Rombacha
- Kraj:Polen
- : Język.:polski
- : Utworzony.: 02-04-16
- : Ostatnie Logowanie.: 07-01-22
Jestem se Rombacha, śmieję się hahaha!
: Opis.: jj.jd.daaizzaz BERNINI . Nie wiadomo jakby to było, gdyby ówczesny papież nie miał głowy. Czy i wtedy Gian Lorenzo miałby łatwy i szybki start. Bo ten Gian Lorenzo w wieku ośmiu lat błyskawicznie namalował głowę papieża! Ciach i zrobił mu portrecik. Był szkolony przez rodzica? Z pewnością. I na pewno była to inwestycja a tenis jeszcze nie był popularny a rola kastrata w chórze wymagała ofiary. Co teraz? Teraz kariera. Bernini zamieszkał w Rzymie w 1605 roku. Tamte dni, kiedy zdumiewa swą istotą Caravaggio to szokujący realizmem i brzydotą teatr szarpiący trzewia i myśli. Święty Wawrzyniec upieczony żywcem za wiarę, nieziemski ból. Upieczony na ruszcie. Nic dziwnego, że jest patronem kucharzy. Swąd spalonego ciała przeistoczył się w cudowną woń. Pewnie pieczeni na cebulce. No cóż. Czy iść ścieżką iluminatów ? Nie. Bernini zrobił coś odwrotnego. Uskrzydlił pięknem kamień. Kamień Szesnastoletni człowieczek zamienia tysiącletnie skały w wiatr i w miłość, w delikatne ciało i w napięte oczekiwaniem powieki. Inne kapelusze będą zgrzytać z zazdrości. Pomyślał o kolegach kardynałach Scypion Borgese. Scypion to byczy kark i głowa wieńcząca olbrzymie ciało. Teraz miał wreszcie w swym ręku broń - kamienną filozofię młodego Berniniego, który ucieleśnił kamień. Zamienił go w wiatr i liście. Uważał, że charakter człowieka poznaje się, gdy przestaje lub zaczyna właśnie mówić. To i mały guzik wymykający się z dziurki, pokazujący wypełniające szatę ciało. Bernini jest przeciwieństwem Caravaggia. Ucieleśnienie kamienia to mało dla opowieści. A opowieści to w rzeczywistości tylko pretekst dla pokazania cudu. Apollo goni Dafne. Aż tu zamieniona w drzewo laurowe Dafne, o co prosiła bogów. Apollo przerywa pościg. Włosy i palce już przemieniają się w gałązki i liście. Bolesne spełnienie. Już Dafne otula się korą. I to ma być kawałek marmuru? Bernini jest geniuszem i zostaje doceniony. Grzegorz XV nadaje mu szlachecki tytuł kawalera. A potem Urban VIII pozwolił mu na dostęp do swoich komnat i długie noce dyskutowali. Papież i kawaler Bernini. Maluje, buduje, ma pieniądze i charyzmę. Ma wszystko, nawet wrogów. Barokowy Rzym wygląd zawdzięcza Berniniemu i Borrniniemu , który nienawidzi Berniniego i ściga się z nim całe życie. Rywalizacja zaczyna się w roku 1524 kiedy potrzebny jest baldachim i architekt Borronini Francesco rysuje wszystkie projekty baldachimu. Bernini nie doceniał zasług podwykonawców i nie doceniał pomocników wykorzystując ich wiedzę. Bernini śpi z żoną swojego pomocnika, Konstancją. Jej imię to stałość. Popiersie Konstancji jest intymne. Jest piękne i idealne. Bernini łatwo wpadał w szał a tu nagle plotka lub szokujące zdarzenie sprowokowały go do podejrzeń. Bernini oświadczył, że musi pojechać na wieś, lecz o świcie zakradła się do domu Konstancy, gdzie widzi jak tuli się ona do wychodzącego stamtąd swego brata. Również rzeźbiarza i architekta, świetnego matematyka. Gian Lorenzo łamie prętem żelaznym dwa żebra swojego brata. Wysyła sługę do domu Konstancji. Nie każe podciąć jej gardła ale każe pociąć jej twarz na paski. Taki rzeźbiarski żart. Brzytwą. Papież otulił go ramieniem. Brzytwę wytarł i przed sądami wybronił. Pokrył grzywnę na jaką sąd skazał Berniniego. I za karę kazał się ożenić Berniniemu z piękną córką prawnika, Kateriną. No cóż. Nadeszły czasy nowego papieskiego pupila. No tak, nie jest nim Bernini. Innocenty X ma nowego pupila, Francesco Borroniniego. Ten wykazuje błędy architektoniczne Berniniego, które doprowadziły do pęknięcia wieży Św. Piotra i w 1648 roku rada postanowiła o zburzeniu wieży. Wieża św. Piotra Berniniego to największa i prestiżowa budowla, jednak teraz nie da się naprawić błędu. Bernini pogrążony i skompromitowany kryje się w cień. W cieniu tworzy coś genialnego. To Pieta. Ekstaza św. Teresy. Strzała wyjęta z rany. Lewitująca zgaszona kobieta.. Strzała szykująca się do ponownego ciosu. Kardynał słyszał o św. Teresie. Zmarła w 1500 którymś roku. I lewitowała. W swej celi klasztornej doznawała ekstatycznych kontaktów z serafinami, które przenikały ją miłością i wymagały rozumienia sedna. Serafin powiedział jej. Chcę byś odtąd rozmawiała z aniołami. Karmelitanki Bose były zgromadzeniem ku św. Teresie Hiszpance lewitującej. Jej Księga Życia była bestsellerem w Rzymie. Widziałam anioła w cielesnej postaci. W dłoni serafina długa włócznia rani me ciało. Tą włócznią ponowne rany w serce mi zadawał. A z każdym ciosem wnętrzności mi wyrywał. Kazał mi przepajać mą duszę miłością nieskończoną. Unoszę się do ciebie. Kalecz moje ciało. To nie Persefona , to św. Teresa czekająca na nowe euforie kobiety i miłosne uniesienia , czekająca na anielskiego Serafina. Jak unaocznić jej uniesienie? Lewitująca w celi klasztornej Teresa przeszywana burzliwą falą płomiennego oczarowania niszczącego jej trzewia i przepełniające ją miłością. A z góry promienie chwały złote i wychodzą z nich umarli, coraz ich więcej. Nie do zniesienia jest ból miłości i zmysłowość ust świętej czekającej następnego ciosu włóczni. Uczuciowa transcendencja. Składa hołd unaocznienia najbardziej ze wszystkich utęsknionego uczucia - czystej rozkoszy. Karmelitanki Bose nie mogły znieść widoku namiętnego grymasu ust rzeźby. Brata Berniniego w wieku 60 lat przyłapano znowu z chłopcem inflargranti delicto pod murami bazyliki i skazano za gwałt homoseksualny. Matematycznie był skończony. Konstancja, z twarzą jak lasagna, wyszła z więzienia za protekcją swego męża , który wiele wycierpiał z powodu jej kurestwa. A Borronini popełnił samobójstwo. Sam Bernini nadal tryumfował, ustatkował się i został spokojnym obywatelem. > : Poprzedni rozdział: Następny rozdział: : Automat tłumaczył ten tekst na 91 języków z oryginalnego języka polskiego. Tytuł oryginału "Teoria Strzałek" . Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawo autorskie: Jakub Nowak TS144
: Data Publikacji.: 14-03-25
: Opis.: Da.jd.dazizaa CHIŃSKI KOT Płaksiwy uśmiech dżentelmena z bródką, gdy kurze łapki uczepione oczom swymi pazurkami, zrobiły z niego twarz chińskiego szpiega o białkach żółtych farbą, trawionych członkach i poobiedniej zgadze po szarym sosie za świńską pieczenią. Widelec zęby powykrzywiał zgodnie z uczuciem obdarzył busolę, a Chińczyk brud zza paznokci końcem jego dobył ruchem półokrągłym jak wprawny buddysta. Paznokcie czarną laką pociągnął na morzu, gdzie nie masz kurzu dlatego, dlatego pędzelki ryby latawce w niemych ustach dzierżą, muskając fale, raz po raz i od nowa. Chińczyk swą faję myślami napełnił i czas wypala niczym znamię losu, co od tej chwili jego się już staje między marzeniem a kółkami dymu. Chińczyk wychudłą dłonią wyczuł miękkość kota, pociągnął po niej spokojny i stary, a kot na niego spogląda z ukosa przez zatłuszczone, chińskie okulary. Doprawdy, poił go zimną herbatą z kłaczkami tłuszczu, jak szacunek każe. Dziś kot wymiękł całkiem, a był niczym chrustu gałąź, gdy sama odpadnie. Chińczyk za morze kota w paczce nada. Dziurki pazurem wycina w pudełku. Kot się przymierza, to staje, to siada. Znaczek pocztowy języczkiem kocim ślini z wdziękiem. Chińczyk ze sznurkiem, zaaferowany, węzłów próbuje, aże mu się bródka, ze strony jednej odkleiła całkiem, obnażając ciało. Tak na pohybel płaksiwym Chińczykom, dyndając z wdziękiem na skraju przygody, pomyślał kot i zmrużywszy oczy, stał się podobny Chińczykowi swemu. Jestem twym szpiegiem miałknął kot po chińsku, a może był to zaledwie mandaryn. Wszakże zrozumieć szyfrem myśli kota, potrafi niemal jeno mysz niemota. Dlatego Chińczyk znowu się uśmiechnął. Ugiął w przysiadzie kościste kolana, zwinął się w kłębek i udając kota mrucząc coś osobiście spakował się w pudło. Kot tedy z chińskiej nie wychodząc wprawy, nadał przesyłkę pocztą do Szprotawy. Złośliwy pazur koci zaskrzypiał po szybie, akwarium, dając do myślenia rybie. Ryba od razu udając upiora, do góry brzuchem pływa, od wczoraj. Stworzenie nie ma liczby mnogiej. Co na to Pan Stworzenia? Czerwone Słońce zraniło termometr. Succuby w glicerynie? To takie danie. I zacytuję ciche słowa świętej dziewicy: "można jeszcze raz?" > : Poprzedni rozdział: Następny rozdział: : Automat tłumaczył ten tekst na 91 języków z oryginalnego języka polskiego. Tytuł oryginału "Teoria Strzałek" . Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawo autorskie: Jakub Nowak TS143
: Data Publikacji.: 14-03-25
: Opis.: KIKUTY . Odetnij dwa ciała a będą złączone. Zmień się w odrazę. Wiesz jak odrywać palce w przegubach. Wciągasz woń mdłością napełniając serce. Zepsutą czcią namaszczasz powieki. Skronie płoną ci, gorycz rozsadza mózg. Trucizną ssiesz mleko suk dodając uśmiech znachora. Drga twój kręgosłup. Osikowa proteza zsunęła się z kikuta śniąc o stalowym rumaku i gęstwinie zarośli, gdzie łatwo ukryć odcisk drewnianej stopy. Upokorzona paskami, przywiązana do ciała, bezwładnie posłuszna i grzeszna Myślą i nie swym uczynkiem zgrzypi rdzewiejąc zaciekiem wzdłuż włókien Aż do skarpety sięga jej smutek poprószony pyłem bawełnianych onuc wysilonych kroków nie jej. Wbrew niej. Na przekór. Była drzewem, odkąd ją ścieli sama jest kikutem osikowego ciała. Nadal czuje listków drżenie na końcach najcieńszej gałązki i ssanie w korzeniach, i pazurki wiewiórek biegających po korze. Jest kikutem uciętym piłą i zaoblonym na kształt kikuta. Słyszysz jak spada kartka papieru? Ta sama piła odcięła nogę drwala. > : Poprzedni rozdział: Następny rozdział: : Automat tłumaczył ten tekst na 91 języków z oryginalnego języka polskiego. Tytuł oryginału "Teoria Strzałek" . Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawo autorskie: Jakub Nowak TS142
: Data Publikacji.: 14-03-25
: Opis.: RORATY {stary i świecki wierszyk staroświecki} Mróz na oknie wyciął kwiaty, Idzie babcia na roraty. Czy to z bliska, czy też z dala, Na roraty zapierdala ! > : Poprzedni rozdział: Następny rozdział: : Automat tłumaczył ten tekst na 91 języków z oryginalnego języka polskiego. Tytuł oryginału "Teoria Strzałek" . Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawo autorskie: Jakub Nowak TS141
: Data Publikacji.: 14-03-25
© Web Powered by Open Classifieds 2009 - 2025