Nadmi
- Kraj:Polska
- : Język.:deutsch
- : Utworzony.: 06-10-15
- : Ostatnie Logowanie.: 31-01-26

: Opis.: Badania wskazują, że Babilończycy znali twierdzenie Pitagorasa na długo przed jego narodzinami. Dowody na to znajdują się na starożytnych tabliczkach glinianych. Twierdzenie o długości przeciwprostokątnej, znane powszechnie jako twierdzenie Pitagorasa, mogło być znane już w starożytnej Babilonii. Dowody na to pochodzą z tabliczki glinianej IM 67118, datowanej na okres między 1900 a 1600 r. p.n.e; wieki zanim Pitagoras przyszedł na świat, około 570 r. p.n.e. Tabliczka ta pokazuje zastosowanie twierdzenia do obliczania przekątnej prostokąta. Babilońskie odkrycia matematyczne Inna tabliczka z tego okresu zawiera kwadrat z oznaczonymi trójkątami. Przekład z systemu sześćdziesiątkowego używanego przez Babilończyków ujawnia, że znali oni twierdzenie Pitagorasa oraz inne zaawansowane koncepcje matematyczne. "Wnioski są nieuniknione: Babilończycy znali relację pomiędzy długością boku kwadratu a jego przekątną. To była prawdopodobnie również pierwsza znana im liczba, która była liczbą niewymierną. Mimo wszystko, oznacza to, że byli zaznajomieni z twierdzeniem o długości przeciwprostokątnej lub chociaż z jednym jego specyficznym przypadkiem - długością przekątnej kwadratu", mówi matematyk Bruce Ratner. Dlaczego twierdzenie nosi imię Pitagorasa? Jak uważa Ratner, spowodowane jest to przez uczniów szkoły pitagorejskiej - ośrodka założonego przez Pitagorasa na terenie dzisiejszych południowych Włoch. "Jednym z powodów tak niezwykłej rzadkości znajdywania oryginalnych tekstów Pitagorasa jest to, że wiedza przekazywana była wówczas z pokolenia na pokolenie, ustnie, ponieważ materiały piśmiennicze były rzadkością", dodał matematyk. "Ponadto, ze względu na szacunek dla swojego mistrza, dużo odkryć dokonanych przez pitagorejczyków przypisano samemu Pitagorasowi. To mogłoby tłumaczyć też powstanie terminu twierdzenie Pitagorasa", przypomniał Ratner. Znaczenie odkrycia Odkrycie to zmienia nasze postrzeganie historii matematyki, pokazując, że starożytne cywilizacje miały zaawansowaną wiedzę matematyczną. Babilończycy byli pionierami w dziedzinie, którą później przypisano Grekom. Dodatkowa informacja: Pitagoras przywiózł z egipskiej świątyni, gdzie terminował za młodu wiele formuł i wiedzę egipskich kapłanów, którą propagował w Grecji. Również świątynia Demeter w Eleusis odegrała swoja rolę. Prawdziwym wynalazkiem Pitagorasa jest oktawa z odstępami między dźwiękami jako przejaw liczbowej harmonii i ładu w naturze. Szkoła Pitagorasa tworzyła liczby i geometrię jako uniwersalną religię natury i jej przejawem były miedzy innymi pięciokąty gwiaździste oraz bryły doskonałe, jak też, liczby doskonałe, czyli takie których suma dzielników równa się iloczynowi dzielników. Udowodniona została też właściwość liczb przestępnych, nieskończonych i niepodzielnych. Oprócz myślenia indukcyjnego pojawiło się myślenie dedukcyjne jako definicja metody. Wiedza pozyskiwana była z wielu funkcjonujących źródeł i krajów. Ważne było jest zastosowanie w niebiański sposób , czyli geometrię traktowano jako ideę, a nie jako wykres geodezyjny , czy astronomiczny. Natomiast liczby stały się ideą godną bogów. Musimy pamiętać, że wiedza w tamtych czasach , a może i dzisiaj , jest głównie wiedzą tajną , dla wtajemniczonych podobnie jak misteria religijne tajnych stowarzyszeń różnych religii. ( np. w Afryce każda religia zgromadzona wokół fetysza przodków i tajemnic metalurgii przechowywanych przez kobiety danej społeczności wymagała założenia tajnego stowarzyszenia religijnego w takim właśnie celu zabezpieczenia wiedzy. Pitagoras nie złożył w Egipcie ślubów i powrócił z Egiptu łamiąc złożone tam przysięgi tajemnej wiedzy nikomu nie ujawniać. )
: Data Publikacji.: 02-01-26
: Opis.: Elon Musk stworzył SpaceX. Udany 10. lot testowy Starshipa to z pewnością moment przełomowy w historii rozwoju tej rakiety. Nie doszłoby do tego, gdyby nie splot okoliczności sprzed ponad dwóch dekad. W 2001 r. Elon Musk podjął ryzykowną próbę wejścia w branżę kosmiczną, w czym mieli pomóc mu Rosjanie. SpaceX buduje Starship, najpotężniejszą rakietę w historii astronautyki, nie tylko po to, by realizować marzenia Elona Muska o podboju kosmosu, ale też po to, by znacząco zmniejszyć koszty eksploatacji pojazdów kosmicznych i wynoszenia towarów na orbitę. Minimalizacja to priorytet, który przyświecał SpaceX od samego początku. A wszystko przez zbyt duże oczekiwania Rosjan, które zapobiegły prawdopodobnie innemu rozwojowi historii. Rakiety Dniepr - nadzieja "tanich" lotów na orbitę Po upadku Związku Radzieckiego i podpisaniu traktatu rozbrojeniowego START II stało się oczywiste, że większość rakiet balistycznych, które miały w gotowości czekać na ewentualny konflikt, stanie się bezużyteczna. Rosjanie postanowili zagospodarować je jako tani sposób wynoszenia obiektów na orbitę Ziemi. Rakiety Dniepr były przystosowanymi do wspomnianego celu międzykontynentalnymi pociskami balistycznymi R-36M. Jedna rakieta zdolna była wynieść około 4,5 tony na wysokość 200 km. Po zastosowaniu dodatkowych członów możliwe było nawet rozpoczęcie podróży międzyplanetarnej i to właśnie ta możliwość zainteresowała w pewnym momencie Elona Muska. Mars Oasis i wycieczki do Rosji Na początku XXI w. Elon Musk miał ambitny plan demonstracji wzrostu roślin na powierzchni Marsa. Projekt Mars Oasis zakładał dostarczenie na powierzchnię tej planety kapsuły z nasionami, które potem w nawodnionej glebie miały rosnąć. Ten rozwój miały dokumentować kamery. Projekt wpisywał się w ambicje Elona Muska, które mają kiedyś doprowadzić do kolonizacji Czerwonej Planety. Najbogatszy obecnie człowiek świata, z majątkiem wycenianym na ponad 400 mld dol., w 2002 r. nie był tak zamożny. Ze sprzedaży udziałów w PayPal uzyskał około 176 mln dol. i to była suma, którą należało odpowiednio zainwestować w kosmiczny interes. NASA nie była wówczas zainteresowana Marsem jako celem załogowej misji, a starty rakiet orbitalnych, jakimi dysponowały wówczas amerykańskie firmy z branży kosmicznej, szybko zużyłyby ówczesny budżet Elona Muska. Pojedynczy start oznaczał wydatek około 80 mln dolarów. Zanim Elon Musk sprzedał swoje udziały, trzykrotnie odwiedził Rosję, widząc w tamtejszych rakietach balistycznych szansę na realizację Mars Oasis. Początkowo wszystko zdawało się być na właściwej ścieżce. Rosjanie oferowali sprzedaż dwóch rakiet za 8 mln dol., czyli w kwocie jak najbardziej mieszczącej się w budżecie Elona Muska. Jednakże z każdą kolejną wizytą oczekiwania Rosjan rosły, podobnie jak cena. Ostatecznie okazało się, że Rosjanie nie byli chętni do sprzedaży, a negocjacje zostały zerwane. To wtedy Elon Musk utwierdził się w przekonaniu, że tylko samodzielnie inwestując pieniądze i budując własne rakiety zdoła osiągnąć cel. Projekt Mars Oasis, powstały w trakcie zaangażowania Elona Muska w Mars Society (stowarzyszenie zajmujące się propagowaniem wizji kolonizacji Marsa, założone przez Roberta Zubrina w 1998 r.), nie został jednak zrealizowany. Prawdopodobnie i tak nie miałby szans na powodzenie, bo złożoność zadania, które przecież musiało uwzględniać także system lądowania na Marsie, była zbyt duża. W 2002 r. powstał SpaceX. Firma zajęła się najpierw rozwojem silników rakietowych Merlin i Kestrel. Napędzały one kolejno pierwszy i drugi człon rakiety Falcon 1. SpaceX na krawędzi upadku i odrodzenie Zanim SpaceX stała się znana z rakiet Falcon 9 i kapsuł Dragon, firma znalazła się na krawędzi bankructwa. Był to rok 2008, gdy ogólnoświatowy kryzys finansowy zmniejszył chęć inwestorów do angażowania się w ryzykowny przemysł kosmiczny, a SpaceX nie wiodło się najlepiej. Dziś, gdy firma ma stabilne źródło dochodów, obsługuje loty załogowe i towarowe na Międzynarodową Stację Kosmiczną i na orbitę, buduje sieć satelitów telekomunikacyjnych Starlink, realizuje liczne kontrakty rządowe, może pozwolić sobie nawet na kilka porażek z rzędu. Pod koniec pierwszej dekady XXI w. tak nie było. Falcon 1 nieudanie wystartował za pierwszym razem w 2006 r. - rakieta wybuchła po 25 sekundach. W 2007 r. nie udało się osiągnąć orbity. Trzeci test w sierpniu 2008 r. zakończył się spektakularną eksplozją na stanowisku startowym. Start rakiety Falcon 1. © Licencjodawca, SpaceX SpaceX znalazł się na krawędzi, a równoległe przedsięwzięcie Tesla także było workiem bez dna na topniejący majątek Elona Muska. Zdecydował się on podzielić pozostające mu 30 milionów dolarów pomiędzy oba biznesy. We wrześniu 2008 r. przeprowadzono czwartą próbę Falcon 1. Była to akcja typu wszystko albo nic. Poszło idealnie, Falcon 1 jako pierwsza rakieta zbudowana przez prywatną firmę osiągnęła orbitę, wynosząc 165-kilogramowy symulator satelity. W 2009 r. Falcon 1 poleciał po raz piąty i ostatni, wraz z malezyjskim satelitą RazakSAT na pokładzie. Wcześniej, w grudniu 2008 r., SpaceX został wreszcie doceniony przez NASA. Agencja, która szykowała się do zakończenia programu wahadłowców, rozpoczęła program Commercial Resupply Services (CRS). W jego ramach SpaceX otrzymał aż 1,6 miliarda dolarów, które nie tylko uratowały firmę przed upadkiem, ale także pozwoliły ostatecznie stworzyć rakiety Falcon 9 i pojazd Dragon. Falcon 9 stał się koniem roboczym SpaceX i najczęściej używaną rakietą na świecie. Przez ponad 10 lat, od 2014 r. do 28 sierpnia 2025 r., Falcon 9 wystartował 523 razy, tylko w tym roku już ponad stukrotnie. Pierwszy człon Falcon 9, zanim ulegnie kompletnemu zużyciu, można wykorzystać przynajmniej 30 razy. Udany 10. lot testowy Starship - i co dalej? Falcon 9 wciąż święci sukcesy, ale SpaceX nie ustaje w wysiłkach, by jej rolę przekazać Starshipowi. Lot testowy numer 10 miał na celu przede wszystkim umieszczenie atrap satelitów Starlink w kosmosie, ponowny zapłon silników Raptor w próżni. Te cele zrealizowano. Człon dolny, czyli Super Heavy, wylądował w Zatoce Meksykańskiej - tym razem nie podejmowano próby jego pochwycenia przez szczypce wieży startowej, a sam Starship wodował po ponad godzinie lotu w Oceanie Indyjskim. Starship podczas lądowania w Oceanie Indyjskim. © Licencjodawca, SpaceX Misja miała dodatkowy cel - testowanie technologii osłon termicznych. Starship został celowo pozbawiony ceramicznych płytek w kilku miejscach poszycia, część płytek zastąpiono wykonanymi z innych materiałów. Umieszczono też kilka płytek na bocznym stateczniku, czyli w miejscu, które nie jest domyślnie narażone na wysokie temperatury podczas powrotu na Ziemię. Mimo brakujących płytek Starship przetrwał lot, ale podczas lądowania był bardzo rozgrzany (spora część jego powłoki świeciła na pomarańczowo). To pokazuje, że osłona termiczna jest elementem, nad którego dopracowaniem muszą mocno pochylić się inżynierowie SpaceX. Jest to niezbędne nie tylko do tego, by rakieta udanie lądowała. Nie mniej ważnym wyzwaniem jest tankowanie w kosmosie, nie mówiąc już o technologii wytwarzania paliwa na powierzchni Marsa, co też stanowi element planów eksploracji tej planety. By Starship mógł dotrzeć na Księżyc, choćby w postaci lądownika, musi mieć odpowiednie zapasy paliwa. A tych nie da się zapewnić podczas jednego startu. Zanim SpaceX przeprowadzi pierwszą taką próbę, czeka nas 11. lot testowy, który ma być w dużym stopniu powtórzeniem lotu numer 10. Mimo ogromnego entuzjazmu, jaki wywołał ostatni lot, wciąż nie wszystko zadziałało poprawnie. Doszło do niespodziewanego wybuchu w komorze z silnikami, uszkodzony został także statecznik. A dopracowanie każdego elementu do perfekcji jest niezbędne, zanim na pokład Starship wsiądzie pierwszy człowiek. 20250830 AD. https://pl.wikipedia.org/wiki/Elon_Musk
: Data Publikacji.: 01-01-26
: Opis.: Kiedy sztuczna inteligencja naśladuje i zastępuje ludzi, zagraża samej wartości istot ludzkich. Nie chodzi tylko o rynek pracy. Wątpliwości dotyczą samej istoty tego, co czyni nas ludźmi. © Lia Koltyrina / Shutterstock "Czy chciałbyś, aby ludzkość przetrwała?" Pytanie to zawisło w powietrzu. Peter Thiel, założyciel PayPal, jeden z najbardziej wpływowych ludzi w Dolinie Krzemowej i zwolennik Donalda Trumpa, nie mógł od razu się zgodzić. "Od dłuższego czasu się wahasz", zachęcił go David Ross, redaktor The New York Times. "Czy gatunek ludzki powinien przetrwać?" "O tak" - odpowiedział w końcu Thiel. Jednak wraz z kolejnym oddechem zaczął rozwijać ideę transhumanizmu, przekraczania ludzkich granic dzięki nauce i nowym technologiom. "Ideałem jest radykalna transformacja, w której naturalne ciało zmienia się w ciało nieśmiertelne". Krótko mówiąc, celem nie jest przetrwanie ludzkości. Prawdziwym celem Petera Thiela jest stworzenie nadczłowieka. Te surrealistyczne — i przerażające — słowa jednej z najważniejszych postaci w dzisiejszych Stanach Zjednoczonych to tylko mały wgląd w świat (niektórych) kluczowych graczy w branży technologii cyfrowych. Publicysta Arpád Soltész napisał w swoim newsletterze: "Grupa technologicznych miliarderów z mózgami usmażonymi przez nadmierną konsumpcję drugorzędnego science fiction, gier komputerowych i niezbyt legalnych substancji psychotropowych uległa mesjanistycznemu kompleksowi i autentycznie, z głębokim przekonaniem o niemal religijnym charakterze, uwierzyła, że ich historycznym zadaniem było ocalenie rasy ludzkiej, a raczej tej jej części, która byłaby tego godna, nawet za cenę całkowitego unicestwienia jakiejś części ludzkości." (...) Kluczowym elementem, którego brakuje do osiągnięcia tego celu, jest AGI - ogólna sztuczna inteligencja, która może zastąpić człowieka we wszystkich czynnościach. We wszystkim. Jeśli słyszałeś o tym i martwisz się o swoją pracę, to nie patrzysz we właściwym kierunku. (...)" "Z punktu widzenia prawdziwego władcy, który kontrolował AGI (jeśli w ogóle mógł ją kontrolować), ludzkość byłaby ośmiomiliardową pasożytniczą biomasą, która na próżno wysysa cenne zasoby swojej planety". (...) "Musimy tylko dotrzeć do punktu, w którym około 7,9 miliarda ludzi nie jest". Soltész jest znany z tego, że lubi używać ostrzejszego języka i patrzeć na wydarzenia na świecie raczej przez ciemne niż różowe okulary. (W rzeczywistości na swoim profilu opisuje siebie jednocześnie jako alarmistę i apokaliptyka). Pozostawiam więc do waszej oceny, na ile poważnie traktować jego ostrzeżenia o ludobójczych planach technologicznych feudałów z Kalifornii. Kopie kompromitujące oryginał Niewątpliwie interesujące jest jednak to, jak wraz z nowymi odkryciami naukowymi i osiągnięciami w dziedzinie technologii (obecnie zwłaszcza z szybkim rozwojem sztucznej inteligencji), kwestia, którą my w kulturze zachodniej, przysięgając - przynajmniej w teorii - ideałom humanizmu, uważaliśmy za rozwiązaną, zostaje ponownie otwarta. Ile wart jest człowiek? Czy dziś wystarczy być zwykłym, "nieulepszonym" człowiekiem? Czy człowiek jest czymś wyjątkowym, czymś, co zasługuje na szczególną ochronę? Dlaczego te pytania w ogóle się pojawiają? Technologia ma jedną nieprzyjemną cechę. Kiedy zaczyna coś imitować lub zastępować, czyni to również mniej wartościowym. Dobrym przykładem jest dezinformacja. Kiedy fałszywe wiadomości zaczęły naśladować prawdziwe informacje, przestrzeń informacyjna została przytłoczona wieloma fałszywymi artykułami, zdjęciami lub filmami, które należy cierpliwie obalać. To jak pielenie ogródka. Nie jest to jednak jedyna, a być może nawet nie najważniejsza konsekwencja rozprzestrzeniania się fake newsów. Samo istnienie dezinformacji osłabia siłę prawdziwych wiadomości. Publikujesz zdjęcie zbombardowanego szpitala na Ukrainie, a ludzie piszą pod nim "fotomontaż" lub "to jest wyraźnie sfałszowane przez sztuczną inteligencję". Gdyby nie było sposobu na tworzenie fałszywych wiadomości, znacznie mniej osób wątpiłoby w twoje zdjęcie. Kiedy kłamstwo może imitować prawdę, prawda zostaje osłabiona. Jej wartość jest zagrożona. Podobnie, na ulicznym targu trudno jest sprzedawać markowe ubrania po ich prawdziwej cenie. Kupujący, widząc setki bluz i T-shirtów "Abibas" lub "Pumma" na innych straganach, logicznie zakładają, że sprzedajesz również podróbki. Człowiek kontra zwierzę, człowiek kontra sztuczna inteligencja Podobnie, gdy sztuczna inteligencja naśladuje i zastępuje ludzi, zagraża samej wartości istot ludzkich. Nie chodzi tylko o rynek pracy. Wątpliwości dotyczą samej istoty tego, co czyni nas ludźmi. I bardzo ważne jest, abyśmy potrafili wiarygodnie obalić tę wątpliwość. Jeśli bowiem nie potrafimy obronić wartości człowieka, łatwo może dojść do pogardy dla życia konkretnych osób. A ludobójczy scenariusz nakreślony przez Soltésza we wspomnianym wyżej cytacie stanie się bliższy. W przeszłości musieliśmy definiować naszą wyjątkowość głównie w odniesieniu do zwierząt. Argumentowaliśmy, że człowiek jest wyjątkowy, ponieważ jest lepszy od zwierzęcia. Nic więc dziwnego, że człowieczeństwo kojarzyło nam się głównie z racjonalnością, cechą, którą jako jedyni (w tak ogromnym stopniu) posiadamy w królestwie zwierząt. Warto dodać, że postrzeganie człowieka jako istoty racjonalnej wyrządziło wiele szkód. Nawet dzisiaj jest wielu ludzi, którzy postrzegają emocje jako coś gorszego, zwierzęcego. I jest o wiele więcej osób, które podczas sesji z psychologiem uczą się powoli i raczej z opóźnieniem dostrzegać, co tak naprawdę czują. Jednak w XXI wieku atak na istotę człowieczeństwa przychodzi z innego kierunku. Musimy uzasadnić, że jesteśmy bardziej wartościowi niż sztuczna inteligencja. I tutaj poleganie na racjonalności nam nie pomoże; w końcu jasne jest, że sztuczna inteligencja może przewyższyć ludzki mózg w wielu zadaniach. Nie pomaga nam również przeklinanie zdolności, których sztuczna inteligencja nie może (jeszcze) zastąpić. Jeśli powiemy, że ludzie są o wiele bardziej kreatywni lub bardziej zdolni do poruszania się po świecie fizycznym niż obecna sztuczna inteligencja, co stanie się za kilka lat, kiedy sztuczna inteligencja (być może) okaże się równa w tych cechach? Czy staniemy się bezwartościowi? Petra Hůlová napisała Poranną Obserwację dla Respekt na ten właśnie temat: "Sztuczna inteligencja ujawniła to: otwiera drogę do poczucia własnej wartości, które nie jest oparte na wydajności, ponieważ nie może być oparte na wydajności, nie ma sensu konkurować z AI. Nie oznacza to końca kapitalizmu, ale szansę na coś w rodzaju końca kapitalizmu w nas. Nie wiem, czy można to nazwać powodem do optymizmu, ale być może otwiera to coś w rodzaju znaczącej perspektywy, w przeciwieństwie do trzymania się kurczącej się liczby działań, które, miejmy nadzieję, nie zostaną zastąpione przez jakiś czas". To, co cenne w człowieku Istoty ludzkie są bezwartościowe, ponieważ są użyteczne. Nie są wartościowe, ponieważ są wygodnym środkiem do innego celu. Mają wartość same w sobie. Ale na czym mamy oprzeć tę wartość istot ludzkich? Muszę przyznać, że trochę zazdroszczę chrześcijanom, którzy od wieków mają "gotową" odpowiedź na to pytanie. Człowiek jest stworzony na obraz Boga. Jeśli Bóg jest tego wart, to i człowiek jest tego wart. Ateiści mają trudniej. Istnieją różne możliwe odpowiedzi, ale żadna z nich nie jest prawdopodobnie ostateczna. Możemy polegać na świadomości, której, jak sądzę, SI nie może tak po prostu uzyskać. Mówiąc dokładniej, możemy skupić się na fakcie, że tym, co odróżnia ludzi (i inne żywe stworzenia) od maszyn, jest zdolność do cierpienia. A dobra istota ludzka nie chce zadawać cierpienia innym istotom. Inną opcją jest argumentowanie pokrewieństwa. My, ludzie, jesteśmy ze sobą spokrewnieni, mamy wspólnych przodków. Ta więź pokrewieństwa jest czymś, czego sztuczna inteligencja nigdy nie będzie miała z nami wspólnego. Może więc nadszedł czas na budowanie więzi rodzinnych! Inni ludzie są dla mnie cenni, ponieważ są moimi bliźnimi. I w inny sposób. Nie musimy twierdzić, że człowiek jest obrazem Boga. Ale nadal możemy twierdzić, że ludzie mają w sobie rodzaj nieredukowalnej głębi i tajemnicy, której nie można odtworzyć za pomocą programu komputerowego. Zaskakują nas swoją zdolnością do miłości, współczucia, odwagi, kreatywności czy wewnętrznej wolności. Dusza drugiego człowieka jest często miejscem, w którym możemy zasmakować najpiękniejszych i najbardziej wartościowych rzeczy, jakich można doświadczyć na świecie. Presja na ulepszanie "ludzi w ich surowym, naturalnym stanie" (czy to poprzez chipy, czy koktajle chemiczne) będzie rosła. Nie jest to zresztą nic nowego. Już w nazistowskich Niemczech chciano stworzyć nadludzi. Dlatego dobrze jest nie zapominać, że wysiłki zmierzające do ulepszenia człowieka idą w parze z ideą "ludzkich odpadów", które można usunąć jako "przeszkodę dla postępu". Ludzie są wystarczająco dobrzy tacy, jacy są. A ci, którzy czują się jak bogowie i pragną stworzyć nową klasę nadludzi, nie mogą otrzymać zbyt dużej części władzy. Autor jest pisarzem i wykładowcą krytycznego myślenia. 20250829 AD. ( uwaga: Najważniejsze jest, że zawsze na zdjęciach nadludzi widać sznurki kontroli tegoż nadczłowieka, wiec jest podczłowiekiem, a w każdym razie obiektem a nie subiektem.)
: Data Publikacji.: 31-01-26
: Opis.: 20250820 AD. 105 lat temu Polacy uratowali Europę przed bolszewizmem. - To dzień chwały żołnierzy polskich i nieprawdopodobnego zwycięstwa. Było to zwycięstwo nie tylko dla Polski. Wtedy uratowana została cała Europa. Warto zdać sobie sprawę, że Bitwa Warszawska jest największym polskim osiągnięciem w naszej historii. Rocznica Bitwy Warszawskiej Bitwa Warszawska rozegrała się na przedpolach stolicy 13-15 sierpnia 1920 r. Była to decydująca batalia wojny polsko-bolszewickiej, która zadecydowała o niepodległości Polski i uratowała Europę przed bolszewizmem. W 1923 r. dzień 15 sierpnia został ustanowiony Świętem Wojska Polskiego. Po 1947 r. święto obchodzono w maju, a później 12 października, w rocznicę bitwy pod Lenino, aby upamiętnić udział w walkach dywizji im. Tadeusza Kościuszki. Od 1992 r. Świętem Wojska Polskiego ponownie stał się 15 sierpnia. ... „Przez trupa białej Polski do światowej rewolucji!” – wołał dowódca Frontu Zachodniego, Michaił Tuchaczewski zagrzewając do walki swoich żołnierzy, którzy parli w stronę polskiej stolicy. Polska dokonała czynu nieprawdopodobnego, który trudno porównać z jakimkolwiek innym momentem nie tylko w naszych dziejach, ale i dziejach Europy i świata. Polacy, mimo, że przez ponad wiek nie posiadali własnego państwa, a niepodległość odzyskali zaledwie dwa lata wcześniej, stanęli do walki, która na pozór mogła wydawać się beznadziejna. Polska jednak nie poddała się i stawiła czoła bolszewickiej armii. Nasze zwycięstwo w Bitwie Warszawskiej przekreśliło marzenia komunistycznej Rosji o siłowym podbiciu Europy. Włodzimierz Lenin kreślił w swej głowie plany podboju całego kontynentu, a rewolucję komunistyczną oczami wyobraźni widział od Moskwy po Lizbonę. Polska udaremniła te plany. Bitwa Warszawska to jedna z najważniejszych bitew w dziejach świata. Gdyby Polacy ją wówczas przegrali, losy naszej Ojczyzny, ale i całej Europy potoczyłyby się zupełnie inaczej. Śmiałe plany Lenina W komunistycznej historiografii wojna polsko-bolszewicka i Bitwa Warszawska przedstawiana jest jako wynik „awanturniczej polityki Piłsudskiego”, która uderzyła w „pokojowo nastawione do Polski i świata młode państwo radzieckie”. Plan bolszewików zakładał, że w całej Europie wybuchną, podobne do rosyjskiej, rewolucje komunistyczne, co, de facto, prowadziłoby do zniszczenia cywilizacji łacińskiej. W marcu 1919 roku na kongresie III Międzynarodówki Lew Trocki mówił, że „po rozgromieniu kontrrewolucji w Rosji nastąpi pochód na kraje kapitalistyczne Europy”. Wtórował mu Lenin, zapowiadając, że „wszyscy zobaczą jak powstaje Ogólnoświatowa Federacyjna Republika Rad”. Te plany nie były – jak mogłoby się nam w Polsce wydawać, oderwane od rzeczywistości, gdyż w całej Europie Zachodniej od lat powstawały partie i bojówki komunistyczne. Takie organizacje istniały m.in. w Niemczech, Francji, Wielkiej Brytanii, Hiszpanii i Włoszech. Z punktu widzenia Moskwy, na drodze do ogólnoeuropejskiej dominacji komunizmu stała jedynie Polska. „Wojska czerwonego sztandaru gotowe są walczyć aż do śmierci z wojskami białego orła. Musimy pomścić zbezczeszczony Kijów, musimy utopić zbrodniczy rząd Piłsudskiego w krwi zmiażdżonej armii polskiej. Na zachodzie ważą się losy wszechświatowej rewolucji, droga do światowego pożaru wiedzie przez trupa Polski. Naprzód Towarzysze! Na Wilno, Mińsk, Warszawę – marsz!” – mówił Michaił Tuchaczewski. Ponadto Rosja bolszewicka prowadziła silną akcję propagandową w całej Europie. Lansowano hasła „Ręce precz od Rosji sowieckiej”, co od początku miało ukazać Polskę jako agresora, a bolszewików jako niewinne ofiary polityki Warszawy. W stan mobilizacji postawiono wszystkie związki zawodowe, partie i organizacje komunistyczne, lewicowe oraz marksistowskie w całej Europie. Rzesze dziennikarzy pracujących w zachodniej prasie i radiu było opłacanych przez bolszewików. Przeciwko Polakom rozpętano kampanię oszczerstw, która miała na celu zdyskredytować ich działania i podważyć w ogóle prawa Polski do istnienia. Kolejarze w Niemczech i Czechosłowacji rozpoczęli blokadę torów, co uniemożliwiło dostawy sprzętu wojskowego do Polski, np. z Francji i utrudniło dostawy z Węgier. Miliony ludzi w Europie Zachodniej czekało na porażkę Polski w Bitwie Warszawskiej i całej wojnie polsko-bolszewickiej, a później na zwycięski marsz Armii Czerwonej na Zachód. W Polsce zdawano sobie sprawę, jakie zagrożenie stanowi bolszewicka Rosja. Aż nadto dobrze Polacy wiedzieli, czym są rusyfikacja, wywózki na Daleki Wschód i ekspansywna polityka Rosji. Te wszystkie „cechy” państwa carów podlane komunistyczną propagandą stanowiły tym bardziej śmiertelne niebezpieczeństwo dla Polski. Przed bitwą ponad sto tysięcy ludzi zgłosiło się do Armii Ochotniczej, na czele której stał generał Józef Haller. Kazimierz Wierzyński w „Pamiętnikach poety” pisał: „Nowy pobór zbliżył liczebność armii do miliona. Był to czas grozy idącej od strony frontu i czas nieopisanego zrywu od strony wnętrza państwa. Kto przeżył ten okres, nigdy go nie zapomni”. Rząd węgierski, jako jeden z nielicznych rządów, rozumiał zagrożenie, dlatego postanowił wspomóc Polskę. W fabryce na wyspie Caspel ruszyła produkcja amunicji, która była odpowiednia dla broni austriackiej i niemieckiej, którą dysponowała duża cześć Wojska Polskiego. Premier Węgier, Pál Teleki zdecydował ponadto, że wszystkie zapasy i cała produkcja będzie wysyłana do Polski. Czechosłowacja wprowadziła blokadę na transport pomiędzy Węgrami a Polską, zatem wszystkie dostawy odbywały się okrężną drogą przez Rumunię. Dzięki węgierskiej pomocy, do Warszawy na kilka dni przed Bitwą Warszawską dotarło 35 milionów nabojów karabinowych i 30 tysięcy karabinów Mauser. 22 lipca 1920 roku węgierski premier wezwał Europę do wsparcia Polski, ale jego odezwa nie spotkała się z zainteresowaniem. Sam Teleki zaproponował jednak Polsce wsparcie wojskowe, lecz transport żołnierzy nie powiódł się, gdyż zgody na to nie wyraziła Entanta. Ostatecznie, w wojnie z bolszewikami (lecz nie w samej Bitwie Warszawskiej) wziął udział tylko niewielki oddział węgierskich ochotników. Bitwa Warszawska Walki pod Radzyminem w czasie Bitwy Warszawskiej © Wikimedia Commons Natarcie na ziemie Polski bolszewicy prowadzili w dwóch kierunkach. Front Zachodni, którym dowodził Michaił Tuchaczewski, szedł w kierunku na zachód w stronę Warszawy, a jego zamiarem było dotarcie do Niemiec. Drugi front, Południowo-Zachodni, pod dowództwem Aleksandra Jegorowa szedł w kierunku Lwowa i Galicji Wschodniej, a jego celem było przebycie Karpat i dalszy marsz na południowy-zachód Europy, aż do Włoch. Twierdził tak Józef Stalin, który w trakcie tamtej kampanii był zastępcą Jegorowa. „Zinowiew, Bucharin i także ja uważam, że należy w tej chwili pobudzić rewolucję we Włoszech. Uważam osobiście, że należy w tym celu zsowietyzować Węgry, a być może także Czechosłowację i Rumunię” – pisał Stalin w depeszy do Lenina 23 lipca 1920 roku. Lenin doskonale wiedział, że na drodze do realizacji tego ambitnego planu stoi właśnie Polska. „Z politycznego punktu widzenia jest arcyważne, aby dobić Polskę” – mówił. Nie przewidział jednak, co stanie się na przedpolu Warszawy, w trakcie starcia określanego jako Cud nad Wisłą. Bitwa Warszawska zaskoczyła bolszewików. Choć początkowo to Rosja miała przewagę, słynne kontruderzenie znad Wieprza zmieniło losy bitwy. Do dziś trwają spory, czy autorem manewru był Szef Sztabu Generalnego, generał Tadeusz Rozwadowski, czy Naczelny Wódz, Józef Piłsudski (wydaje się, że manewr był pomysłem Rozwadowskiego, który Piłsudski zaaprobował i poprowadził). Niemniej, to właśnie to uderzenie odepchnęło bolszewików od Warszawy i sprawiło, że wojska Tuchaczewskiego zaczęły się w panice wycofywać. Bitwa Warszawska była pogromem dla Rosjan. Zginęło 25 tysięcy żołnierzy Armii Czerwonej, a 66 tysięcy dostało się do niewoli jako jeńcy (Polska straciła 4,5 tys. żołnierzy). Około 50 tysięcy Rosjan uciekło do Prus Wschodnich, gdyż Polacy odcięli im drogę powrotu. Pomimo dalszych prób, bolszewikom nie udało się przejść przez Polskę. W październiku 1920 roku ponieśli kolejną klęskę w bitwie nad Niemnem. 18 października 1920 roku podpisano rozejm. Bitwa Warszawska miała kolosalne znaczenie dla przyszłości całej Europy. Doceniono ją dopiero po jej zakończeniu. Ówczesny ambasador brytyjski w Polsce, lord Edgar Vincent D’Abernon nazwał Bitwę Warszawską „osiemnastą decydującą bitwą w dziejach świata” (w kolejności chronologicznej). „Współczesna historia cywilizacji zna mało wydarzeń posiadających znaczenie większe od bitwy pod Warszawą w roku 1920. Nie zna zaś ani jednego, które by było mniej docenione. Gdyby bitwa pod Warszawą zakończyła się zwycięstwem bolszewików, nastąpiłby punkt zwrotny w dziejach Europy, nie ulega bowiem wątpliwości, iż z upadkiem Warszawy środkowa Europa stanęłaby otworem dla propagandy komunistycznej i dla sowieckiej inwazji (...). Zadaniem pisarzy politycznych jest wytłumaczenie europejskiej opinii publicznej, że w roku 1920 Europę zbawiła Polska” – pisał D’Abernon. Dla bolszewików przegrana Bitwa Warszawska była potężnym ciosem. Porażka obróciła w gruzy wszystkie plany, jakie Lenin miał wobec Europy Zachodniej, jednak nie tracił on nadziei, że kiedyś pokona Polskę. Niepocieszeni byli także liczni komuniści działający w całej Europie, którzy już wywieszali czerwone sztandary na powitanie bolszewickiej armii. „Polskę opanujemy i tak, gdy nadejdzie pora. Przeciwko Polsce możemy zawsze zjednoczyć cały naród rosyjski i nawet sprzymierzyć się z Niemcami (…). – pisał Lenin – Oni pragną rewanżu, a my rewolucji. Chwilowo interesy nasze są wspólne. Polska wojna była najważniejszym punktem zwrotnym nie tylko w polityce Rosji Sowieckiej, ale także w polityce światowej (…). Wszystko tam, w Europie, było do wzięcia. Lecz Piłsudski i jego Polacy spowodowali gigantyczną, niesłychaną klęskę sprawy światowej rewolucji”.
: Data Publikacji.: 22-01-26
© Web Powered by Open Classifieds 2009 - 2026