Rombacha
- Kraj:Polen
- : Język.:polski
- : Utworzony.: 02-04-16
- : Ostatnie Logowanie.: 07-01-22
Jestem se Rombacha, śmieję się hahaha!
: Opis.: REY Wiem, że istnieje przykazanie specjalne i brzmi : „Nie cudzysłów”. A jednak muszę pokazać giganta o superstylu i urzekającym pięknie mowy. Mowy, która ucieka w niebyt i zapomnienie... Gigant Odrodzenia ,Mikołaj Rey, napisał w Żywocie Człowieka Poczciwego w KAPITULUM VII, „Jako łakomstwo jest szkodliwy przypadek i jako się go poczciwy przestrzegać ma, i z których przyczyn nam przypadać musi, a pirwsza przyczyna – koszt dziwnych ubiorów.” : „Nuż jeśli się w którym państwie albo królestwie rozmnoży a skrzydła swe roztoczy on sprośny grzech, łakomstwo, tu już sobie rozważ, w jaki zły a niepobożny przypadek takie państwo zatoczyć się musi. Bo już i niesprawiedliwość, i łupiestwo – nie łza, iż z tym panem pospołu z nim osięść musi. Ale patrz, mój miły bracie, jako się to wszytko zamnożyć nie ma, patrząc na nasze koszty, na nasze zbytki w piciu,jako i w jedzeniu, także też w nastrzępionych a dziwnych przyprawach, i w chodzeniu, i w pojeździech naszych, tak iż już drugich i przezywać, i w nich słusznie chodzić nie umiemy. Albowiem patrz, gdy sobie wspomnisz ony dziwne czuchy, ony falsaruchy, ony stradyjotki, ony z dziwnymi kołnierzmi delije, ony żupany, ony rozliczne włoskie, iszpańskie wymysły, ony dziwne płaszcze, sajany, kolety, obecuchy, aż dziwno i straszno o nich mówić, a drugich już ani zwać, ani ich sobie rozkazać umie, jedno krawcowi poruczy, aby mu uczynił, jako dziś noszą. A też słyszę, w postronnych krajoch, gdzie się trefi każdy naród namalować, tedy Polaka nago malują, a z nożycami, a postaw sukna przed nim: krajże sobie, jako raczysz. Nuż zasię co owych nastało dziwnych pontalików, feretów, smalcowanych łańcuszków, pstrych biretków z rozlicznymi cętkami! A snadź już drudzy nie tylko na głowie, ale i na nogach ty pontały a ty ferety sobie przyprawują. A ktoż się temu przypatrzyć a przydziwować może, jakolichmy skryślali ziemię i morze, szukając tych dziwnych wymysłów swoich, a prawiechmy ją ludziom wydarli, a samichmy ją posiedli, gdyż jest nam wszystkim równo dana. Patrz zasię, co się skarbu bożego popsuje na owy pozłociste nitki, na owy forboty, na owy teperelle, na owy dziwne tkanice tak szyte, jako haftowane, że już i malarze wzorów nie nastarczą wymyślać. Także też owy rozliczne pętlice, strzoki, knafle wymyślne, dziwne sznury, a u nich kutasy, a kto by się tego naliczył a napamiętał!” Pumpernikel i la cumprecita. Milonga i minogi w tomacie, i jajka sadzone. To wszystko dla ciebie, gdy łzy skapują na twoje opalone uda. Gdy ja niegodny. Przymglone okulary pokazują Świat. Nie masz słońca zachodu bez nich ! Humory grzeją się rumieńcem. Widzisz go, jak wraca o świcie. Przeznaczenie wypełnia się ospale. Próbujesz zmienić jego ślimaka na korzyść. A on chowa różki miękkim ruchem. Pocałuj go. Chodź więc ze mną. Dotknij mej twarzy. Weź mnie za rękę. Obejmij mnie. Wypuść łzy szczęścia bym mógł je zlizać. Daj tchnienie swym marzeniom aby stały się. Dobrze, tak zrobię! 8oqbgUzqlws Mod8TQDNvYM : Poprzedni rozdział: Następny rozdział: : Automat tłumaczył ten tekst na 91 języków z oryginalnego języka polskiego. Tytuł oryginału "Teoria Strzałek" . Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawo autorskie: Jakub Nowak TS064
: Data Publikacji.: 08-03-25
: Opis.: d.p.dzziaza ZATOKAKA Wieki mijają a on rzucony przez przypadek tkwi wczepiony w kamień między powierzchniami kwarcu. Tam, gdzie kazała mu czekać nadejścia swego Isztar, tam gdzie wiosła wypadły mu z dłoni a woda niesie jego łódkę bez steru, bez kierunku, bez dążenia. Patrzył przed siebie i nie miał wspomnień. Patrzył za siebie bez przyszłości. Bero nie rozumiał kim jest, gdy brak obecności chwil i gdy jedyne, co wie, to imię słodkiej Isztar i tęsknota za nią. Pomnij na glinę, która twoją matką. O słodka Isztar, kochanko mojego ciała ! To mówią wargi Bero wyschłe tęsknotą do ciebie. Minęły wieki i Słońca wybuchały gniewem. Bero spoglądał na swój lot dawny. Bero wymachiwał skrzydłami obserwując: Byłem dzieckiem kiedy pierwszy raz wspiąłem się na to wzgórze i we śnie nadfrunąłem nad zatokę. Tam było miasto i dalej kraj, który liczył na mnie i wiedział, żem jego sercem. Wszyscy chcieli aby ich prowadzić i wiedzieli, że to tak będzie. Statki kołysały się w porcie a domy i hotele odbijały światło na słoneczną chabrową zatokę. Samoloty leciały przemieszczając turystów bez sensu ale przyjemnie. Wszystkie kobiety chciały się rozmnażać a dzieci śmiać. Starcy trzęśli się przepisowo. Lekarze przepisywali aspirynę. Woda była czysta i dawała życie. Magnesy leżały na półce i czekały na sprawiedliwego. Bobiny też były gotowe do naprężania muskułów w magnesach. Tak więc, gdzieś wśród kwiecia i kolczastych malin chodziły robaczki i gąsieniczki, które przeistoczą się w motyle i ćmy, gdy Słońce dokona obrotów Ziemi. Gdy robak rzuca się na kolec, Księżyc się smuci. Dlatego tym jestem potrzebnym. Dla robaczka i jego robaczywych myśli hamuję czas i przyspieszam czas. Pardąsik, proszę państwa, pardąsik, pardąsik! Łapkę na muchy oczyść z rozgniecionych trupków i wyschłych połamanych skrzydełek. Chodź więc ze mną. Dotknij mej twarzy. Weź mnie za rękę. Obejmij mnie. Wypuść łzy szczęścia bym mógł je zlizać. Daj tchnienie swym marzeniom aby stały się. Dobrze, tak zrobię! To ja, Słońce! Jesteś moją siostrą? Jestem Księżycem grającym na bębnie. Jestem pocałunkiem z językiem ognia. Jestem mgłą kołyszącą twe myśli. Jestem twoja i na wieki. Jestem i będę. Jestem Księżycem - kobietą srebrną ! 8oqbgUzqlws Mod8TQDNvYM : Poprzedni rozdział: Następny rozdział: : Automat tłumaczył ten tekst na 91 języków z oryginalnego języka polskiego. Tytuł oryginału "Teoria Strzałek" . Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawo autorskie: Jakub Nowak TS063
: Data Publikacji.: 08-03-25
: Opis.: NELSON HORATIO Celtowie oddawali cześć Słońcu. Horatio Nelson był mizernym chłopcem. Ubłagał wuja aby pozwolił mu pływać na okręcie, gdzie wuj został kapitanem. Wuj jak to wuj, pozwolił na to pomimo zdania, że przy pierwszej okazji kula armatnia rozbije mu głowę i stracą chłopca. Mimo, że należał do ekipy kapitana cierpiał wszelkie niewygody i musiał sypiać na 35cm szerokości hamaku, przyzwyczaić się do przykrych zapachów i wykonywać najbrudniejsze czynności na statku. Jego kariera zaczęła się od samego dołu. Dzięki protekcji wuja, normalnej w tamtych czasach, szybko awansował z porucznika na kapitana. Służył na Bałtyku i Morzu Północnym. W Indiach Zachodnich poznał młodą wdowę. Poślubił ją i wrócił do Anglii. Zamieszkali w Norfolk. Nelson był bezrobotny. Potrzebna mu była wojna. W 1793 wojna z Francją. Wreszcie! Został dowódcą Agamemnona, najmniejszego statku floty. Załoga go lubiła. Zaproponowano mu większy statek ale odmówił pozostając z swoją załogą. W sierpniu 1794 w bitwie pod Calvin przyszło mu się zmierzyć z Napoleonem. Ta bitwa lądowa, jedna z nielicznych, pozbawiła go oka. Pierwszy raz wykazał się geniuszem taktycznym kiedy zlekceważył polecenie i odmówił wykonania konwencjonalnych działań. Wraz z trzema statkami wysunął się z linii i zaatakował wroga. Mogło się to dla niego skończyć i sądem wojennym, ale Nelson był pewnym swej taktyki i wygrał. Podczas bitwy o przylądek Świętego Ambrożego taktyka polegała na zdobyciu następnego okrętu aby przejść do następnego. U wybrzeży Kostaryki stracił rękę. Na nowo uczył się pisać. Myślał, że już nie wróci do floty a jego kariera zawisła na włosku. Został jednookim i jednorękim Kontradmirałem z siwym włosem i pustym rękawem przypiętym do marynarki. Uwielbiał swoją żonę Fanny. W 1799 roku stanął koło Alexandrii u ujścia Nilu. Bitwa rozegrała się błyskawicznie. I z bliska. Dystans dyktował zasięg dział. Bitwa trwała dwie noce i dzień. Nelson pokonał jeden po drugim okręty francuskie i dokonał bezpośredniego wielkiego zwycięstwa. W Neapolu poznał młodziutką mężatkę i ich płomienny romans przerodził się w trwały, mocny związek. Emma Hamilton opiekowała się Nelsonem i zachwycała nim. Dawała mu to czego nie mogła dać żona Fanny. Rok 1799 rozpoczął ich romans. Bez ciebie nie chce mi się jeść ani oddychać. Nie mam tchu. Emma była w ciąży i w końcu zamieszkali w trójkę razem z żoną Fanny. Był to wielki skandal, i oficjalne wprowadzenie Emmy do domu Nelsona i Fanny wzburzyło wszystkich. Wtedy wymyślili z Emmą słynny kod Nelsona , jedynie i po to aby móc pisać do siebie listy oficjalną pocztą i nie być narażonymi na odczytanie ich myśli przez Fanny lub inne postronne oczy. Dziecko Nelsona i Emmy było teraz najważniejszą sprawą. Lady Nelson obrała mu orzechy ale Nelson odepchnął je z takim impetem ,że żona rozpłakała się. Nelson miał ze swą kochanką Emmą, swe pierwsze dziecko, córeczkę Horację. Nelson nie uznał dziecka oficjalnie , ale imię Horacja nie mogły budzić wątpliwości. Podczas bitwy z Hiszpańską flotą znowu zaczął widzieć prawym okiem. Spokój W 1805 roku ostateczne starcie miedzy Francją i Anglią stało się nieuniknione. Zmierzał w kierunku Trafalgaru . Flota miała dużo mniejsze siły niż połączone siły Hiszpanii i Francji. Rozgnieść trzeba pietruszkę i ziarna pieprzu w moździerzu jeśli go masz. Na wiele godzin zrobił odprawę swych oficerów. Ukuł nawet pojęcie: Atak Nelsona. Zniszczenie floty francuskiej i hiszpańskiej. Podyktował swój testament , w którym swą córkę powierza Anglii. Sławne słowa jakie wtedy wypowiedział do żołnierzy: Anglia oczekuje , że każdy wypełni swój obowiązek najlepiej jak umie. Rozdzielić floty Francji i Hiszpanii od siebie. Potem chodziło o zdobywanie statku po statku. Strategia Nelsona powiodła się całkowicie. Niekonwencjonalna technika i odważne posunięcia możliwe były dzięki charyzmie jaką zdołał sobie wyrobić wśród otoczenia. Przypiął wszystkie ordery , podyktował testament, przygotował swą trumnę. Jednego z oficerów zawezwał do wykonania jego ostatniej woli. Płynął pod Traffalgar uporządkowawszy swe prywatne sprawy. Jego statek wysunął się do przodu. Oficerowie radzili mu pozostać z tyłu ale Nelson chciał znaleźć się w sercu bitwy. Kula przeszyła lewe ramię i uszkodziła kręgosłup. W godzinie śmierci admirał poprosił by kapitan Harvey go pocałował. W epoce wiktoriańskiej to była wstydliwa prośba. Pragnął uczucia i wiedział , że umiera. Zwycięstwo pod Traffalgarem było mistrzostwem taktycznym. Francuzi poddali się. Ciało Nelsona przybyło do Londynu zakonserwowane w brandy. Marynarze pili brandy wprost z trumny Nelsona uważając to za zaszczyt i przejęcie sił od swego wielkiego wodza. CF6vOWw8gP0 lKTiLCWSD3M : Poprzedni rozdział: Następny rozdział: : Automat tłumaczył ten tekst na 91 języków z oryginalnego języka polskiego. Tytuł oryginału "Teoria Strzałek" . Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawo autorskie: Jakub Nowak TS062
: Data Publikacji.: 08-03-25
: Opis.: NOCNIKI Weteran widzi Ludzi jako niezdolnych do rozwoju i nie rozumiejących zjadaczy nitki czasu. On, ponadczasowy, kto jak bogowie włada światami, lecz nie jest wszechwładny. On, który pozwolił Pretekineterce przejść do świata Ludzi. On, który musiał zaakceptować istnienie Mariji.... Nie wiadomo dlaczego Weteran wybrał ten statek oceaniczny. A jednak... Hombre siedział na ławeczce na trzecim pokładzie i nie miał pojęcia kim jest ten jegomość w za dużym kapeluszu zapiętym pod brodą na rzemyczek. Weteran to nie kłaniający się żadnej fali ktoś. Hombre nie wiedział, że jest w niebezpieczeństwie, a Weteran wiedział, że musi coś począć z tym dziwadłem jakim okazał się dla niego Hombre. Weteran podsłuchiwał myśli Hombre, a może były to ich wspólne dociekania? Hombre rozmyślał a może to coś w nim rozmyślało i narzucało mu ten tok myśli. Weteran słuchał uważnie: - Jesteśmy nocnikami pełnymi nieczystości najświętszych a emaliowane ucho to nasz największy dar. Hombre zdziwił się, co to za bzdety... Jak u nocnika kołyszącego się na falach oceanu ucho pod wodą nie pozwala słyszeć szumu wichru i krzyku mew. Nic nie wiemy o albatrosach. Tylko najświętsze nieczystości w nocnikach wyrównują nieco poziom ucha i pozwalają choć trochę słyszeć wiatr – eter przestworzy. Choć emalia już gdzieniegdzie obita, jesteśmy ludzcy, gdy nasze najświętsze gówna mieszają się z oceanem. To one stanowią o funkcji nocników, dlatego istniejemy. Tylko dlatego nocniki wytwarza fabryka bez rzęs. Łzy bez rzęs. Na dźwięk gongu i rogu włącza się murmurando naszych myśli. Natrętne szepty bez słów. Pragnienia bez chichotu, słodycz bez sensu, grzech bez wymiaru, wiercenia bez siwizny. Fabryka. - Dreszcz i ciągle , i ciągle od nowa ten pierwszy raz. Ta sama druga świeżość obiegu, zamkniętych destylacji snów. Każdy bliźniak to wie. Wie to co druga bliźniaczka i kominiarczyk z cygarem zapachowym w ustach. Niektóre uśmiechy są symetryczne. Czy armia znajdzie miejsce dla człowieka z połową ramienia. Wcale nie jest zgorzkniały. Nigdy nie płakałem nad rozlanym mlekiem. Skarży się nocnik pełen najświętszych nieczystości. Nie mogę przytulić dzieci ręką z kilkoma końcówkami. Automaty naprawcze pokonują barierę dźwięku. Mój laserowy hełm odfrunął wraz z głową z pełną prędkością na pułapie 20tys. Metrów. To taki hełm na skrzydłach. - Nie ma to jak pooglądać sobie bieganie robaczków lub ludzi po ścieżkach przeznaczenia. - Rzekł Weteran ze swadą i podkręcił wąsika. Śmignął bacikiem z samozadowoleniem i podrapał się za uchem jak wiejski ekonom na widok maciory. Nowoczesne materiały połączone z diagnostyką i szybkością znikania i maskowania powodują mimikrę u ciem jako nieocenioną przy wygrywaniu wojny bez walki. Ćmy lecą w kierunku płomienia zemsty i nie opuszczą szlaku, który ich tam prowadzi. Jak mamy uczyć współczucia, gdy nasze ciałka zwęglone legną u dołu. Przez pokazanie jak umarliśmy spaleni? Stoimy na straży prawdy. Ale nie martwi, lecz tylko żywi. Tak jak ty, ona myśli, że może zmienić ludzi. Tak jak ty, myśli, że jej droga jest dobra. Zdejmij czapkę i rozpostrzyj skrzydła ćmo. Twój lot jest naszym lotem, twoja mowa naszym wyznaniem. Twoja wola znakiem dla ukrywających się i znikających w wymiarze. Roznieście wieści. Twoja wiedza nie zniewoli pędu naszych umysłów. Przygotujemy się na nadejście innego wymiaru bez zemsty i bez współczucia. Bez litości, bo bez jej potrzebujących. Szczęśliwe są łzy gaszące płomień zemsty. A zboże, które mamy zamienimy na pokarm. Wiatr sam podnosi nasze skrzydła. Chory przyjaciel ozdrowieje, gdy serce jego wyrzeknie się zemsty i odświeży sam siebie. Lećmy ! Oto dowód , że nie zamierzamy cię skrzywdzić. Spadnie deszcz i wzrosną zbiory. Stada pomnożą się a woda stanie się czysta i kryształowa. Chory przyjaciel ma wolę ozdrowienia i władzę życia bez chęci śmierci. Obiecuję, że nie pozwolę aby nasze myśli zostały zapomniane. Nasze marzenia będą prowadzić nas przez ścieżkę pamięci. Daj nadzieję, że dalej będziemy dążyć i wierzyć w ludzi. Ich dobra droga będzie nagrodzona wiecznością ich postępków i pamięcią. Połowa światła nie świeci na przeszłość, oświetla przyszłość. Czy to prawda? Nogi ma jak kasztanka marszałka. Pomnij na glinę, która twoją matką. O słodka Isztar, kochanko mojego ciała ! To mówią wargi Bero wyschłe tęsknotą do ciebie. zzTkiGFQawQ 7zI53a4DQQY : Poprzedni rozdział: Następny rozdział: : Automat tłumaczył ten tekst na 91 języków z oryginalnego języka polskiego. Tytuł oryginału "Teoria Strzałek" . Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawo autorskie: Jakub Nowak TS061
: Data Publikacji.: 08-03-25
© Web Powered by Open Classifieds 2009 - 2025