ponieważ oczyszcza krew z toksyn. Mniszek lekarski – syrop Do sporządzenia pysznego syropu używa się kwiatów mniszka lekarskiego. Zastosowanie tego syropu może być różne: można go rozsmarować na kromce chleba z masłem, jak miód albo używać do słodzenia napojów, szczególnie zimą, kiedy jest mało witamin. Często wchodzi w skład wypieków, np. piernika, ponieważ wzmacnia jego smak. Syrop z kwiatów mniszka, oprócz walorów smakowych, jest bardzo korzystny dla zdrowia. Wspomaga leczenie przewlekłych nieżytów jamy ustnej, gardła i oskrzeli. Aby go sporządzić, należy zebrać 4 kopiaste garście koszyczków mniszka (najlepiej w maju), zalać je 1 litrem zimnej wody i powoli ogrzewać, aż do wrzenia. Po zagotowaniu całość odstawia się na noc. Następnego dnia należy przelać płyn przez sito i dobrze wycisnąć wodę z kwiatów (przez gazę lub rękami). Do soku należy dodać 1 kg cukru oraz pół cytryny pokrojonej w plasterki. Następnie garnek z syropem (bez pokrywki), ustawia się na palniku kuchenki i całość ogrzewa (nie dopuszczając do wrzenia) tak długo, aż syrop stanie się gęsty. Ważne jest, aby ciecz odparowywała bez gotowania, by zachować wszystkie witaminy. Aby sprawdzić, czy syrop ma odpowiednią konsystencję, należy co jakiś czas robić próbę ostygnięcia kropli syropu na spodeczku. Syrop nie może być zbyt gęsty, aby się nie skrystalizował, ani zbyt rzadki, ponieważ mógłby wówczas skwaśnieć. Jeśli jest gotowy, wlewa się go do wyparzonych słoiczków lub butelek. Prawidłowo sporządzony syrop z mniszka można przechowywać w szczelnie zamkniętych pojemnikach przez całą zimę. Herbata z mniszka lekarskiego Herbatka z mniszka ma działanie oczyszczające krew, napotne i moczopędne. Wspomaga trawienie. Aby sporządzić leczniczą herbatkę z mniszka, należy jedną kopiastą łyżeczkę do herbaty rozdrobnionych lub zmielonych korzeni zalać na noc jedną szklanką zimnej wody. Następnego dnia płyn podgrzewa się do wrzenia i przecedza.
: Data Publikacji.: 29-01-26
: Opis.: Zarzucanie nazistom nacjonalizmu – zamiast imperializmu – jest dziś, jak to nazwałem w mojej książce, „kłamstwem założycielskim Unii Europejskiej”, która zwalcza nacjonalizmy, aby nigdy więcej nie powtórzyła się wojna światowa. Tymczasem za I i II wojnę światową odpowiada niemiecki imperializm – mówi autor, prof. Adam Wielomski. DoRzeczy.pl: W Pańskiej najnowszej książce "Imperialna Europa. Niemieckie plany podboju i reorganizacji Europy 1871-1945" dokonuje Pan syntezy niemieckiej myśli geopolitycznej i ekonomicznej we wspomnianym przedziale czasowym. Czy większość niemieckich elit rzeczywiście artykułowała i postulowała imperialną wizję dla ich kraju? Prof. Adam Wielomski: Tak, myślenie imperialne jest charakterystyczne dla niemieckiego pojęcia polityki międzynarodowej. Wynika z niemieckiej historii. W IX-X wieku Niemcy ukształtowali się jako federacja rozmaitych niemieckojęzycznych plemion i w normalnych warunkach zapewne doszliby do idei stworzenia najpierw monarchii narodowej, a potem państwa narodowego, tak jak stało się to w przypadku Francji, Anglii, Kastylii (Hiszpanii), Węgier lub Polski. Jednak w 962 roku Otton I przechwycił wakującą koronę cesarską i rzucił niemieckim feudałom i rycerzom urzekającą ideę, że władza imperialna rozciąga się na całym światem, osobiście jest władcą uniwersum, a z jego nadania ci książęta i rycerze będą mieli poddanych na całym świecie. Stąd ciągle wyprawy na Rzym, aby poddać swojej woli papieża, i najazdy na sąsiadów, aby sprawować nad nimi zwierzchność. Ten patos imperialny nie opuszczał Niemców mimo postępującego faktyczne rozpadu państwa na feudalne i na wpół-niezależne włości. Różnica cywilizacyjna z resztą Europy zamanifestowała się w Renesansie, gdy wszystkie narody skupiały się wokół dynastii i władców, aby stworzyć monarchię narodową z grup etnicznych o podobnym języku, kulturze i historii. Niemcy zaś w ogóle o tym nie myśleli i toczyli wielkie dyskusje czy ich cesarz rządzi całym światem chrześcijańskim czy sprawuje władzę także nad poganami. Skupiając się nad mirażem uniwersalnej Rzeszy nie stworzyli państwa narodowego. Bunt Lutra podzielił ich konfesyjnie i do zjednoczenia doszło dopiero w 1871 roku. Jednak II Rzesza Ottona von Bismarcka nie była uznawana za państwo narodowe, gdyż poza jej granicami mieszkały miliony Niemców w Austrii, Sudetach, Nadbałtyce, w Naddniestrzu, Banacie, a nawet w Siedmiogrodzie. Powstanie państwa narodowego wymagało zjednoczenia połowy Europy. Temat ten po Bismarcku podjęli zwolennicy takiego zjednoczenia Niemiec i połowy Europy równocześnie: pangermanie. Z tego nurtu wyrósł też Adolf Hitler i nazizm. Jakkolwiek to dziwnie może brzmi w pierwszej chwili, to Hitler był zwolennikiem zjednoczonej Europy, lecz pod niemieckim przywództwem. Oficjalna doktryna prawna III Rzeszy mówiła, że suwerenem jest Volk rozsiany po całej Europie, a nie tylko obywatele niemieccy. Oczywiście, nie wszyscy Niemcy chcieli wywołania I i II wojny światowej. Socjaldemokraci chcieli tego dokonać za pomocą doktryny kosmopolitycznej, lecz stanowili mniejszość. Tradycyjne elity, te, których przedstawiciele tak często mają przed nazwiskiem „von”, parły przez całe dziesięciolecia do takiej wojny, wierząc w siłę niemieckiego oręża po zwycięstwach nad Austrią (1866) i Francją (1870) i uważając porażkę 1918 roku za wrogi „cios w plecy” zadany armii ze strony komunistów i Żydów. To z tych elit tradycyjnych i szowinistycznej inteligencji rekrutowali się przywódcy i ideolodzy imperialni, których opisuję w mojej książce: oficerowie, dwór cesarski, geopolitycy, ekonomiści, prawnicy, etc. Jakkolwiek socjaldemokraci byli przeciwko wojnie, to w sumie cel mieli podobny: stworzenie federalnego państwa europejskiego. Chadecy z Zentrum też nie bardzo umieli zaakceptować warunków pokoju z 1918 roku. Wszyscy myśleli w kategorii wielkiego państwa europejskiego. Prawnicy mówili o „wielkiej przestrzeni” (Carl Schmitt), ekonomiści o „wielkiej przestrzeni gospodarczej”, geopolitycy o „imperium”, a hitlerowcy o „przestrzeni życiowej” – to są różne nazwy dla wspólnej tezy, że Niemcy nie mogą pogodzić się z istnieniem obok nich w Europie suwerennych i równych im państw. Zasadę tę odrzucała cała niemiecka nauka prawa. U źródła tej idei tkwiło przekonanie średniowieczne, że Niemcy to „naród cesarski”, czyli naturalna elita predysponowana do rządzenia Europą z racji swoich zdolności przywódczych, organizacyjnych i militarnych. Czytelnik być może ze zdumieniem odkryje, zatem, z Pańskiej pracy, że geopolityka III Rzeszy niewiele różni się od klasycznej niemieckiej wizji imperialnej. Czym był więc nazizm: nacjonalizmem czy imperializmem? Poprzez nacjonalizm rozumiem ideę prawa każdego historycznego i świadomego swojego jestestwa narodu do posiadania własnego państwa, mniej więcej w etnicznych granicach. Czyli – dla ułatwienia przyjmując współczesne granice – Polacy mieszkają między Bugiem a Odrą, Niemcy między Odrą a Renem, Francuzi między Renem a Pirenejami, a Hiszpanie między Pirenejami a Kadyksem. Nazizm nie spełnia kryteriów tej definicji, ponieważ neguje prawa większości narodów europejskich do posiadania własnych państw i rządzenia się w nich. Hitler stworzył imperium od Pirenejów na zachodzie, po Spitzbergen na północy, Grecję na południu i z zamiarem granicy na Uralu na wschodzie. To nie jest państwo narodowe. To jest wieloetniczne imperium z jednym narodem (Niemcy) lub pseudo-rasą (Germanie) rządzącą całością. W wojnie 1939-1945 nacjonalistami we właściwym tego słowa znaczeniu byli żołnierze, którzy bronili swoich państw narodowych przed tą imperialną okupacją: Polacy w 1939, Norwegowie i Francuzi w 1940, Serbowie i Grecy w 1941 roku. Zarzucanie nazistom nacjonalizmu – zamiast imperializmu – jest dziś, jak to nazwałem w mojej książce, „kłamstwem założycielskim Unii Europejskiej”, która zwalcza nacjonalizmy, aby nigdy więcej nie powtórzyła się wojna światowa. Tymczasem za I i II wojnę światową odpowiada niemiecki imperializm. Gdyby Niemcy byli nacjonalistami to mogliby chcieć rewindykować Gdańsk lub Sudety, gdzie Niemcy byli liczni, lecz nie Warszawę, Paryż czy Belgrad. Nie były to niemieckie miasta ani etnicznie, ani historycznie. Chodziło o podbój Europy, o podbój całego naszego kontynentu i stworzenie wieloetnicznego imperium na czele z Herrenvolkiem. Czytając książkę odnosi się nieodparte wrażenie, że dotyczy ona naszej obecnej rzeczywistości XXI wieku, a jej głównymi bohaterami są Olaf Scholz i Ursula von der Leyen. Skąd podobny miraż u czytelnika Panie Profesorze? Tak naprawdę Olaf Scholz i Ursula von der Leyen są ukrytymi bohaterami mojej książki! Mogą się uważać za demokratów i obrońców praw człowieka, lecz myślą po niemiecku, czyli imperialnie. To jest ten element w niemieckości, który wyczuwał Feliks Koneczny i nie do końca udanie określał mianem „niemieckiego bizantynizmu”, a co specjaliści od Bizancjum mocno dziś krytykują. Ale Koneczny trafnie widział odmienne niemieckie myślenie, a Bizancjum rzeczywiście było imperium i myślało imperialnie, a nie w kategoriach państw średnich, plemiennych, jakbyśmy dziś rzekli, „narodowych”! Wiele mówi się i pisze o „reedukacji” narodu niemieckiego po 1945 roku, gdy wpajano weń myślenie demokratyczne, liberalne i prawo-człowiecze. Niestety, nie wpojono mu zupełnie myślenia w kategoriach państwa narodowego. Było to pokłosiem tezy upowszechnionej przez niemieckich emigrantów żydowskiego pochodzenia, którzy błędnie zidentyfikowali nazizm jako rodzaj agresywnego nacjonalizmu, a nie jako imperializm! Dlatego współczesne niemieckie elity mogą się brzydzić dywizjami SS „jednoczącymi” Europę, ale nadal myślą o jej jednoczeniu, mając przed oczami wizję cesarstwa, uniwersalnego i kontynentalnego Sacrum Imperium! Mówiąc o „demokracji europejskiej” nie pojmują jej jako konfederacji 27 suwerennych i demokratycznych państw, lecz jako europejskie państwo federalne z Parlamentem Europejskim. Co więcej, świadomie lub nieświadomie nawiązują nawet do pojęć imperialnych. Dam prosty przykład: po 1945 roku w RFN nieformalnie zakazane było pojęcie „geopolityki”, gdyż wszyscy tamtejsi geopolitycy byli szowinistami i imperialistami, a „cesarz” niemieckiej geopolityki Karl Haushofer wielokrotnie odwiedzał Hitlera w więzieniu, zresztą jego asystentem w katedrze na uniwersytecie był Rudolf Hess, czyli zastępca Hitlera. I nagle Olaf Scholz, a w ślad za nim Ursula von der Leyen zaczęli odmieniać słowa „geopolityka” i „geopolityczny” w każdy możliwy sposób. Ciągle mówią o UE jako o „aktorze geopolitycznym”, „centrum geopolitycznym”, etc. Von der Leyen nawet twierdzi, że jej Komisja Europejska ma charakter „geopolityczny”. To jest język imperialny, gdzie Niemcy kierujące zjednoczoną Europą mają stać się „graczem geopolitycznym”, obok Stanów Zjednoczonych, Rosji, Chin i ewentualnie Indii. Mówi o tym wprost niemiecka „Strategia bezpieczeństwa narodowego” z 2023 roku! Jej tekst jest dostępny w Internecie, gdyż oni się wcale z tym już nie kryją. Adam Wielomski, Imperialna Europa. Niemieckie plany podboju i reorganizacji Europy 1871-1945, Pro Vita Bona, 436 stron. dodatkowy komentarz: jeśli chodzi o to co napisał, jest w tym tyle prawdy, że każde państwo europejskie lub dalsze czuje się narodem wybranym i w każdym plemieniu jest ciąg do wojowania z sąsiadami. np. w Polsce jest mesjanizm "jako wybrańcy zawładną światem Polacy, a Matka Boska Częstochowska ich poprowadzi i obroni przed szatanem" są też ruchy religijne jak dżihad oraz nakazy plemienne jak zemsta w kongo , czy czadzie gdzie plemię Tutsi chyba wyrżnęło plemię utu. oczywiście że Francja daje dużo pieniędzy na propagację pro francuskiej kultury i wpływów językowych a Anglosasi to już najwięcej. Niemcy maja swój Goethe Instytut i jak i inne kraje misje katolickie czy inne religijne szpitale i tp. Plan Helmuta Kohla tez był wykupić DDR ( Niemcy Wschodnie, które było przyznaną strefą okupacji radzieckiej po II Wojnie Światowej i przekształcone w państwo demokratyczne w strefie Układu Warszawskiego), i potem stworzyć unie walutową, gospodarczą równowagę do dolara, chciał też, aby z czasem język niemiecki stał się powszechnym w całej Europie. jako język urzędowy. Unia Europejska istniała już od wielu lat w Europie, jednak wspólna waluta wymuszała równowagę ekonomiczną co do zarobków, ilości godzin pracy i cen w sklepach, dla mieszkańców całej Unii. Język jest podstawą danego narodu. Nie do końca się zgadzam z tym co ten autor tam napisał ale po odjęciu złośliwych treści tak to mogłoby wyglądać. w końcu Niemcy były kiedyś zlepkiem marchii i niezależnych księstw, np Księstwo Hanoweru, a teraz są zlepkiem landów. USA natomiast udało się zgrupować 49 stanów tylko dlatego ze wprowadzili jeden język jako urzędowy. Szwajcaria ma chyba aż 5 języków i jest zlepkiem kantonów. Nie są to województwa lecz osobne plemienne landy jakby. Wielka Brytania rozpada się, gdyż Walia i Szkocja i Irlandia maja ciągle osobne języki i czują się podbite przez Anglosasów ( Brytowie i Piktowie zostali już dawno wyrżnięci chyba.) Cesarz Japonii musiał się zrzec swej boskości i oświadczyć , że nie jest żadnym żywym bogiem ani synem bożym, ani nie ma w nim nic boskiego, gdy Japonia skapitulowała po zrzuceniu bomb atomowych na Hiroszimę i Nagasaki. Mussolini też promował się na cezara rzymskiego.
: Data Publikacji.: 23-01-26
: Opis.: Około 55 milionów ludzi na świecie cierpi na demencję. Nowe odkrycia dotyczące obumierania komórek mózgowych umożliwiają opracowanie skutecznych leków na chorobę Alzheimera. Na choroby demencyjne, w tym chorobę Alzheimera, cierpi na całym świecie około 55 milionów ludzi. Dwie trzecie z nich żyje w krajach rozwijających się. Z powodu starzenia się społeczeństw liczba ta do 2050 roku wzrośnie do około 139 milionów. Szczególnie dramatyczny wzrost jest oczekiwany w Chinach, Indiach, Ameryce Południowej i ciągnącym się na południe od Sahary pasie Sahelu. Skomplikowane procesy w mózgu Od dziesięcioleci naukowcy na całym świecie poszukują leku na chorobę Alzheimera, ale jak dotąd – z mizernym skutkiem. Wielkie nadzieje pokładane są w substancji czynnej o nazwie lecanemab. To zatwierdzone przez amerykańską Agencję Żywności i Leków w 2023 roku przeciwciało może spowolnić postęp choroby we wczesnych stadiach. Opracowanie skutecznych leków jest tak trudne również dlatego, że nie wszystkie procesy zachodzące podczas choroby Alzheimera w mózgu zostały dotychczas wyjaśnione. Dotyczy to również pytania, dlaczego u pacjentów z chorobą Alzheimera komórki mózgowe obumierają. W mózgach osób dotkniętych tą chorobą gromadzi się wiele nieprawidłowych białek o nazwach amyloid i tau, ale do tej pory było niejasne, jaki jest bezpośredni związek między nimi. Białka amyloid i tau a śmierć komórek Teraz naukowcy z Belgii i Wielkiej Brytanii są przekonani, że rozwiązali tę zagadkę. Według nowego badania opublikowanego w czasopiśmie „Science” istnieje bezpośredni związek między nieprawidłowymi białkami gromadzącymi się w mózgu a nekroptozą, jednym z rodzajów tak zwanej zaprogramowanej śmierci komórkowej, czyli fizjologicznych procesów zastępowania starych komórek nowymi, do których należą też apoptoza, autofagia i inne, bardziej specyficzne. Ponadto komórki obumierają też w różnego rodzaju odmianach nekrozy, zwanej też martwicą, gdy ich śmierć nie jest spowodowana czynnikami fizjologicznymi, lecz zewnętrznymi, takimi jak infekcje, niedokrwienie, czy niedotlenienie – przyp.). Według badań do stanów zapalnych w komórkach mózgowych pacjentów z chorobą Alzheimera dochodzi, ponieważ nieprawidłowy amyloid odkłada się w przestrzeniach między neuronami. Wskutek tego zmianie ulega wewnętrzna chemia komórki. Amyloid zlepia się i tworzy blaszki, a białko tau odkłada się w wiązkach włókien zwanych splątkami (dokładniej splątkami neurofibrylarnymi, zwanymi też zwyrodnieniami neurowłókienkowymi). W wyniku tej interakcji komórki mózgowe zaczynają wytwarzać cząsteczki MEG3. Gdy zespołowi badawczemu udało się zablokować MEG3, komórki mózgowe przeżyły. Nadzieje na nowe leki W tym celu naukowcy przeszczepili ludzkie komórki mózgowe do mózgów genetycznie zmodyfikowanych myszy, które wytwarzają szczególnie duże ilości nieprawidłowego amyloidu. – Po raz pierwszy mamy wskazówkę, jak i dlaczego neurony obumierają w chorobie Alzheimera. Przez 30, 40 lat istniało wiele spekulacji na ten temat, ale nikt nie był w stanie wskazać mechanizmów – mówi profesor Bart De Strooper z brytyjskiego Instytutu Badań nad Demencją (Dementia Research Institute), który był zaangażowany w badanie. Naukowcy z uniwersytetu KU Leuven w Belgii i brytyjskiego Instytutu Badań nad Demencją przy Kolegium Uniwersyteckim w Londynie (University College London, część Uniwersytetu Londyńskiego) mają nadzieję, że te odkrycia mogą również zapewnić zupełnie nowe podejście do opracowywania leków na chorobę Alzheimera. Nadzieje te nie są bezpodstawne, ponieważ niedawno opracowano leki takie jak lecanemab, których działanie wymierzone jest w białko amyloidu. Jeśli uda się za pomocą odpowiednich leków zablokować cząsteczkę MEG3, będzie można również powstrzymać obumieranie komórek mózgowych. http://www.e-manus.pl/
: Data Publikacji.: 21-01-26
: Opis.: rak trzustki i lukrecja Rak trzustki to jeden z najbardziej podstępnych nowotworów. Rocznie dotyka blisko trzy tysiące osób w Polsce, a jego wykrycie w początkowym stadium jest kluczowe dla zwiększenia szans na wyleczenie. Czy wiesz, że jednym z jego objawów są zmiany w wyglądzie oczu? Objawy związane z oczami Gdy nowotwór zlokalizowany jest w głowie trzustki, dochodzi do zablokowania przewodu żółciowego, co oznacza, że przepływ żółci do jelita cienkiego zostaje zahamowany. Nagromadzona żółć zaczyna się odkładać w tkankach organizmu, co skutkuje charakterystycznym zażółceniem białek oczu. Po jakimś czasie zażółcenie widać również na skórze. Pozostałe objawy raka trzustki Symptomy raka trzustki są różnorodne, z pewnością jednak obejmują przewlekłe zmęczenie, złe samopoczucie, a także ciągłe swędzenie skóry. Choć powyższe objawy mogą wskazywać na różne schorzenia, nie należy lekceważyć ich potencjalnego związku z rakiem trzustki. Inne objawy to m.in. krwawienie z przewodu pokarmowego, ból brzucha promieniujący do pleców, zmiany w rytmie wypróżniania, luźne stolce, ból podczas jedzenia, wzdęcia, nudności, niestrawność, zgaga, trudności w połykaniu, nagły spadek masy ciała, gorączka oraz obrzęk brzucha. Ryzyko i nadzieja na przyszłość Do czynników ryzyka należą palenie tytoniu, przewlekłe zapalenie trzustki, otyłość, cukrzyca, dieta bogata w tłuszcze nasycone oraz historia nowotworu trzustki w rodzinie. Od diagnozy do zgonu mija zwykle niewiele czasu, co wynika z faktu, że rak trzustki bardzo długo nie daje żadnych objawów. Kluczowym elementem w walce z tym rodzajem nowotworu jest więc doprowadzenie do jak najwcześniejszej jego wykrywalności. Tymczasem naukowcy z Uniwersytetu Baptystów w Hongkongu (HKBU) niedawno odkryli, że izolikwirytygenina, flawonoid wyizolowany z lukrecji, wykazuje obiecujące właściwości przeciwnowotworowe, hamując postęp nowotworu trzustki poprzez blokadę autofagii. Badania na myszach wykazały, że substancja ta zmniejsza wielkość guza bardziej efektywnie niż chemioterapia i przy mniejszej liczbie skutków ubocznych. Trwają przygotowania do badań klinicznych z udziałem ludzi, co może otworzyć nowe możliwości w walce z najpodstępniejszym wśród nowotworów. http://www.e-manus.pl/
: Data Publikacji.: 13-01-26
© Web Powered by Open Classifieds 2009 - 2026