Nadmi
- Kraj:Polska
- : Język.:deutsch
- : Utworzony.: 06-10-15
- : Ostatnie Logowanie.: 31-01-26

: Opis.: Nie doceniamy i pomijamy. Nie wiemy, co z niej przyrządzić, a ma tak dużo zaoferowania. Rzepa wzmacnia odporność, chroni serce, poprawia trawienie i reguluje poziom cukru. Niesłusznie zepchnięta na margines może stać się drogocennym składnikiem diety. Rzepa (brassica rapa) to roślina należąca do rodziny kapustowatych. Jest bogata w witaminy, minerały, błonnik i antyoksydanty, które mają korzystny wpływ na zdrowie. Ponadto rzepa ma niską wartość energetyczną, co sprawia, że jest dobrym składnikiem diety odchudzającej. A to niejedyne plusy wynikające z regularnego spożywania rzepy. Oto dlaczego warto przekonać się do tego warzywa. Dlaczego warto jeść rzepę? Właściwości zdrowotne. Jednym z głównych powodów, dla których warto jeść rzepę, jest jej wpływ na układ odpornościowy. Rzepa zawiera witaminę C, która wzmacnia odporność i chroni przed infekcjami. Wykazuje również działanie przeciwzapalne i przeciwbakteryjne, dzięki czemu łagodzi stany zapalne i pomaga w gojeniu ran. Kolejnym powodem, dla którego powinniśmy częściej sięgać po rzepę, jest jej wpływ na układ krwionośny. Rzepa obniża poziom cholesterolu i ciśnienie krwi, tym samym zapobiegając miażdżycy i chorobom serca. Dodatkowo może uchronić przed tworzeniem się kamieni nerkowych, poprzez zwiększanie wydalania wapnia z moczem. Rzepa może również wspomagać leczenie anemii - jest źródłem żelaza i kwasu foliowego, niezbędnych do produkcji czerwonych krwinek. Rzepa pozytywnie wpływa na układ trawienny, a konkretniej - dzięki zawartości błonnika i probiotyków - poprawia trawienie i reguluje pracę jelit. Regularne spożywanie tego warzywa może uchronić przed zaparciami czy hemoroidami poprzez stymulowanie perystaltyki i usuwanie toksyn. Ponadto rzepa obniża poziom cukru we krwi i poprawia wrażliwość na insulinę, a więc może wspomagać leczenie cukrzycy. Jak jeść rzepę? Zastosowanie rzepy w kuchni. Rzepa ma wiele zastosowań w kuchni. Można ją jeść na surowo, a także gotować i piec lub smażyć z dodatkiem ulubionych przypraw. Ponadto jest doskonałym składnikiem kiszonek. Na surowo warto dodać ją do sałatek czy surówek, a upieczona czy ugotowana odnajdzie się w towarzystwie zup, gulaszy, zapiekanek, placków, past, sosów i innych potraw. Rzepa ma delikatny, lekko pikantny smak, który dobrze komponuje się z innymi warzywami, ziołami i przyprawami.
: Data Publikacji.: 25-01-26
: Opis.: Orzechy to nie tylko świetny dodatek do wielu potraw, zarówno na słodko, jak i tych bardziej wytrawnych, ale – o czym coraz częściej na szczęście pamiętamy – zdrowe źródło wielu wartości odżywczych, zwłaszcza dobrych tłuszczów. Trzeba tylko dobrze wybrać je w sklepie. Dietetyk radzi, jakich błędów unikać. Orzechy dobre dla zdrowia Oprócz nienasyconych kwasów tłuszczowych orzechy dostarczają nam witamin z grupy B oraz E, a także mikroelementów, takich jak wapń, fosfor, potas, cynk czy sód. Prócz zawartości dobrych tłuszczów orzechy są też bogate w białko, dlatego wydają się wymarzoną przekąską dla miłośników zdrowego żywienia. Wiele z tych zalet możemy jednak stracić, skupiając swoją uwagę na niewłaściwym rodzaju orzechów. Dietetyk dr Bartek Kulczyński przypomniał niedawno o błędach, które popełniamy wybierając orzechy w sklepie. Jeden z nich jest najgroźniejszy. Dietetyk bierze na warsztat nie zalety, a właśnie problemy ze spożywaniem orzechów. Okazuje się, że naszych błędów jest tu kilka. Jednym z nich jest wybór orzechów z dodatkami jako przekąski. W mojej ocenie lepiej jest unikać orzechów z dodatkami, które obniżają ich walory zdrowotne, a nawet sprawiają, że takie orzechy będą miały negatywny wpływ na zdrowie – przekonuje dietetyk. Ma tu na myśli popularne orzechy w mlecznej czekoladzie, glazurze cukrowej czy w postaci draży. Przypomina, że w składzie takich przekąsek zaledwie 15-30 proc. to orzechy, a pierwsze skrzypce gra cukier. Dietetyk przestrzega też przed jedzeniem solonych orzechów. Co prawda nie zawierają one aż tak dużo soli, jak niektórym się wydaje, to wciąż są niepotrzebnym źródłem tego składnika – zauważa. Podobnie złe zdanie ma o orzechach prażonych, które w procesie obróbki cieplnej tracą niektóre składniki odżywcze, np. alfa-tokoferol, czyli jedną z form witaminy E, a także utlenia tłuszcz. Jeśli koniecznie chcemy prażonych orzechów, ważne by robić to w domu, w piekarniku ustawionym na względnie niską temperaturę, np. 150 stopni. Niebezpieczna pleśń na orzechach Jednak do największych niebezpieczeństw wymienionych przez dietetyka należy pleśń na orzechach. Oczywiście spodziewam się, że nikt celowo nie spożywa orzechów, które mają widoczną pleśń, ale wiem, że zdarza się, że w wypadku zaobserwowanej pleśni usuwamy tylko spleśniałe orzechy z paczki, a resztę spożywamy. Przypomina, że to nie wystarczy, a kiedy w produkcie pojawiła się pleśń, należy wyrzucić go w całości. Stęchłe i wilgotne orzechy należą do potencjalnie najbardziej niebezpiecznych spleśniałych produktów, jakie możemy jeść, ze względu na wyjątkowo niebezpieczne toksyny. Problem jest tym większy, że orzechy rzadko kiedy pokrywają się widoczną pleśnią. Warto więc zwracać uwagę na stęchły zapach i wilgoć. Dietetyk wskazuje, że większe ryzyko natrafienia na spleśniałe orzechy występuje wtedy, kiedy kupujemy je na wagę. Przebadane orzechy włoskie pakowane w paczki w atmosferze ochronnej i pozbawione jakichkolwiek dodatków to najlepszy prezent, jaki możemy sprawić naszemu zdrowiu z całego orzechowego świata.
: Data Publikacji.: 25-01-26
: Opis.: Najgorsza ryba obok pangi, a Polacy wciąż ją jedzą. Fatalny wybór na świąteczny stół. Zwykle na świątecznych stołach znajdziemy karpie i śledzie. Jednak osoby, które szukają kulinarnych nowości, mogą skusić na zakup ryby, która jest jeszcze gorsza od pangi. Pełno w niej ołowiu, dlatego lepiej omijać ją szerokim łukiem. Pod żadnym pozorem nie kupujcie jej na Boże Narodzenie. Jakie ryby na Boże Narodzenie? Zwykle to karp jest numerem 1 na naszych wigilijnych stołach. Niektórzy go uwielbiają, innym nie odpowiada nieco mulisty smak tej ryby. Na święta kupujemy też śledzie, które podajemy w oleju lub pod smakowitą pierzynka w sałatce. Czy przy okazji Bożego Narodzenia warto sięgnąć po zupełnie inną rybę? Jeśli mowa o tilapii to nie warto ryzykować. Ta ryba hodowana na ogromną skalę. W sklepach znajdziemy ją pod postacią zgrabnych filetów, które aż proszą się, by je kupić. Jednak tilapia to niewłaściwy wybór. Jest jeszcze gorsza od pangi, która okryta jest złą sławą, bo zawiera metale ciężkie i toksyny. Tilapia, czyli ołów na talerzu. Mięso tilapii jest delikatne i chude, dlatego bywa często kupowane. Jednak pozory mylą, bo ta niedroga ryba o nieco miętowym smaku nasycona jest ołowiem. W naturalnych warunkach Tilapia występuje w Afryce, ale ogromne hodowle zlokalizowane są w Azji. Ryby żyją tam w opłakanych warunkach i przesycone są niepożądanymi substancjami. Morski Instytut Rybacki wykazał, że najwięcej ołowiu jest w Tilapiach, które pochodzą z Wietnamu i Chin. Już teraz te rybę porównuje się do pangi, która karmiona jest zanieczyszczoną paszą, antybiotykami, hormonami, a jej mięso jest pełne toksyn. Tilapia hodowana jest w równie karygodnych warunkach i w podobny sposób karmiona. Ryba, która zdrowia nam nie doda. Nie powinniśmy kupować Tilapii, które pochodzą z hodowli w Hondurasie, Wietnamie, Chinach i Indonezji. Jeśli mamy pewność, że ta ryba jest hodowana w warunkach ekologicznych i pochodzi z hodowli zrównoważonej, to tylko taką rybę możemy wybrać. Powinna przebywać w hodowli, gdzie jest zamknięty obieg wody filtrowanej i nie podaje się rybom sztucznej paszy z hormonami. Trzeba mieć też świadomość, że ryba hodowana w odpowiednich warunkach będzie dużo droższa. Takie ekologiczne hodowle funkcjonują w Polsce. Ryby żyją w wodzie o odpowiednim natlenieniu i z zachowaniem zasad bezpieczeństwa sanitarnego. Tylko ryby ze sprawdzonych źródeł zapewnią nam smaczne i przede wszystkim zdrowe mięso.
: Data Publikacji.: 25-01-26
: Opis.: Śląska moczka - tradycyjna zupa wigilijna. Moczka to bezsprzecznie jedna z najbardziej oryginalnych potraw wigilijnych. Każda rodzina na Śląsku ma swój własny, niepowtarzalny sposób na przygotowanie tradycyjnej moczki. W niektórych domach przybiera konsystencję zupy, podczas gdy w innych jest gęsta jak budyń. Mimo różnorodności wersji dwa składniki są zawsze obecne: piernik i suszone śliwki. Moczka jest znana pod wieloma nazwami, takimi jak bryja, mocka, mołcka czy mouczka. To tradycyjne danie jest stałym elementem świątecznego menu mieszkańców Śląska Opolskiego, Górnego Śląska, a także rejonu Rybnika, Wodzisławia Śląskiego i Raciborza. Moczka zagościła na wigilijnych stołach już w XIX wieku, choć wtedy była zazwyczaj przyrządzana na bazie wywaru warzywnego (z pasternakiem jako głównym składnikiem) lub rybnego (gotowanego na głowach karpia, z których reszta była wykorzystywana do przygotowania innych świątecznych dań). Oczywiście, niezależnie od wersji, obowiązkowym dodatkiem były piernik i suszone owoce. Dalsza część artykułu pod materiałem wideo Śląska moczka - tradycyjna zupa wigilijna. Z biegiem czasu najpopularniejszą i najbardziej słodką wersją moczki stała się ta z bakaliami, kompotem owocowym, miodem, a czasami nawet czekoladą. Wybór dodatków zależy od rodzinnych tradycji i preferencji smakowych, dlatego potrawa ta występuje w wielu różnych wariantach. Czasem jest tak gęsta, że "łyżka staje", a w innych domach jest bardziej płynna, podobna do kompotu. Według informacji zamieszczonych na stronie ministerstwa rolnictwa, które już w 2006 roku wpisało moczkę na listę produktów tradycyjnych, przeciętna śląska rodzina przygotowuje około 10 litrów tego przysmaku na święta. Zazwyczaj wszystko szybko znika ze stołu, co świadczy o popularności tej potrawy. Co dodać do moczki? Na niepowtarzalny smak moczki wpływa przede wszystkim dodatek piernika, najlepiej przygotowanego samodzielnie, według najbardziej klasycznych receptur. Ciasto powinno być bardziej wytrawne niż słodkie, dlatego unikamy produktów gotowych, wypełnionych bakaliami czy oblanych polewą czekoladową. Na takie dodatki przyjdzie czas później. W moczce nie może zabraknąć suszonych owoców, przede wszystkim śliwek – skarbnicy pektyn, czyli rozpuszczalnego błonnika, który zwiększa objętość w żołądku, wywołuje uczucie sytości i wspomaga prawidłowe funkcjonowanie jelit. Błonnik spowalnia również proces wchłaniania cukru, co sprzyja spalaniu tłuszczów. W suszonych śliwkach jest także pięć razy więcej witaminy A niż w świeżych owocach. Inne składniki moczki również mają swoje cenne właściwości. Rodzynki i daktyle są bardzo bogatym źródłem potasu, który reguluje ciśnienie krwi i pomaga usuwać nadmiar wody z organizmu. Orzechy i migdały dostarczają solidnej dawki nienasyconych kwasów tłuszczowych, które obniżają poziom "złego" cholesterolu LDL, chroniąc przed poważnymi chorobami układu krążenia. Śląska moczka wigilijna. Przepis Składniki: 200 g piernika, 1 l kompotu jabłkowego, 1 l kompotu ze śliwki węgierki, 100 g rodzynek jasnych, 100 g rodzynek ciemnych, 100 g rodzynek sułtańskich, 150 g suszonych moreli, 100 śliwek suszonych, 150 g obranych ze skóry migdałów, 150 g orzechów włoskich, miód, sól, sok z cytryny do smaku. Przygotowanie: Pokrojony w kostkę piernik namocz w 2 litrach przegotowanej i ostudzonej wody (najlepiej przez noc). Morele i śliwki pokrój w paseczki, migdały i orzechy posiekaj. Namoczony piernik zmiksuj blenderem na jednolitą masę. Tak przygotowaną masę zagotuj. Następnie dodaj pokrojone wcześniej owoce, rodzynki, orzechy. Podlej całość kompotem i dopraw szczyptą soli oraz ewentualnie miodem i sokiem z cytryny do smaku. Moczkę mieszaj, by nie przypaliła się. Podawaj schłodzoną, posypaną płatkami migdałowymi.
: Data Publikacji.: 25-01-26
© Web Powered by Open Classifieds 2009 - 2026