Rombacha
- Kraj:Polen
- : Język.:polski
- : Utworzony.: 02-04-16
- : Ostatnie Logowanie.: 07-01-22
Jestem se Rombacha, śmieję się hahaha!
: Opis.: PULA HR Dziewczęcą wydzielinę ciała Zawiń w gazetę wstydliwości Piekący odór twoje szczęki Wypełni śliną odrętwienia Mury sunące wzdłuż twej drogi Zabiją cię słonecznym żarem Kiedy je dotknę swą sukienką Dysząc dopadniesz drzwi A wtedy Piekący zapach skleja nozdrza Brunatnym gęstym skrzepem w ciszy Gdzie ślepcy grają w kręgle Dmuchawca kulą o cudze życia. Tłumy turystów przemijają Deptącz odwieczne kamienne płyty I wielbiąc czyny w nich zapisane Skrótem do zapomnienia. Nie gnieść się przed wejściem i nie trwonić cienia. W godzinie śmierci twojej amen. > : Poprzedni rozdział: Następny rozdział: : Automat tłumaczył ten tekst na 91 języków z oryginalnego języka polskiego. Tytuł oryginału "Teoria Strzałek" . Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawo autorskie: Jakub Nowak TS124
: Data Publikacji.: 14-03-25
: Opis.: PRACA PRZEBIEGA HORMONALNIE . Nie może tak być! Nie może tak być, ale jest ! Cały łup wsiąkł. Kto to zrobił ? Już myśleli nad tym....wkurzeni i obrażeni, że ktoś ich wykiwał. Nie ma śladów...Carolina? Rico lub jego żona? Ktoś ze zleceniodawców? Sprawa od początku wydawała się technicznie prosta, a tu taka wpadka....! Jakby wszystkiego było mało Rico wydał wojnę Mariolowi. Może zaczęło się od żony Rica, ale teraz nie da się tego ustalić z całą pewnością. Mariolo został ostrzeżony z pewnością przez Rico ....tego było Hombre za dużo i postanowił odwiedzić Mariolo niespodziewanie... Manolito miał na te odwiedziny jasny pogląd, ale Hombre zachował umiar i postanowił spotkać się z Mariolo na neutralnym gruncie. Wybrał garsonierę kochanki Rica, dyskretną i nie strzeżoną na co dzień. Odpowiedniego dnia i o odpowiedniej godzinie obezwładnili czuja na klatce schodowej. Weszli po schodkach i zastali Mariola splątanego między kołdrą i kobietą. Rozplątywali się kilka sekund. Hombre patrzył a Manolito celował w Mariolo z długiej strzelby. - Niezła foczka. - Rzekł łagodnie Hombre. - Moglibyśmy wyciągnąć więcej kasy. To mieszkanie dziewczyny. - Rzucił Manolito. - Daj mi telefon. Nie podchodź - rzuć go. - Rzekł Hombre do Mariolo. - Cofnij kopytko. - Warknął Mariolo. - No daj mu ten telefon. - Krzyknął Manolito do Mariola. - Rzucam. - Mariolo rzucił telefon. - Kup se inną koszulę i idź się przeczesać. - Manolito wyśmiał Mariolo. - Co ci do tego? - Warczał Mariolo ubierając się spiesznie. - A ty co chcesz? Kto ci podszepnął głupią sprawę gliceryny? Co, nie wiedziałeś, że jest moja? - Wypalił Hombre. - Czym ty białasie chcesz być?! - Ryknął Mariolo. – Myślisz, że Rico to twój przyjaciel? - A ty popaprańcu?! - Ryknął Hombre. - Nie kłam mnie. Dokąd kazał ci jechać? - Mariolo przesadził z tym „kazał”. Zrobił to umyślnie. - Jak ci się wydaje, że cos widziałeś, to się mylisz. - Powiedział Hombre bezbarwnie. - Zmywajmy się stąd. - Powiedział Manolito. - Daj czek. Chyba mu nie ufasz? - Zaryzykował Mariolo. – Wystawi cię przy pierwszej okazji. - Mariolo skrzywił się w płaksiwym uśmiechu. - Ufam mu. - Zaprzeczył Hombre. - Nie możesz! Co ma zranić, to krwi upuści. Zupełnie jak w Gnuji. - Zgasił go Mariolo. - Radzimy sobie. - Rzekł Hombre. - Nie pierdol. On chce zjeść ciastko i mieć je dalej. Spójrz, co się stało z miastem odkąd przejął kontrolę. Jeśli Rico rozpocznie wojnę, w geście dobrej woli odpiszę ci i pozwolę na renegocjacje kontraktu. Przyczynię się do upadku. Twój wspólnik, który od piętnastu lat cię wspiera, idzie na wojnę ze mną. - Mariolo wypowiedział te słowa z ogniem i złością. - Idzie na wojnę i nic ci o tym nie mówi! - Dodał a Hombre mu uwierzył.- Naraża twoją przyjaźń i żonę, i dzieci, nic nie mówiąc o planowanej wojnie. - A więc musi odejść. Kwestie finansowe ulegają zawieszeniu. – Zaryzykował Hombre aby zyskać na czasie, ale i Mariolo o to chodziło. - Nie obwiniaj się. Potem obmyślimy, jak ich wykończyć. – Mariolo osiągnął cel. - Na to wygląda i po kłopocie. - Stwierdził Hombre. - Dobrze było cię widzieć. Nakażmy rybom się mnożyć. Dusisz się? - Nie. - Odparł Hombre. - Sprawdzę fakty i dam ci znać. - Przywieź go więc do nas. - Rzekł Mariolo. - Musimy jechać. - Odpowiedział Hombre. - Co się stało? – Spytał Manolito niczym idiota. - Wyjaśnij mi, po co ma tu być? – Spytał Hombre i wsiadł do auta. Odwrócił się do Mariola. – Idź i dowiedz się, gdzie jest żona Rica, bo zgubiliśmy się, jak Andzia w parku.. > : Poprzedni rozdział: Następny rozdział: : Automat tłumaczył ten tekst na 91 języków z oryginalnego języka polskiego. Tytuł oryginału "Teoria Strzałek" . Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawo autorskie: Jakub Nowak TS123
: Data Publikacji.: 14-03-25
: Opis.: WĄSY ZAMIAST MUCHY. Co teraz kontestacjo? Kelner w czerni nie przybył z rachunkiem? Najpierw gliceryna a teraz wacik? Trzeba odwagi. Powiedzieć, że się kocha. I być pewnym. Co odpowiedzieć, gdy spyta o cokolwiek? A więc? Co jest? Onieśmielenie? Mam czas to przemyśleć. Ma już siwe włosy. Dlaczego się postarzała beze mnie? Marija? Leżymy na posłaniach w górach. Pledy opatulają nas jak kokony. Ciepły sweterek. Słońce na wieki wieków ale nie na miliony obrotów. Amen. - To słońce w twoich oczach tak lśni. - Pomyślałem dla niej. - Chwilami widzisz mnie w ciszy i wspomnieniach tamtych dni, na wieki wieków amen. A więc powiedz mi, witaj miłości, a ja przytulę cię dziś już bez łzy. - To boli, gdy w słońcu moje wspomnienia płoną, a ty milczysz patrząc przez okno. To modlitwa niema na wieki wieków amen. - Odparła w myślach. - Hombre, gdybym brała, spłonie krzak. - Czyś już brombrała? - Przeziębisz się. - Powiedziała na głos. - Do niedzieli będzie po wszystkim. - Zgasły światła. - W czarnych okularach wydajesz się okrutnikiem. I ten kaszkiet. - W dwa lata zrobiliśmy z nimi cuda. Pim pim pam plim m m . – Zagadnęła. Rozmowa bez namysłu. Ani żeby to chcieć być punktualnym lub mieć dokładną wymowę i dykcję. Dawniej co sekundę jedno słowo. Dziś, zdanie. A gdzie czas na śmiech? A jakbym tak nie znał Mariji, tylko zagadnął ja gdzieś w przelocie? Czy wtedy rozmawialibyśmy? Co bym spytał taką dziewczynę? Dla przykładu tak: - Już mężatka? - A pan? - A wyglądam jak żonaty? Mam być nieogolony? - Niezupełnie. - Pełen płomieni odwieszonych do szafy? Równo wyprasowanych marzeń i tęsknot skrywanych przy fajce za parawanem z gazety? - Hombre? O czym myślisz kochany? - Spytała Marija podnosząc siwą głowę z poduszki. - Jeszcze pytasz? Przecież wiesz! - Rzekłem bardzo głośno i wyraźnie. Zamyśliłem się. Hombre będąc z Mariją, córką El Micho, nie mogą pogodzić się z faktem, że od nowa muszą zdobywać kamienie doświadczenia przeżywając wciąż swą młodość i starość na nowo i bez wyboru. Marija jako Pretekineterka kolekcjonuje światy zamknięte w kamieniach. Hombre musi nauczyć się przebaczać i nie zabijać wrogów. Hombre chodził po dolinie długo i docierało do niego coraz bardziej, niepokojąco, wibrującymi kolorami o ostrości przyprawiającej o mdłości, że oto on, Hombre, należy do świata, którego istnienia nie przeczuwał nawet, i że ktoś trzyma jego życie w garści, i robi z nim, co sobie zamyślił, i, bez żadnego wysiłku, manewruje jego losem. Hombre odkrywa pomału, że istnieje świat pretekineterów mających absolutną władzę nad ludźmi i ich wolą. Pretekineterzy mogą wydać każdy rozkaz ludziom i nawet sięgają poza horyzont, czyniąc czas niepotrzebnym i bezużytecznym. Czy jego myśli są jego myślami? A może, to coś innego w nim pomyślało, dając mu powód do zrozumienia światów i tyle? Niebieskiego nieba witraże szklanym mydłem znaczone. Dla twych ramion kolorowe, w twoich oczach pamiętane, zachowane na wieki. Nie dostrzegam tego światła. I nie stało się nic wartego zapamiętania na wieki. Amen. > : Poprzedni rozdział: Następny rozdział: : Automat tłumaczył ten tekst na 91 języków z oryginalnego języka polskiego. Tytuł oryginału "Teoria Strzałek" . Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawo autorskie: Jakub Nowak TS122
: Data Publikacji.: 14-03-25
: Opis.: KIŁA Arogancki draniu co ocalasz me życie. Chętnie bym z tobą poflirtowała. Nadmierne pobudzenie ośrodka przyjemności seksualnej przez prątki kiły nie jest dobrą podstawą trwałego związku. Zniszczyła ci mózg, a uszkodzone fragmenty kory mózgowej nie odrosną. Jesteś skazana na dobre samopoczucie przez resztę życia. Będę musiała się bardziej pilnować. Proszę nakarmić marudnego bachora. Może już przegrałem ale nie wiem o tym? Może stukaniem kopyt na kocich łbach los dał mi znaki, a ja nie potrafiłem ich czytać. Ani czuć? Patrzę na stemple o wyschniętych tuszach, gumowe lustra rzeczywistości. One decydują o nici przeznaczenia z pomocą nieświadomej ręki głupiego urzędasa. Tak toczno waszyje błagarodjie! A z kaligrafii zawsze byłem dobry. Skrobaniem liter zajmować musiały się całe moje linie pradziadków na wiele pokoleń przede mną. Już to wydmuchiwały pigmenta przez wydrążoną kość wroga na tłuszczem powleczoną skałę. Już to piórem ptaka pochylając wyciągnięty język mozolnie ciągnąc inkaust po płótnie. Już to pędzelkiem z włosów łonowych ratlerka złocąc piękne inicjały skrzącymi się drobinkami rozpuszczonymi w miodzie. Dzisiaj na zwykłym gazetowym papierze numeru wyświechtanej Prawdy żołnierz bolszewik napisał własnoręcznie odtargując potrzebny dla zaświadczeń tego typu kawałek prawdy. Sprawka o smiertji. To był tytuł, a potem resztę dokumentu o tym, że rodzice mojej cioci byli Polakami i imiona, i że umarli pozostawiwszy córkę, która ma nosić w woreczku na piersiach ten dokument. Jedyny jej znak jej tożsamości. Nawet gdyby języka zapomniała i kim jest. Ten kawałek Prawdy stał się dla niej prawdą absolutną. Nawet jak tyfus odebrał jej świadomość. Nawet jak w sierocińcu ruskim ogolili jej włosy aż do strupów, w których roiły się wszy. Nawet jak londyńska rodzina jej się wyrzekła. Lub nie poznała rysów rodzinnych w jej twarzy. Sprawkę o smiertji ma nadal po latach i trzyma. Jadąc konno rozmyślam, jak kasztanka marszałka mogła przeoczyć ten szczegół ? Ruszając kłębem? Inna ciocia babcia z mężem za swej młodości żyła była tak: Wróciła do Polszy. Wrócili razem z mężem. On od Lenino do Berlina przemaszerował do Pobiedy. Mogli być królami. Udzielnymi władcami. Dostała przecież rolseroycea osobiście od Lenina i dom wybudowali z mężem z całych pni drzew uszczelnionych gliną przez optyka. Zarządzała obłastią większą jak cała Polsza. Ona, tylko jedna, kobieta, miała władzę absolutną nad tym krajem. Z głodu bandy dzieci polskich i żydowskich biły się na kamienie o ziemniaki. Kamienie były duże i ostre a ziemniaki małe. Biegali po pustej przestrzeni urodzajnej ziemi z pustymi brzuchami w sklejonych koszulach i boso. Królowie świata. Mistrzowie mózgu i przebiegłości. Nic im nie urosło na czas głodu. To przynajmniej jewrejowi czapki ukradli. Ciocia potrafiła kilka razy w roku plony zebrać. Była super. Nakarmiła i napoiła ten świat nim wyruszyła w podróż do Polszy. Do korzeni. Widziałem jak robiła wino w wannie kamiennej. Zbierała kożuch małymi grabkami jak krupier zgarnia żetony. Każdy z jej synów był gigantem. Bo wychowały ich bitwy na kamienie w CCCP. Każdy znał smak głodu. W milczeniu ich długim doszukać się można było Historii, a gdy mówili o najgorszych rzeczach, śmiali się głośno, bo przecież przetrwali i oto są. Uśmiechnięci i żywi. Słoiki stoją z peklowanymi kiełbasami na półkach. A rząd krów uśmiechniętych właśnie coś przeżuwa. Świat płynie jak należy. Lampa naftowa kiwa się nad drzwiami. Koty grzeją się w kłębkach. Gnój w dole powoli bąbluje i wszystko jest w najlepszym porządku. To chyba jest dorobek szczęścia. My nie znamy takich chwil, jeśli nie znamy smaku głodu. Wygrali dlatego. > : Poprzedni rozdział: Następny rozdział: : Automat tłumaczył ten tekst na 91 języków z oryginalnego języka polskiego. Tytuł oryginału "Teoria Strzałek" . Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawo autorskie: Jakub Nowak TS121
: Data Publikacji.: 14-03-25
© Web Powered by Open Classifieds 2009 - 2025