Nadmi
- Kraj:Polska
- : Język.:deutsch
- : Utworzony.: 06-10-15
- : Ostatnie Logowanie.: 31-01-26

: Opis.: Polska "peleryna niewidka". Chwila i ludzie "znikają". Polacy wielokrotnie udowadniali, że są silnymi graczami na światowym rynku zbrojeniowym i potrafią tworzyć rozwiązania na najwyższym poziomie. Dobrym przykładem jest rozwijana w Poznaniu siatka kamuflująca, której najnowsza wersja przypomina bluzę i waży niewiele ponad 2,5 kg. Sprawdziłem jej działanie w terenie, by przekonać się, czy pozwoli mi się "wtopić" w otoczenie. Podczas konfliktów zbrojnych przewagę ma niekoniecznie ten, kto dysponuje największą siłą ognia. Nowoczesna broń ma oczywiście spore znaczenie na froncie, ale nie można zapominać, że równie ważna jest umiejętność skutecznego ukrywania sprzętu i żołnierzy przed wzrokiem przeciwnika. Tę koncepcję doskonale rozumie poznańska firma MIL aeroMind, która zaprosiła redakcję WP Tech na pokaz możliwości nowoczesnego kamuflażu. Jego działanie można porównać do "peleryny niewidki". Na światowym rynku jedną z konkurencyjnych firm, które podejmują się stworzenia skutecznego kamuflażu, jest izraelska Polaris Solutions. Jej produkt pozwala "wtopić się" żołnierzom w otoczenie, ale pozostaje nieskuteczny podczas wykrywania termicznego. MIL aeroMind przekonuje, że termiczna mata maskująca może dać przewagę nie tylko samym żołnierzom, ale jest też w stanie ochraniać ważne obiekty. Skuteczny kamuflaż gwarancją sukcesu: Inny ciekawy przykład polskiego kamuflażu przetestował w 2021 r. dziennikarz Wirtualnej Polski Konstanty Młynarczyk. Sprawdził wówczas działanie technologii maskowania Maskpol MAPA. Jest to kamuflaż, który opiera się na specjalnie przygotowanych wzorach. Zostały one stworzone, aby utrudnić przeciwnikowi identyfikację żołnierza m.in. w lesie. Podstawowe maskowanie nie jest jednak skuteczne, kiedy przeciwnik korzysta z kamer termicznych i noktowizji. W takich sytuacjach sylwetka człowieka jest w pełni widoczna i nawet brak ruchu nie gwarantuje bezpieczeństwa. Mundur się nagrzewa, a to zwraca uwagę pilotów dronów wykonujących zwiad z powietrza. Ci bez trudu identyfikują żołnierzy, nawet gdy bezzałogowce pozostają w ruchu. Inną metodą kamuflowania jest próba "wtopienia się" w otoczenie, opierająca się na wykorzystywaniu liści, igliwia lub kamieni, którymi pokrywają się żołnierze. Nie jest to idealne rozwiązanie, bowiem i w tym przypadku kamery termiczne lub noktowizyjne są w stanie błyskawicznie rozpoznać sylwetkę człowieka. Termiczna siatka maskująca z Poznania W odpowiedzi na brak zbliżonego do perfekcji narzędzia maskującego, w Poznaniu powstała mata INVISI-TEC IR, za której stworzenie odpowiada Adam Brandyk współpracujący z MIL aeroMind. Sprawdzaliśmy pierwotną wersję produktu już w zeszłym roku. Twórcy pracują jednak nad tym, aby ich kamuflaż był jeszcze bardziej funkcjonalny i dopracowany. Wybrałem się więc do siedziby firmy, aby sprawdzić, jak spisuje się najnowsza wersja INVISI-TEC IR. Ta – w porównaniu do zeszłorocznej – została znacznie "odchudzona". Producent zdołał zmniejszyć jej masę, nie redukując jednocześnie jej użyteczności. Dziś cały zestaw waży niewiele ponad 2,5 kg. Najnowsza wersja została też wyposażona w kaptur. W przyszłości MIL aeroMind zamierza jeszcze bardziej zredukować wagę zestawu. – Celujemy w ok. 2 kg – wskazuje Brandyk. Plany usprawnienia dotyczą też kaptura, który będzie zaprojektowany tak, aby odsłaniał tylko oczy. Na zestaw składają się dwa produkty: termiczna pałatka (długa peleryna wojskowa) z przyszytym kapturem i nakładana na nią siatka maskująca, która nie nagrzewa się pod wpływem promieni słonecznych. Wspomniana siatka to plastikowe elementy imitujące liście, na które nałożono specjalną farbę. – Technologia pozwala wykrawać elementy o dowolnym kształcie, to nie muszą być tylko liście – podkreśla Brandyk. Źródło zdjęć: © Wirtualna Polska | Norbert Garbarek Cały komplet jest rzeczywiście bardzo lekki. Nie ma problemów z jego przenoszeniem, a ponadto łatwo można go rozłożyć i złożyć. Oznacza to, że poruszający się z INVISI-TEC IR żołnierze nie powinni odczuwać dodatkowego ciężaru w plecaku. Brandyk zwraca uwagę, że to świetne narzędzie dla spadochroniarzy, którzy od razu po wylądowaniu mogą stać się "niewidzialni" dla wroga. Polska "peleryna niewidka" ma za zadanie zatrzymywać promieniowanie cieplne. Temperatura, którą generuje ukrywający się pod pałatką żołnierz, jest rozpraszana (blendowana) i odbijana z powrotem do źródła. Nie ma możliwości, aby ciepło "uciekało" poza INVISI-TEC IR i zdradzało pozycję człowieka. Człowiek zakamuflowany zestawem INVISI-TEC IR: pałatką i siatką. Człowiek zakamuflowany zestawem INVISI-TEC IR: pałatką i siatką.© Wirtualna Polska | Norbert Garbarek Sprawdza się w praktyce Firma MIL aeroMind zademonstrowała nam swój produkt w praktyce. Sprawdziłem "pelerynkę niewidkę" na otwartej przestrzeni, w temperaturze otoczenia ok. 8-10 st. Celsjusza. Postanowiłem użyć też sprzętu, który zabrałem ze sobą – przyjrzałem się emisji ciepła przy użyciu telefonu AGM G2 Guardian wyposażonego w kamerę termiczną. Efekt był zaskakujący. Okazuje się, że człowiek ukryty pod pałatką i siatką jest właściwie niewidoczny. INVISI-TEC IR w żaden sposób nie zdradza jego postury. Dalsza część artykułu pod materiałem wideo ZOBACZ TAKŻE: Pomiar ciepła maty INVISI-TEC IR. Kamuflaż dla wojska z Poznania 00:09 / 00:44 ZAMKNIJ Kolejny test był bardziej wymagający – posłużył do niego dron ekipy MIL aeroMind wyposażony w kamerę IR. Pilot "zawiesił" maszynę na wysokości ok. 50 m i podążał nią za człowiekiem ukrytym pod matą MIL aeroMind. Również w tym przypadku efekt był interesujący. Na nagraniu z kamery termowizyjnej widać, że osoba ukryta pod matą właściwie "wtapia się" w otoczenie. Producent wskazuje, że jego produkt spełnia Normę Obronności NO-10-A221:2021 w zakresie środków maskowania termalnego, potwierdzoną przez Wojskowy Instytut Techniki Inżynieryjnej we Wrocławiu, i nie ma wątpliwości, że INVISI-TEC IR spełnia swoją rolę, czyli zapewnia skuteczny kamuflaż. Dalsza część artykułu pod materiałem wideo ZOBACZ TAKŻE: Obserwacja z powietrza. Kamuflaż INVISI-TEC IR Nie tylko dla ludzi Zakamuflowany pod siatką człowiek może uchronić się m.in. przed zagrożeniem stwarzanym na froncie przez drony. Należy wyjaśnić, że bezzałogowce mają ograniczony czas na zwiad i zwykle muszą sprawdzać ogromne połacie terenu. W takiej sytuacji nie ma czasu, aby przyglądać się każdemu metrowi kwadratowemu powierzchni. Akumulator nie pozwala bowiem na długotrwały lot. Trzeba też pamiętać, że postój bezzałogowca zwiększa ryzyko jego zestrzelenia. Ponieważ zamaskowany siatką INVISI-TEC IR żołnierz nie ma sygnatury cieplnej zdradzającej jego obecność, dron pomija obszar, na którym się ukrywa. Maszyna nie jest bowiem w stanie zidentyfikować w tym miejscu potencjalnego celu do zaatakowania. Obraz z kamery termicznej. Po lewej stronie od widocznego człowieka znajduje się druga osoba pod siatką MIL aeroMind. Obraz z kamery termicznej. Po lewej stronie od widocznego człowieka znajduje się druga osoba pod siatką MIL aeroMind.© Wirtualna Polska | Norbert Garbarek Adam Brandyk i Justyna Siekierczak, prezes firmy MIL aeroMind, podkreślają, że ich mata nie służy wyłącznie żołnierzom. – Można jej użyć na pojazdach, ale też w magazynach lub hangarach. Wystarczy przygotować siatkę o większej powierzchni – mówi Siekierczak. Zestaw jest lekki i łatwy w rozkładaniu i składaniu. Do jego obsługi wystarczy jedna osoba. Zestaw jest lekki i łatwy w rozkładaniu i składaniu. Do jego obsługi wystarczy jedna osoba.© Wirtualna Polska | Norbert Garbarek Ponieważ kamuflaż skutecznie odbija promienie słoneczne, może wpływać na lepszy komfort osób pracujących np. w hangarze. Obiekt pokryty siatką nie nagrzewa się zarówno na swojej zewnętrznej części, jak i wewnątrz. Uniwersalne zastosowanie maty to kluczowa zaleta, która zwiększa jej użyteczność. Brandyk przypomina, że produkt początkowo powstał z myślą o pilotach dronów, którzy są priorytetowym celem dla przeciwnika. Obecnie INVISI-TEC IR oferuje cały wachlarz możliwości maskujących w najtrudniejszych warunkach. Norbert Garbarek, dziennikarz Wirtualnej Polski Rosyjska "peleryna niewidka" . Żołnierze znikają z pola walki.
: Data Publikacji.: 05-01-26
: Opis.: Naukowcy z University of Nottingham dokonali odkrycia w dziedzinie badania ruchu atomów. Udało im się bowiem umieścić w bardzo cienkiej rurce gaz, dzięki czemu prowadzenie badań było łatwiejsze. Zespół naukowców z University of Nottingham dokonał przełomowego odkrycia, które zostało opisane w czasopiśmie "ACS Nano". Badacze wprowadzili atomy kryptonu do nanorurki, tworząc w ten sposób "jednowymiarowy" gaz, który jest łatwiejszy do badania. Krypton (Kr) jest gazem szlachetnym, który był używany w przeszłości do wypełniania żarówek i jarzeniówek. Obecnie jest wykorzystywany w różnych dziedzinach, na przykład do produkcji szyb zespolonych w oknach czy w silnikach jonowych satelitów Starlink. Krypton powstaje w procesie rozpadu promieniotwórczego, dlatego jego wykrywanie jest kluczowe dla lokalizacji nowych złóż uranu czy wykrywania nielegalnych instalacji nuklearnych. Dalsza część artykułu pod materiałem wideo Naukowcy z University of Nottingham zastosowali zaawansowane techniki transmisyjnej mikroskopii elektronowej (TEM), aby zaobserwować proces, w którym atomy kryptonu łączą się ze sobą, jeden po drugim, w nanorurce węglowej. Nanorurka ta jest niezwykle mała - jej średnica jest pół miliona razy mniejsza niż szerokość ludzkiego włosa. Naukowcy od lat badają zachowanie atomów. Ruch atomów ma wpływ na wiele podstawowych zjawisk, takich jak temperatura, ciśnienie, przepływ płynu czy reakcje chemiczne. Tradycyjne metody spektroskopii umożliwiają analizę ruchu dużych grup atomów, a następnie wykorzystanie uśrednionych danych do wyjaśnienia zjawisk na poziomie atomowym. Niestety, te metody nie pozwalają na zrozumienie, co robią poszczególne atomy w danym momencie. Obrazowanie atomów gazu jest niezwykle skomplikowane. Atomy te mają wymiary od 0,1 do 0,4 nanometra i mogą poruszać się z bardzo dużymi prędkościami - sięgającymi do 400 m/s, co odpowiada prędkości dźwięku. Dlatego tworzenie ciągłych wizualnych reprezentacji atomów w czasie rzeczywistym jest jednym z najważniejszych wyzwań naukowych. - Nanorurki węglowe umożliwiają nam wychwytywanie atomów oraz dokładne pozycjonowanie i badanie ich na poziomie pojedynczego atomu w czasie rzeczywistym. Na przykład w tym badaniu z powodzeniem uwięziliśmy atomy kryptonu. Ponieważ Kr ma wysoką liczbę atomową, łatwiej go obserwować w TEM niż lżejsze pierwiastki. Umożliwiło nam to śledzenie pozycji atomów Kr w postaci poruszających się kropek – powiedział prof. Andrei Khlobystov z Wydziału Chemii University of Nottingham. - Do obserwacji procesu wykorzystaliśmy nasz najnowocześniejszy aparat SALVE TEM, który koryguje aberracje chromatyczne i sferyczne atomów kryptonu łączących się w pary Kr2. Pary te są utrzymywane razem przez interakcję van der Waalsa, która jest tajemniczą siłą rządzącą światem cząsteczek i atomów. To ekscytująca innowacja, ponieważ pozwala nam zobaczyć odległość van der Waalsa między dwoma atomami w rzeczywistej przestrzeni. To znaczący postęp w dziedzinie chemii i fizyki, który może pomóc nam lepiej zrozumieć działanie atomów i cząsteczek – dodała profesor Ute Kaiser z uniwersytetu w Ulm. Badacze wykorzystali fulereny, czyli cząsteczki w kształcie piłki nożnej składające się z 60 atomów węgla, do transportu pojedynczych atomów kryptonu do nanoprobówek. Fulereny łączyły się z nanorurką (koalescencja) pod wpływem wysokiej temperatury lub napromieniania wiązką elektronów. Grupie badawczej udało się bezpośrednio zaobserwować atomy Kr opuszczające klatki fulerenowe, tworząc jednowymiarowy gaz. Po uwolnieniu od cząsteczek nośnika atomy Kr mogą poruszać się tylko w jednym wymiarze, wzdłuż kanału nanorurki, ze względu na niezwykle wąską przestrzeń. Atomy w rzędzie ograniczonych atomów Kr nie mogą się minąć i są zmuszone do zwolnienia, podobnie jak pojazdy w korku. Zespół uchwycił kluczowy etap, w którym izolowane atomy Kr przechodzą w gaz 1D, powodując zanik kontrastu pojedynczego atomu w TEM. Jednak uzupełniające się techniki obrazowania skaningowego TEM (STEM) i spektroskopii strat energii elektronów (EELS) pozwoliły prześledzić ruch atomów w każdej nanorurce poprzez mapowanie ich sygnatur chemicznych. Profesor Quentin Ramasse, dyrektor SuperSTEM, krajowego ośrodka badawczego EPSRC, podkreśla, że skupiając wiązkę elektronów na średnicy znacznie mniejszej niż rozmiar atomu, naukowcy są w stanie skanować nanoprobówkę i rejestrować widma poszczególnych atomów zamkniętych w jej wnętrzu, nawet jeśli te atomy się poruszają. - Daje nam to mapę widmową jednowymiarowego gazu, potwierdzającą, że atomy są zdelokalizowane i wypełniają całą dostępną przestrzeń, tak jak zrobiłby to normalny gaz - mówi. - O ile nam wiadomo, po raz pierwszy bezpośrednio sfotografowano łańcuchy atomów gazu szlachetnego, co doprowadziło do powstania jednowymiarowego gazu w materiale stałym. Takie silnie skorelowane układy atomowe mogą wykazywać bardzo nietypowe właściwości przewodzenia ciepła i dyfuzji. Transmisyjna mikroskopia elektronowa odegrała kluczową rolę w zrozumieniu dynamiki atomów w czasie rzeczywistym i przestrzeni bezpośredniej - dodaje współautor publikacji (DOI: 10.1021/acsnano.3c07853), prof. Paul Brown, dyrektor Centrum Badań nad Nanoskalą i Mikroskalą (nmRC) na University of Nottingham. Zespół naukowy planuje kontynuować swoje badania, wykorzystując mikroskopię elektronową do obrazowania kontrolowanych temperaturowo przejść fazowych i reakcji chemicznych w układach jednowymiarowych. Celem jest odkrycie tajemnic tak niezwykłych stanów materii.
: Data Publikacji.: 05-01-26
: Opis.: Rosyjska "peleryna niewidka". Żołnierze znikają z pola walki. Autor: Norbert Garbarek Jeszcze w ubiegłym roku Rosjanie chwalili się kamuflażem termowizyjnym – podaje portal Defense Express. Teraz armia agresora pokazuje "pelerynę niewidkę", która pozwala całkowicie "zniknąć" z widoku żołnierzom. Rosjanie twierdzą, że opracowali "pelerynę niewidkę" – czytamy. Ten kombinezon kamuflażowy ma być projektem specjalistów z firmy HiderX, a zakończenie testów produktu jest zaplanowane na koniec stycznia br. Co dokładnie wiadomo o rosyjskiej pelerynie i czy stanowi ona innowacyjne rozwiązanie? Okazuje się, że polska myśl techniczna nie pozostaje w przypadku tego typu produktów w tyle. "Peleryna niewidka" z Rosji Jak czytamy na Defense Express, rosyjski płaszcz, który pozwala "znikać" żołnierzom z widoku to unikalna i zastrzeżona technologia, która opiera się o powlekanie tkanin konkretnym materiałem, którego specyfikacja pozostaje nieujawniona. Zasada działania ma polegać na ukryciu temperatury człowieka pod peleryną od temperatury otoczenia. Dalsza część artykułu pod materiałem wideo Płaszcz HiderX jest kompaktowych gabarytów, ma zmieścić się nawet w kieszeni i waży tylko 350 g. Ponadto możliwe jest zastosowanie różnego kamuflażu w zależności od terenu, w którym ma być używana "peleryna niewidka". Mowa więc o odpowiednim maskowaniu w barwach lasu, piasku lub w kolorach kamuflujących w zabudowie miejskiej. Z nagrania, które publikuje m.in. użytkownik @StapelAndrew na platformie X wynika, że rosyjski produkt w istocie sprawia, że żołnierze są niewidoczni na kamerach obserwacyjnych. Warto jednak zaznaczyć, że tego typu produkt tworzony przez rosyjski przemysł nie jest innowacyjny na większą skalę. Dowodów nie trzeba szukać daleko, bowiem w Polsce już w ubiegłym roku istniała "peleryna niewidka" INVISI-TEC IR, którą redakcja WP Tech miała okazję sprawdzić w praktyce. Produkowana przez poznańską firmę MIL aeroMind siatka kamuflująca waży 2,5 kg i po założeniu pozwala "wtopić się" żołnierzom w otoczenie. Polska mata maskująca rzeczywiście działa i pozwala uzyskać przewagę na froncie nie tylko żołnierzom, którzy ukryci pod materiałem są "niewidzialni", ale też ważnym przedmiotom, jak np. cennym pojazdom lub obiektom militarnym, które po pokryciu INVISI-TEC IR mają sygnatury cieplnej zdradzającej obecność. Polska "peleryna niewidka" .
: Data Publikacji.: 05-01-26
: Opis.: Nanomaszyny uderzą w oporne bakterie i nowotwory. Przełomowa technologia. Autor: Urszula Lesman Coraz więcej bakterii jest opornych na antybiotyki. Zniszczą je miniaturowe instrumenty, mniejsze od ludzkiego włosa. Mogą być też wykorzystane do zwalczania nowotworów. Naukowcy liczą, że nanomaszyny będzie można wykorzystać nawet do leczenia nowotworów złośliwych. Mimo całej gamy antybiotyków ludzie wciąż umierają na infekcje wywołane przez bakterie. Lekarze alarmują, że wzrost liczby bakterii opornych na antybiotyki jest wyraźny i niebezpieczny. Według czasopisma medycznego „The Lancet” w 2019 r. prawie 5 milionów zgonów na całym świecie było z tym związanych. Największe szkody wyrządza sześć rodzajów bakterii. Światowa Organizacja Zdrowia ostrzegła, że choroby lekooporne mogą bezpośrednio spowodować 10 milionów zgonów do roku 2050. Maszyny wwiercają się w komórki Doktor Ana Santos, mikrobiolog z Instytutu Badań nad Zdrowiem na Balearach (IdISBa) w Hiszpani, kierowała projektem badawczym, który otrzymał fundusze UE na opracowanie mikroskopijnych maszyn zdolnych do zabijania opornych na leki bakterii. Projekt o nazwie REBELLION trwał 39 miesięcy, do kwietnia 2023 r. Naukowcy pracowali nad maszynami molekularnymi, które wwiercają się w komórki. Doktor Santos uważa, że w zwalczaniu lekoopornych bakterii trzeba myśleć nieszablonowo. Czytaj więcej Polscy naukowcy stworzyli świecę, która zabija wirusy, bakterie i grzyby Pierwszy antybiotyk został odkryty w 1928 roku, kiedy to szkocki lekarz Alexander Fleming odkrył penicylinę wytwarzaną przez jeden z rodzajów pleśni. Następnie odkryto inne antybiotyki, które uratowały życie milionów ludzi. Jednak mikroorganizmy wyewoluowały różne mechanizmy obronne, aby przetrwać antybiotykoterapię. Doktor Santos poprosiła o pomoc grupę hiszpańskich naukowców, by pomogli przetestować, w jaki sposób maleńkie maszyny molekularne przebijają bakterie. Maszyny składają się z dwóch części cząsteczki połączonych wiązaniem chemicznym; kiedy pada na nie światło, górna część zaczyna się szybko obracać jak wiertło. Antybiotyki często przyczepiają się do określonego białka bakteryjnego, podobnie jak klucz pasujący do konkretnego zamka. Problem w tym, że bakterie mogą ulec zmianie fizycznej, w wyniku czego klucz nie będzie już pasował. Ideą nanomaszyn jest to, że bakteriom byłoby trudniej unikać antybiotyków, ponieważ maszyny nawiercają otwory pozwalające wnikać antybiotykom. Miniaturowe roboty z ludzkich komórek naprawią ciało i wyleczą choroby. To przełom W ramach programu REBELLION udało się stworzyć takie skutecznie działające nanomaszyny. Maszyny składają się z dwóch części, które są mniejsze niż 100 nanometrów, czyli jednej tysięcznej szerokości ludzkiego włosa, co w efekcie sprawia, że są znacznie mniejsze od bakterii. Santos wypuściła w laboratorium wiele milionów nanomaszyn do skupisk bakterii. Maszyny związały się z bakteriami i po wystawieniu na działanie światła zaczęły w nich wirować i wiercić. Hiszpańska naukowiec była zachwycona tym, co zaobserwowała przez mikroskop: komórki bakteryjne usiane maleńkimi dziurkami. Dalsze eksperymenty wykazały, że maleńkie wiertła mogą zabić szereg szczepów bakterii powszechnie zakażających ludzi. Potem spróbowała czegoś innego: mniej maszyn przeciwko opornemu na metycylinę Staphylococcus aureus, czyli MRSA, osławionej superbakterii, która jest szczególnie zabójcza w szpitalach. Mniejsza koncentracja maszyn zmniejszyłaby ryzyko uszkodzenia komórek ludzkich. Nanomaszyny nakłuły jednak MRSA wystarczającą ilością otworów, aby ponownie stał się on podatny na antybiotyki. – Bakteriom bardzo trudno jest rozwinąć odporność na to działanie – powiedziała Ana Santos. – To jakby zrzucić na nie bomby – dodała. Testy na myszach i ludziach Jednak aby zastosować tę nową broń przeciwko opornym bakteriom, badacze będą musieli upewnić się, że nanomaszyny można bezpiecznie stosować u pacjentów. Muszą mieć pewność, że celem ataku pozostaną bakterie, a nie także ludzkie komórki. Na razie badania w laboratorium wykazały, że nanomaszyny faktycznie przyczepiają się tylko do bakterii, a nie do komórek zarażonego organizmu. Niemniej były to eksperymenty na robakach. Nie do końca jest pewność, że tak samo zachowają się w organizmie człowieka. Teraz hiszpańska naukowiec przygotowuje się do drugiego etapu testów – na myszach. Jeśli ich leczenie się powiedzie, to pierwszymi pacjentami mogą być osoby z infekcjami ran – szczególnie te z poważnymi oparzeniami, które są podatne na infekcje. Nanomaszyny można umieścić na skórze i włączyć za pomocą światła, aby wwiercić się w bakterie zakażające ranę. Naukowcy liczą na to, że nanomaszyny będzie można wykorzystać także do leczenia nowotworów złośliwych. Współczesne leki przeciwnowotworowe często powodują skutki uboczne, takie jak utrata włosów, nudności, zmęczenie lub osłabienie układu odpornościowego. Dzieje się tak dlatego, że leki mogą okaleczyć także zdrowe komórki. Naukowcy uważają, że nanomaszyny mogą dostarczać leki zabijające komórki nowotworowe dokładnie do guza pacjenta, oszczędzając zdrowe komórki. Badania nad takimi terapiami trwają w kilku europejskich ośrodkach naukowych.
: Data Publikacji.: 04-01-26
© Web Powered by Open Classifieds 2009 - 2026