Nadmi
- Kraj:Polska
- : Język.:deutsch
- : Utworzony.: 06-10-15
- : Ostatnie Logowanie.: 31-01-26

: Opis.: Największa bitwa o Anglię. Jak Wilhelm Zdobywca przeszedł do legendy. Bitwa pod Hastings była skutkiem inwazji na Anglię normańskich wojsk pod wodzą Wilhelma Zdobywcy. Książę Normandii wylądował w Pevensey na południowo-wschodnim wybrzeżu Anglii. Był to początek końca pewnego etapu w dziejach Wysp Brytyjskich. Wikingowie we Francji Wilhelm był nieślubnym synem Roberta I, księcia Normandii i jego kochanki Arlette, córki garbarza z miasta Falaise. Z powodu swojego pochodzenia wielu, zwłaszcza angielskich historyków, określało go mianem Wilhelma Bękarta. Wilhelm to starofrancuskie imię pochodzenia germańskiego („wil” oznacza pragnienie, a „helm” oznacza ochronę). Zostało wprowadzone w Anglii przez Wilhelma Zdobywcę i szybko stało się niezwykle popularne. W XIII wieku było to najczęściej spotykane imię wśród Anglików. Wilhelm był „z pochodzenia” Normanem. Chociaż mówił po francusku i dorastał w Normandii, lennie lojalnym wobec francuskiego króla, on i inni Normanowie pochodzili od skandynawskich najeźdźców, zwanych popularnie wikingami. Jeden z krewnych Wilhelma, Rollo (Rolf), najeżdżał północną Francję wraz z innymi wikingami pod koniec IX i na początku X wieku. Ostatecznie Rollo osiadł na terytorium nazwanym Normandią (nazwa pochodzi od określenia „Norseman” – ludzie Północy), zgadzając się na zawarcie pokoju z królem Francji. Lądowanie Wilhelma Zdobywcy w Anglii. Grafika Alphonsa de Neuville'a z 1883 r. Książę Robert, który nie miał innych synów, wyznaczył Wilhelma na swojego dziedzica. Wraz z jego śmiercią w 1035, w wieku siedmiu lat, Wilhelm został księciem Normandii. Ta decyzja nie podobała się wielu możnym, którzy próbowali zgładzić młodego księcia. Ten jednak uniknął śmierci, choć zorganizowano na niego przynajmniej kilka zasadzek. Wilhelm był zdolnym dzieckiem, szybko się uczył, zdobywał przyjaciół i posłuch. Uważa się, że już w wieku 20 lat Wilhelm stał się w pełni samodzielnym i dobrze zorganizowanym władcą. Miał wsparcie króla Francji Henryka I, który darzył do uznaniem. W późniejszym czasie relacje z Francją się pogorszyły, gdyż Wilhelm zajął część francuskich ziem, rozszerzając swoje władztwo na region Maine. Walki o tron Anglii Prawdopodobnie w roku 1051 Wilhelm Zdobywca odwiedził Anglię i spotkał się ze swoim kuzynem Edwardem Wyznawcą, bezdzietnym angielskim królem. Według historyków normańskich, Edward obiecał uczynić Wilhelma swoim spadkobiercą, jednak na łożu śmierci zmienił zdanie i oddał królestwo w ręce Harolda Godwinsona, który był głową czołowej rodziny szlacheckiej w Anglii. W styczniu 1066 roku zmarł król Edward, a Harold Godwinson został ogłoszony królem Haroldem II. Wilhelm natychmiast zakwestionował jego prawa do tronu, stwierdzając, że to jemu Edward obiecał królestwo. Nie tylko Wilhelm miał zastrzeżenia co do władzy Harolda. Przeciwko niemu wystąpił także jego własny brat, Tostig oraz król Norwegii, Harald III Hardraade. Fragment tkaniny z Bayeux. Posłaniec przychodzi do księcia Wilhelma © Wikimedia Commons Harold najbardziej obawiał się Wilhelma, zebrał więc swoje wojska spodziewając się ataku Normanów. Jednak zamiast walki z Wilhelmem, musiał najpierw rozprawić się z bratem, który rozpoczął serię najazdów na ziemie w okolicach Londynu. We wrześniu Tostig połączył siły z królem norweskim Haraldem III i najechał Anglię od strony Szkocji. 25 września Harold spotkał ich w bitwie pod Stamford Bridge i pokonał (bitwę tę uważa się za koniec epoki najazdów wikingów na Anglię). 28 września 1066 roku Wilhelm wylądował w Anglii niedaleko Pevensey. Przybyło z nim około 7 tysięcy żołnierzy i kawalerii. Wilhelm szybko zajął Pevensey i pomaszerował stronę Hastings, gdzie zatrzymał się, by zorganizować swoje siły przed atakiem na Londyn. 13 października Harold przybył wraz ze swoją armią w pobliże Hastings. Bitwa pod Hastings 14 października rozpoczęła się bitwa pod Hastings. Starcie trwało sześć godzin. Początkowo szala zwycięstwa przechylała się na stronę Harolda. Wilhelm stracił trzy konie, co za każdym razem wywoływało popłoch wśród jego ludzi, którzy tracąc wodza z oczu, sądzili, że poległ. Wilhelm, analizując sytuację na polu bitwy, postanowił zmienić taktykę i upozorował ucieczkę. Anglicy, widząc Normanów w odwrocie, rzucili się dość bezładnie w pogoń. Wilhelmowi właśnie o to chodziło. Wtedy zarządził nagły zwrot i do ataku rzucił swoją konnicę. Łucznicy mieli zaś ostrzeliwać przyboczny oddział Harolda (huskarlów). Po niedługim czasie wojska Wilhelma rozgromiły siły angielskie. W czasie bitwy pod Hastings poległ król Harold oraz wielu earlów i możnych angielskich. "Bitwa pod Hastings", obrazy Francisa Williama Wilkina z 1820 r. © Wikimedia Commons Wilhelm Zdobywca mógł iść od razu na Londyn i zapewne bez większych przeszkód zająłby go. Powziął jednak inną taktykę. Pustoszył ziemie wokół stolicy, czekając aż sami Anglicy przyjdą do niego z propozycją pokoju. Tak się stało. Wilhelmowi zaproponowano koronę, którą ten, po krótkim czasie udawanego wahania, przyjął. Wilhelm Zdobywca został koronowany na króla Anglii 25 grudnia 1066 roku w opactwie westminsterskim. W ten sposób anglosaski etap historii Anglii dobiegł końca. Francuski stał się językiem dworu królewskiego i stopniowo mieszał się z językiem anglosaskim, dając początek nowoczesnej angielszczyźnie. Wilhelm Zdobywca zapisał się w historii jako skuteczny i rozsądny władca. Jednym z jego największych osiągnieć jest „Domesday Book”, wielki spis ziem i mieszkańców Anglii. Po śmierci Wilhelma I w 1087 roku jego syn, William Rufus, został Wilhelmem II, drugim normańskim królem Anglii. Jednym z najcenniejszych źródeł, dzięki któremu znane są dzieje podboju Anglii przez Wilhelma Zdobywcę jest Tkanina z Bayeux. Jest to płótno o długości 68 metrów i szerokości 0,5 metra, na którym wyhaftowano wiele scen opowiadających historię Wilhelma, przebieg bitwy pod Hastings oraz inne wydarzenia, jakie w tym czasie miały miejsce w Anglii. Szacuje się, że Tkanina z Bayeux powstała w drugiej połowie XI wieku, krótko po objęciu tronu przez Wilhelma. Jej twórca jest jednak nieznany.
: Data Publikacji.: 31-01-26
: Opis.: Jak się chronić? Pierwsza i najprostsza zasada: wyłączaj Wi-Fi, gdy z niego nie korzystasz. Twój telefon przestanie wtedy rozgłaszać swój adres MAC. W nowszych smartfonach znajdziesz też opcję "losowego adresu MAC" - warto ją włączyć, szczególnie w miejscach publicznych. Zmiana adresu MAC - kiedy ma sens? Możesz zmienić adres MAC swojego urządzenia, ale pamiętaj - to nie zabawa dla początkujących. może prowadzić do problemów z połączeniem. Warto najpierw zapisać oryginalny adres MAC, by móc do niego wrócić. Zmiana adresu może być przydatna, gdy: Korzystasz często z publicznych sieci Wi-Fi Chcesz mieć większą kontrolę nad swoją prywatnością Czym jest adres Mac, do czego służy i czy warto go ukrywać? Jednym z elementów cyfrowej tożsamości naszych urządzeń jest adres MAC. Co powinieneś o nim wiedzieć i czy trzeba się nim przejmować? Każde urządzenie, które łączy się z internetem, potrzebuje adresu IP. W sieci lokalnej (np. w domu czy firmie) korzysta również z adresu MAC. To trochę jak PESEL twojego sprzętu - unikalny numer, który otrzymuje jeszcze na etapie produkcji. Teoretycznie pozostaje on niezmienny, choć w niektórych przypadkach może być modyfikowany. Skąd się bierze adres MAC? Spójrzmy na przykładowy adres MAC: 0A:1B:2C:3D:4E:5F. Te 12 znaków to nie przypadkowy ciąg - pierwsze sześć (0A:1B:2C) wskazują producenta karty sieciowej, a pozostałe (3D:4E:5F) to jej unikalny numer seryjny. W praktyce działa to jak numer VIN w samochodzie - pozwala jednoznacznie rozpoznać sprzęt w sieci lokalnej. Warto jednak wiedzieć, że niektóre urządzenia, np. nowoczesne smartfony, mogą losowo zmieniać adres MAC w publicznych sieciach Wi-Fi dla ochrony prywatności. Jak adres MAC pracuje w twojej sieci? Za każdym razem, gdy włączasz Wi-Fi w telefonie lub laptopie, urządzenie wysyła sygnał, w którym może znajdować się jego adres MAC. W nowoczesnych systemach operacyjnych często stosuje się losowe adresy MAC podczas skanowania sieci, aby zwiększyć prywatność. Gdy łączysz się z siecią Wi-Fi, router identyfikuje urządzenie na podstawie adresu MAC i może opcjonalnie sprawdzić, czy jest ono dozwolone (np. jeśli włączono filtrowanie MAC). Następnie router przydziela urządzeniu adres IP za pomocą serwera DHCP, co pozwala na dostęp do Internetu. Adres MAC działa tylko w sieci lokalnej - nie jest używany do komunikacji w internecie, gdzie podstawową rolę odgrywa adres IP. Gdzie znaleźć swój adres MAC? W Windows wystarczy wpisać "cmd" w menu Start, a następnie polecenie "ipconfig /all". Szukaj linijki "Adres fizyczny" lub po angielsku "Physical address" - to właśnie twój MAC. Na urządzeniach Apple należy zajrzeć w "Preferencje siec"i i wybrać "Zaawansowane". W telefonie z Androidem adres MAC znajdziesz w "Ustawieniach Wi-Fi", w sekcji "Zaawansowane". Posiadacze iPhone'ów znajdą go w ustawieniach ogólnych, w informacjach o urządzeniu. Czy ktoś może wykorzystać twój adres MAC? Sam adres MAC nie stanowi bezpośredniego zagrożenia - działa głównie w sieci lokalnej i nie wędruje po internecie. Jednak w niektórych sytuacjach może zostać wykorzystany przeciwko nam: Do śledzenia urządzeń w przestrzeni publicznej Do omijania zabezpieczeń sieci Wi-Fi Do podszywania się pod nasze urządzenia Musisz ominąć ograniczenia nałożone przez administratora sieci. 20251130 AD.
: Data Publikacji.: 31-01-26
: Opis.: Co naprawdę oznacza skrót WC? Skrót WC wywodzi się z języka angielskiego i oznacza po prostu "water closet". Dosłownie możemy to przetłumaczyć jako "wodny gabinet" czy "szafę na wodę". Jak podaje portal tyla.com, zanim w domach pojawiła się instalacja wodno-kanalizacyjna, w łazienkach królowały wanny. Ponieważ jednak krany znajdowały się na zewnątrz, wodę do nich nabierano wiadrami, podgrzewano i dopiero potem wlewano. Wraz z doprowadzeniem wody do pomieszczeń z pomocą rur, zaczęły pojawiać się także ubikacje, na które brakowało miejsca w łazience. Gdzie więc je stawiano? W schowkach lub też w szafach. Stąd właśnie wziął się używany do dziś na niemal całym świecie skrót.
: Data Publikacji.: 31-01-26
: Opis.: Holenderska firma opracowała technologię umożliwiającą błyskawiczne tworzenie kadłubów. Otwiera to drogę do szybszej, tańszej i łatwiejszej w recyklingu produkcji całych jednostek pływających. W nowej technologii w przyszłości będą budowane statki. Czy również takie, jak największy na świecie statek pasażerski „Icon of the seas"? Holenderska firma drukuje łodzie w drukarce 3D. Ponieważ muszą wytrzymać trudne warunki środowiska morskiego, prace nad stworzeniem odpowiednio wytrzymałego materiału trwały dwa lata. Wydruk pierwszego kadłuba zajął cztery dni. Po dwóch latach eksperymentów materiał wreszcie jest idealny. To mieszanka tworzyw termoplastycznych i włókna szklanego, która jest wytrzymała, nie wymaga dodatkowych powłok chroniących przed promieniowaniem słonecznym oraz jest odporna na porastanie morskimi roślinami i zanieczyszczenia. – Automatyzujemy niemal 90 proc. procesu budowy łodzi i robimy to w superkrótkim czasie – wyjaśnia BBC Maarten Logtenberg, dyrektor ds. inżynierii i współzałożyciel CEAD. – Normalnie zbudowanie kadłuba zajmuje tygodnie. Teraz drukujemy jeden w ciągu tygodnia – dodał. Drukarki 3D przyspieszą budowę statków Maarten Logtenberg jest współzałożycielem firmy CEAD, która projektuje i buduje wielkoformatowe drukarki 3D w holenderskim Delft. Do tej pory firma dostarczała tylko drukarki innym producentom, jednak w przypadku budowy łodzi CEAD postanowił wziąć udział także w samej produkcji – informuje BBC. Tradycyjna budowa łodzi z włókna szklanego wymaga żmudnej pracy ręcznej, by zapewnić odpowiednią wytrzymałość jednostki. W druku 3D cała praca odbywa się już na etapie projektowania – w tworzeniu oprogramowania i drukarki, co samo w sobie jest pracochłonne. Drukarki 3D działają poprzez nakładanie cienkich warstw materiału według cyfrowego projektu. Każda warstwa łączy się z poprzednią, tworząc jeden, bezszwowy obiekt. Na etapie produkcji, o ile dostarczany jest materiał bazowy, potrzeba ingerencji człowieka jest minimalna lub żadna. Projekt można też łatwo modyfikować bez dużych zmian w procesie produkcji. Łodzie z drukarki 3D dla holenderskiej marynarki wojennej Największa drukarka CEAD ma prawie 40 m długości i została użyta przez klienta w Abu Zabi do wydrukowania elektrycznego promu. W ciągu roku działalności ich Marine Application Centre w Delft powstał już prototyp 12-metrowej szybkiej łodzi, podobnej do łodzi typu RIB, dla holenderskiej marynarki wojennej. – Zwykle marynarka czeka lata na dostawę jednostki i płaci za to duże pieniądze – mówi Logtenberg. CEAD zrobił to w sześć tygodni i za bardzo przystępną cenę. Co więcej, łodzie z drukarek 3D można łatwo poddać recyklingowi. Drukarka ma być także idealna do budowy jednostek bezzałogowych – dronów morskich. CEAD brał niedawno udział w teście z siłami specjalnymi NATO, podczas którego drukowano drony na miejscu w ciągu kilku godzin, a ich projekt zmieniano w zależności od potrzeb operacyjnych. – Możliwość przenoszenia produkcji czyni druk 3D niezwykle elastycznym narzędziem – podkreśla Logtenberg. Nawet duża drukarka może zmieścić się w kontenerze i zostać przewieziona bliżej użytkownika końcowego. Sam materiał do produkcji jest dostarczany w dużych workach, co jest znacznie bardziej efektywne niż transport gotowej łodzi. Druk 3D świetnie sprawdza się w przemyśle morskim Dotychczas drukarki 3D wykorzystywano głównie do produkcji części do łodzi, a nie do budowy całych kadłubów. Mimo że do wydrukowania całych statków jest jeszcze bardzo daleko, to zdaniem producentów jest to jak najbardziej możliwe. – Tradycyjne stocznie budują modułowo. Minie dekada lub dwie, zanim całkowicie wydrukujemy cały kadłub statku, bo potrzeba jeszcze badań nad materiałami – zapewnia Logtenberg.
: Data Publikacji.: 31-01-26
© Web Powered by Open Classifieds 2009 - 2026