Rombacha
- Kraj:Polen
- : Język.:polski
- : Utworzony.: 02-04-16
- : Ostatnie Logowanie.: 07-01-22
Jestem se Rombacha, śmieję się hahaha!
: Opis.: WIRY I POWINOWACTWA DESCARTES René Deskartes żył se w latach 1596 do 1650, a więc dawno temu. A jest nam tu potrzebny wiec wskrzesimy go na chwilę z zapomnienia. Kartezjusz ten przechytry, sprzeciwił się scholastykom, którzy głosili, że planety poruszają się w próżni. Według Kartezjusza przestrzeń wypełniona jest substancją wszędobylską nazwaną przez niego Plenum . Substancja ta składa się z miniaturowych cząstek, które działając na siebie wprawiają się wzajemnie w centryfugowe ruchy, a więc wirują wokół siebie tworząc wiry i powinowactwa wirów. Poprzez wzajemne wirowania i siły odśrodkowe tworzą się, jako rezultat tych oddziaływań, planety i słońca, i wszelkie twory, ciała niebieskie. Swą książkę Principia Philosophiae wydał w Amsterdamie w roku 1656. To było dawno temu a on już umiał takie wymyślać, bo przecież w czymś te planety musiały się pławić aby ich wzajemne kontaktowania miały przepływ informacyjno reakcyjny. Czym było Plenum? Masą lubo Materią, czy magnetyzmem? A może Pędem wiatru? Według tej teorii należało przyjąć, że cała materia niebiańska kręci się na sposób dużego wiru, w środku którego znajduje się Słońce. Podobnie jak w przypadku tworzenia się prądów w rzekach można obserwować, że pojedyncze źdźbła trawy płyną wraz z rzeką, inne natomiast kręcą się wokół własnego środka, i tym szybciej wirują, im bliżej środka się znajdują. W ten sposób, według Kartezjusza w Principia Philosophiae, można sobie wyobrazić bez trudu powstawanie i ruchy planet. Natura Bezgraniczności jest taka, że każda rzecz ma własny wir, i w tym wirze Idący, gdy zatoczy wir do punktu wyjścia, widzi, jakby zakrzywił przestrzeń, wszystko dookoła, przez środek wiru przenikając i z niego wychodząc, za siebie się oglądając. Również oko widzi równocześnie południe i północ podczas, gdy zamyka swój własny wir. Podobnie też powierzchnia Ziemi bez końca i nieograniczona. SWEDENBORG Emanuel Swedenborg żył se w latach 1688 do 1772. Jego teoria o powstaniu systemu słonecznego wykazuje mocny wpływ rozważań Kartezjusza. Opera philosophia et mineralia wydana w 1734 w Dreźnie. Jako najmniejsze cząstki uważał punkty, które, w swoim dążeniu do ruchu, wzajemnie się zakręcały w spiralne obroty, i w ten sposób tworzyły pierwotne struktury. Nazwał je „pierwszymi lub zwykłymi skończonymi” Następnie uważał on, że przez dostąpienie do Praoceanu elementu magnetycznego wytworzył się ze Słonecznej Prazupy kartezjański Wir, a w nim powstały „Finita Czwartego Porządku”. One to utworzyły rodzaj skorupy wokół tego Słonecznego Wiru. Swedenborg identyfikował ten wir z antycznym słowem Chaos. Skorupa wybrzusza się i pęcznieje aż w końcu pęka i rozpada na kawałki tworząc równikowy pas. Uwolniona materia formuje się wtedy na poziomie Zodiaku w postaci kul. Te znowu jako samodzielnie budujące się planety i satelity okrążają Słońce. Następnie napływ materii z zewnątrz powoduje budowanie się kompletnego systemu planetarnego. W ten sposób teoria Swedenborga zbliża się do koncepcji sformułowanych potem w XVIII wieku przez Buffona, Kanta i Laplace’a. BESANT I LEADBEATER W 1895 roku po narodzeniu Chrystusa zaczęli teozofowie Annie Besant i Charles W. Leadbeater prace nad trwającymi dziesięć lat seriami eksperymentów. Stosując techniki medytacyjne próbowali przeniknąć do wnętrza materii, do głębi na mikropoziomie. Wyszli z założenia, że materia przejawia się w siedmiu stanach: Agregatach rozumianych między innymi jako: eteryczny, ponadeteryczny, subatomowy, atomowy. Do tych właśnie mogą się za pomocą medytacji dostawać i je penetrować. Przez długi czas mocno trzymała się hipoteza Newtona, według której atomy są trwałymi niepodzielnymi i nieprzeniknionymi tworami. Jednak już w 1895 roku po urodzeniu Chrystusa przypuszczano, że znowu te twory składają się z mniejszych elektrycznie naładowanych cząstek, czyli z elektronów. W rotujących atomach wodoru, które sobie wzięli za cel, odkryli mniejsze cząstki, w których pojawiły się punkty świetlne. tzw subatomowe albo hiper-meta-proto-elementy. Te najmniejsze cząstki zbudowane są każda z dziesięciu wzajem przenikających się spirali czy wirów, które składały się na sercokształtną strukturę. Te cząstki formowały się w struktury lub zawiązki. Besant i Leadbeater wyodrębnili w sumie siedem geometrycznie podstawowych form tych zawiązków. Opisali to w książce Occult Chemistry w roku 1908. W ten sposób stringi damskie jeszcze nie istniały, a już założył je generał Tarik, i używał zgodnie z funkcją. (Ryciny kuby kwarkow i wirow) Niech Pan Bóg ci wynagrodzi w tłustych dzieciach. Miasta się rozsypią a ziemia pozostanie. Ma_eFo-IgW0 a0AfANqDzB8 D5bxI3PAibU 7iR0nV_y0PA -A6XqRqvoHA s3-9A8dFUz4 : Poprzedni rozdział: Następny rozdział: : Automat tłumaczył ten tekst na 91 języków z oryginalnego języka polskiego. Tytuł oryginału "Teoria Strzałek" . Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawo autorskie: Jakub Nowak TS068
: Data Publikacji.: 08-03-25
: Opis.: SŁOŃCE I KSIĘŻYC To ja, Słońce! Jesteś moją siostrą? Jestem Księżycem grającym na bębnie. Jestem pocałunkiem z językiem ognia. Jestem mgłą kołyszącą twe myśli. Jestem twoja i na wieki. Jestem i będę. Kiedy zjem spaloną bulwę, Ty wrócisz ją do życia. Kiedy zniewolę kwiat, Ty wrócisz mu woń a jego kolory rozbrzmiewać będą w twych promieniach. Kiedy obdarzysz ich klątwą Odwrócą się do mnie Aby zapłakać nad Losem. Wtedy też będę twoją na wieki. Jestem i będę. > : Poprzedni rozdział: Następny rozdział: : Automat tłumaczył ten tekst na 91 języków z oryginalnego języka polskiego. Tytuł oryginału "Teoria Strzałek" . Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawo autorskie: Jakub Nowak TS067
: Data Publikacji.: 08-03-25
: Opis.: TUTAJ Treser był treserem, gdyż zawsze trafiały się małpy żądne tresury. Treser zanim zaczął tresować, był woźnym na uniwersytecie, gdzie wyróżnił się wyjątkowym posłuchem studentów i respektem profesorów. Sam uczęszczał chętnie jako wolny słuchacz na przeróżne wykłady i absolwował różne kursy włącznie z kursem kucharskim i kursem opieki nad bezwłosymi psami medytacyjnymi xoloitzcuintli , co oznacza: Xolotl gryzący własne mięso ostrymi jak obsydian zębami, będąc przedstawicielem boga Xolotla. Wtedy też, aby sprawdzić w praktyce nazwę psa, ugotował ich żywcem kilka, zgodnie z kursem kucharskim, którego właśnie stał się adeptem. Psy wyły nieziemsko we wrzątku i nie chciały się wzajem zjadać nawet w rozmarynie i goździkach. Wtedy właśnie go wyrzucili, a raczej mieli go wyrzucić, ale znikł był w odpowiednim czasie i odpowiednio dyskretnie, tak jakby i ten kurs zaliczył. Treser realizował zlecenia wybitnie i z sercem, dając złym ludziom czas na poprawę błędu i potem ich dopadając. Dobrym ludziom nie musiał dawać zwłoki, gdyż mogli od razu iść do nieba, więc zabijał ich natychmiast. Może słowo „bezzwłocznie” jest tu nie na miejscu, ale często zdarzało się i to, i to że zwłoki biegały niedokończone jak indyki bez głów. Kiedy Eduardo zlecił mu synów Rico, potrzebował dnia aby się z tym uporać. Byli to dobrzy ludzie i poszli do nieba prawie od razu. Wcześniej zgodnie z arkanami tajemnicy kucharskiej zamroził ich żywcem tak, że wystawały im, skurczy synom zimnym, tylko głowy. Małpy sypały do skrzyni wciąż nowy lód, który pomału zespajał się z pozostałymi kawałkami w jedną masę, topiąc i spływając w dół jako wodna struga. Mokre pośladki gniotą z góry ławkę .Nie ruszaj się i siedź spokojnie. Krzyki już ustały. Twardym okiem sięgaj w głąb do dreszczy. Wątroba ropą nasyci gąbczaste cielestwo rybie i żebra ucisłe. Sklejony worek twojego żołądka. Kiszek meandry mózgowiu podobne. Męczące idei papki nie strawione. A tuż blisko ! Tutaj migotliwie skrada się słowo bez znaczenia swego. W mroku poznałeś twarz jego obłudną. W uśmiechu tylko zęby jego błyszczą. Tutaj i właśnie spotka cię gasnący płomień twojego istnienia. Obciął im głowy piłką do lodu, tak, by jeden syn widział, jak drga brat. cCe9UMHPjrs boEDY6RDiog : Poprzedni rozdział: Następny rozdział: : Automat tłumaczył ten tekst na 91 języków z oryginalnego języka polskiego. Tytuł oryginału "Teoria Strzałek" . Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawo autorskie: Jakub Nowak TS066
: Data Publikacji.: 08-03-25
: Opis.: Jc.jd.daaizaza TIAGO I CAROLINA I JASZCZUR - Rajtuzy ci się prują.- Rzekł Tiago do kelnera. - Co proszę? - No, ikra ci wyszła. Nie łapie, o co chodzi. - Wykrzywił się Tiago i popatrzał z ukosa. - Kelner znowu podszedł. Tym razem jeszcze bliżej. - Po co za mną łazisz ? - Odepchnął go Tiago. - Chcesz mnie przelecieć, żeś mi się tak do dupy przyczepił? - Dodał. Weszła Carolina i już z daleka pomachała do Tiago wywijając ręką nad głową. - Mam wszystkie dane. - Powiedziała z uśmiechem. - Dzisiaj możemy wypływać. - Carolina, uważaj, to tak nie przejdzie. Nie są głupcami. - Ale my będziemy szybsi. - To nie wystarczy. - Rzekł Tiago. Popatrzyła na niego spod słonecznych okularów. - Jesteś za dobra we wszystkim. Nie poznałaś smaku porażki, a to one hartują człowieka. - Czy ty jesteś już odpowiednio zahartowany? - Mimowolnie spojrzała na jego krocze, gdzie tliły się zahartowane zgliszcza porażek. Jak sądziła, nie wiedział, co odpowiedzieć, więc ściągnął razem kolana aż spodnie otarły nogawki o siebie. - No i kolanka ci drżą? - Zakpiła, siląc się na swobodę. - Tiago miał głupia minę. - Z jednej strony jęzor mnie suszy i chce mi się pić, a z drugiej, muszę osuszyć jaszczura. No, wiesz , takie murzyńskie szczęście klubowe. Taka jazda. - No to idź suszyć tego jaszczura. A co tak pachnie? - To moje perfumy. - Ładne. - No, chyba. Wystarczy się nimi spryskać i dziewczyny piszczą jak świnki. - Idź już. Poczekam tu na ciebie. - Najwyraźniej Carolina poczuła się urażona jak piszcząca świnka. Rozsiadła się wygodnie w foteliku grzebała jakiś czas w torebce. Kelner przyniósł pomyłkowo deser. Nie zauważyła jak przy stolikach obok usiadły dwie małpy i jak Treser wyrósł przed stolikiem kładąc swoje okulary na blacie przed nią. - Czy mógłbym zamienić słówko z szanowną seniorą? Wiedziała, że jest już na cokolwiek za późno, dlatego nie odpowiedziała nic. Popatrzyła mu w oczy. Było tak, jakby miał drugie okulary przesłaniające mu duszę. Nie mogła przeniknąć tego wzroku. Treser podkręcił wąsik treserski i rzekł. - Od dzisiaj za dwa dni. Tyle mogę zwlec. - Jeszcze raz dotknął szpiczastego wąsika i znikł wraz z małpami w tłumie. Wrócił Tiago z suchym, ma się rozumieć, jaszczurem. I spryskany nową porcją pisku świnek. - Co zamówiłaś? - Jeszcze nic. - Rzekła Carolina domyślając się, że ją obserwują. - Tiago, chodźmy stąd. Najlepiej gdzieś, gdzie będziemy tylko sami. Skończę deser. Rzekł i w tej samej chwili domyślił się. - Gdzie i kto to? - Treser! - Szepnęła mu bez namysłu. - Był tu, czy idzie do nas. - Był jak suszyłeś jaszczura. - Kurwa! - No pewnie, że kurwa. - Potwierdziła a on roześmiał się z przekleństwa w jej ustach. - Co chciał? - Dał mi dwa dni. - No to mamy czas aby dokończyć spokojnie deser. - Stwierdził Tiago i jakby nigdy nic wbił widelczyk i odkroił sobie malutki kawałeczek. - Tiagoooo, chooodźmy już stąd. - Nalegała. Ciągnąc go za widelczyk. iZRdU9yBQxE X9Qo1Z9cU7U : Poprzedni rozdział: Następny rozdział: : Automat tłumaczył ten tekst na 91 języków z oryginalnego języka polskiego. Tytuł oryginału "Teoria Strzałek" . Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawo autorskie: Jakub Nowak TS065
: Data Publikacji.: 08-03-25
© Web Powered by Open Classifieds 2009 - 2025