Rombacha
- Kraj:Polen
- : Język.:polski
- : Utworzony.: 02-04-16
- : Ostatnie Logowanie.: 07-01-22
Jestem se Rombacha, śmieję się hahaha!
: Opis.: ZDRADA RICA Cóż, nie od razu zostaje się pijakiem. Topielcem tylko w ciągu trzech minut. Tak samo jest ze zdradą. Ustaw budzik. Na którą? Zachowujesz się jak dziecko. Przestań płakać. - Kiedy odzyskasz rozsądek, zadzwoń. Telefon dzwonił długo a Marija odebrała go i zrozumiała natychmiast zagrożenie. - Dobrze, macie go znaleźć. - Powiedziała do Manolita. - Znaleźć? - Spytała słuchawka. - Znaleźć i zabić.- Powiedziała donja Marija. - Jego ludzi przewieź do hacjendy. Pozamykać ich osobno. - Zawołała służącą. - Chyba od dziś zacznę oglądać kreskówki. Przynieś walizkę. - Zadzwoniła do Tiago, odebrał niemal natychmiast . - Jaka siła kryje się w przyjaźni? - Tiago milczał zaskoczony. - Marija, nie rozpętuj wojny! - Marija rzuciła słuchawką i krzyknęła na służącą. - Pospiesz się z tym pakowaniem. Nie bądź wrzodem na dupie! - Pani raczy żartować! Zadzwonił Tiago. - Marija, uspokój się na chwilę. Przecież z tego wyjazdu nie wrócisz w jednym kawałku. - A mamy kłopoty. - Nie mogłaś poczekać z tą rozpierduchą? Jesteś najlepsza, ale co potem? Dobrze ci radzę. Nie idź tam. Będę u ciebie za kwadrans. - Rzucił Tiago w słuchawkę. Przyjechał późno wieczorem ale cały dom Hombre i Mariji był rozświetlony. Przywitała go na górze. - Usiądź. To jest zaskakujące. - Rzekła. Tiago wygonił służącą i zamknął drzwi. - Nie pozwolę na ruchy Ricowi, aż Hombre wróci. Skąd wiesz, że powiedział jakim lotem przekazują nasi kurierzy? Marija pokazała mu kwity Rica, które przyniósł jej policjant z centrali. Tiago spojrzał na nią jakoś inaczej niż do tej pory. Tiago skamieniał, bo zrozumiał. - O co chodzi? - Spytała Marija. - Spójrz na mnie. Wszy, bakterie, grzyb i ich właściciel to już czwórka do brydża. - A więc nic się nie zmieniło? Odchodzisz sam? - Zastanowiła się, bo znała go od zawsze. Jeszcze jako mały chłopak przychodził do jej ojca. Jego imię było dłuższe ale nie pamiętała już jakie. Jego twarz była inna, ale oczy pozostały te same. Tiago był poganinem niezależnie od pudru na nosku. - Nocny jastrząb nigdy nie zasypia. - Powiedział. - Tak, tak, a pawian chadza tyłem. - A czy tu chodzą jakieś lachony? - Zadrwił Tiago. - I to jakie. - Dodała rozbawiona. - Taaa, dodaid to jest cycatość do dowolnego dojenia. Przełam się. - Bzykamy bez zobowiązań? - Knujesz cos niedobrego? - Spytał Tiago, ale wiedział już wszystko. Musiał sprawdzić tylko, czy to prawda z tym kwitem Rica. - Co ty wiesz, w nogach śpisz. - Marija wiedziała, że musi zabić Rico, i że nie jest to dobre rozwiązanie ale przynajmniej zatrzyma go w pędzie i ocali swego Hombre. - Urodził cię potwór i już dawno po ptakach. - Rzekł Tiago i nie wiedział, że trafił. Popatrzył na nią i szepnął. - A wiec jedź go zabić. - Westchnął i przypomniał sobie, że jest jeszcze młodą kozą. Szczeniarą, jak nazywał ją Hombre. - Tiago, mamy galerę na sprzedaż. Leży na dnie zatoki. Rico chce ją sam sprzedać i prowadzi rozmowy z Triestem. - A Hombre? - Spytał Tiago. - Nic nie wie. - Odparła cicho Marija. - Tak nie może być. - Dodała. Tiago milczał. Oto na jego drodze pojawiła się przyjaźń i miłość, i zdrada. Mógł zabijać, ale wierzył w przyjaźń. Zszedł milcząc po schodach do wyjścia. Służba odwiozła go do domu. Śpiący kłamię by usnąć. Potem zasypiam. Gdy gram dla niej skorupa miłości jest przerażająca i podrzyna gardła. Na wprost mojej miłości stoi niema zdrada. Żółte jej oczy podkrążone cieniem dopalają chwilę jadem. Tiago cierpiał. Zapragnął Caroliny. > : Poprzedni rozdział: Następny rozdział: : Automat tłumaczył ten tekst na 91 języków z oryginalnego języka polskiego. Tytuł oryginału "Teoria Strzałek" . Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawo autorskie: Jakub Nowak TS140
: Data Publikacji.: 14-03-25
: Opis.: Ja.jd.daaizzz ŚMIERĆ MĘŻCZYZNY Nie ma w tym hańby. To rozumna śmierć mężczyzny, który dał kawał życia czyniąc dzień lepszym a schody schodami. To gniew błyska, gdy połykasz grudkę po robaczku, pojawiają się twoje indiańskie łzy. W rytm bębnów leżymy za bardzo blisko ziemi bosą stopą obejmując ciasto niedzielnego nabożeństwa, połykamy się wzajem, coraz więksi. Jesteśmy łaskawi i oszaleli. Gniotą nas względy i oblepia pleśń. - Mężczyzna nie wie, czego chce. – Powiedział Hombre. - To duży chłopiec, popatrz mu w oczy... – Marija przytuliła się do Hombre. - Marija, co powiesz o tym, szczeniaro? - Nie jest bezpiecznie milion światów stąd. Mężczyzna powinien trzymać swój dom czystym i polecieć do nieba, gdzie grają na własnych trzewiach. - No no. Sposób postępowania jest zawsze lepszy niż plan. Nie szukasz pomocy z góry…No chyba, że… - Mężczyzno, czy to zła pora? Na rozumną śmierć? - Co powiesz, szczeniaro? - Jeszcze nie teraz, mój miły. Dotknij mojej dłoni. Leżymy bezpieczni, bo nie zmieszane są krew i piach. Kamienie pozbierałam. Jestem płodna dla ciebie i dla ciebie młoda. Spokojne są moje słowa. A moje myśli są naszymi. Możemy się cieszyć i żyć w miłości. > : Poprzedni rozdział: Następny rozdział: : Automat tłumaczył ten tekst na 91 języków z oryginalnego języka polskiego. Tytuł oryginału "Teoria Strzałek" . Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawo autorskie: Jakub Nowak TS139
: Data Publikacji.: 14-03-25
: Opis.: Ja.jd.dzzizza TU . Tu teraz jestem. Dotąd już doszedłem. Packą na muchy milczeń złych, chwile gaszę. Znienacka. Niechlujny obraz świtu rozmazany załzawionymi oczami otwieram a w nim witraże rozbitych szkieł i skruszonego światła. Rozpaczy krzyki w oknach marzeniom powiedziały, że jak nie wszystko, to może, zrób tylko cokolwiek. W spojrzeniu twym wyczytałem opór, co do dni jasnych i bezmyślnie trwonionych. A igła twoja nadal czeka na swój stóg siana. Samotna na gładkim stole. Dłonią przywartą do czoła kwadrat na przyszłość otwieram. Widzę w nim twarde rysy hipnotyzerów i kłamców. Palcami uciskam ciemię, aby się lepiej skupić. Nie umiem. Południe zgrzyta, piach między zębami popijasz wodą i z niesmakiem ocierasz paznokciami zakurzoną oliwę z twoich ud. Zdrapujesz ją niedokładnie ale mocno, żłobiąc czerwone długie smugi i otrzepując dłonie w piach. Isztar, dlaczego chciałaś ? Isztar kiedy powrócisz wierna i słodka? Co wiesz o mojej Mariji? Czy dlatego odebrałaś mi pamięć miłości? Gdzie się podziewasz? Kim jest Marija? Widzę biel tylko. Wiosłuję w niej ku Słońcu ku Enlilowi czterdzieści razy po dwanaście. Wiosłuję jeszcze dalej trzymając wiosło z lewej strony. Pamiętam twą słodycz nagich pleców. Dendro a poli katomalin dopali potem nas to ma tak. Stoisz i patrzysz prosto w słońce widząc biel tylko, biel i całość. Serca nie widać przecież wcale. Zębów nie trzeba aż tak ściskać. Dendro a poli katomalin. Dendro la testa. Resztę zasypie piasek później. > : Poprzedni rozdział: Następny rozdział: : Automat tłumaczył ten tekst na 91 języków z oryginalnego języka polskiego. Tytuł oryginału "Teoria Strzałek" . Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawo autorskie: Jakub Nowak TS138
: Data Publikacji.: 14-03-25
: Opis.: OKO . p.i.daadzz Oko Salomei to czysty poemat. Do tego dochodzą związki azotu z trutką na mysz. Niedawno spotkałem Weterana, ale mnie utruł. Do tego dochodzą związki azotu, a to mocznik, a to siuśki niebiańskie, dlategom się zląkł. Przypuszczalnie były to opryski contra biedronkom w paski i kiełbaśnikom narowistym, toczeniakom pomornym, zaśliwionym. Niechbym się i przyznał, ale to jeszcze nie niebo. To tylko ciało szkliste w oku boga. Stąd powiedzenie „wole oko”. Succuby stały i licznością swoją zapełniły zbocza. Były za mną i nieruchomiały z sekundy na sekundę. Spojrzałem daleko ponad równinę. Z daleka widziałem ognie na zigguratach, i złote szpice piorunochronów. Bramy mego miasta otwarte a mrowie ludzkie przesuwało się wzdłuż dróg i pełzło po polach i wzgórzach. Słońce niebawem wysokie, każe im uciec do cienistych gajów i w mrok domów glinianych. Gdzie każda cegła Isztar pieczęć nosi, gdzie popiół na dachach ku jej czci sypią, a płodne córki do świątyni wiodą. To tysiąclecia. Moje sandały były w rozpadzie, a mój zapadły brzuch i wklęsłe żebra otulał zniszczony kawał lwiej skóry. Próbę dla Isztar przeszedłem. Teraz należało powrócić do mego miasta, jakem król, w chwale i potędze. Byłem jednak strzępem. Isztar zapomniała o mnie. Enlil nie pamiętał. Cień stał się najkrótszy i rósł w drugą stronę. Schodziłem z gór, jak mój lud szummerrski 440 po 12 razy chwaląc imię Isztar. Nie poznany kroczyłem przez moją równinę, ja król, bez mojej Isztar u boku, sam w upalnym pyle, po drodze z płyt glinianych. Gaje szumiały jej imię. A ja tęskniłem kierując kroki do mego miasta. 12 lat po 12 spędziłem w górach wyszedłszy z mego miasta, opuściłem mój lud. Umarły cztery pokolenia, wracałem słabym i zapomnianym. Pokryły się zmarszczkami jeszcze dwa pokolenia. Nikt nie zna mojego oblicza. Nie wierzą mali, boć nie widzieli potęgi mojej Isztar, boć nie doświadczyli jej boskiej bliskości. Wracam sam jeden wierny. Nawet kapłani kradną, co boskie i żywią się mięsem ofiarnym, odbierając je boskiej Isztar. I używają ofiarnych pachnideł jej poświęconych. I każą pracować niewolnikom, którzy mieli dać swe gardła na ofiarnych stosach. O słodka Isztar, mali są w mym mieście ludzie słabej wiary! Zapomnieli o tobie, a ty o mnie. Dowlokłem się do bram i zostałem odpędzony. Doszedłem do słupa i zostałem popchnięty. Leżąc na piasku wdychałem jego zapach. Leżąc chciałem cienia. Omijali mnie brzydząc się. Nie poznali mego oblicza mimo moich wizerunków ulepionych na ścianach. Nie znali mnie, mimo pieczęci na moim pasie. Odegnali mnie kijami mimo imienia i królewskiej lwiej skóry. > : Poprzedni rozdział: Następny rozdział: : Automat tłumaczył ten tekst na 91 języków z oryginalnego języka polskiego. Tytuł oryginału "Teoria Strzałek" . Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawo autorskie: Jakub Nowak TS137
: Data Publikacji.: 14-03-25
© Web Powered by Open Classifieds 2009 - 2025