Nadmi
- Kraj:Polska
- : Język.:deutsch
- : Utworzony.: 06-10-15
- : Ostatnie Logowanie.: 31-01-26

: Opis.: Asteroida 2024 YR4, odkryta w grudniu 2024 roku, może w 2032 roku uderzyć w Księżyc - podaje CNN. Naukowcy już analizują potencjalne skutki tego zdarzenia. Jednocześnie uspokajają. - Nie spodziewamy się żadnych głazów ani niczego większego niż kostka cukru, a nasza atmosfera nas doskonale przed tym ochroni - podkreśla jeden z nich. Co musisz wiedzieć? Asteroida 2024 YR4 ma średnicę ok. 60 metrów. Może uderzyć w Księżyc, co byłoby największym takim zdarzeniem od pięciu tysięcy lat. Naukowcy przewidują, że uderzenie może nastąpić w 2032 roku, choć ryzyko jest szacowane na 4,3 proc. Uderzenie mogłoby stworzyć krater o średnicy kilometra i wyrzucić do 100 tys. ton księżycowych skał. Asteroida 2024 YR4 została odkryta 27 grudnia 2024 roku za pomocą teleskopów w Chile. Początkowo obawiano się, że może uderzyć w Ziemię, ale nowe obliczenia wskazują na Księżyc jako potencjalny cel. Jakie są potencjalne skutki uderzenia? Według dr Paula Wiegerta, profesora astronomii i fizyki, uderzenie mogłoby wywołać jasny błysk widoczny z Ziemi oraz stworzyć krater o średnicy kilometra. Zaznacza, że "byłoby to największe uderzenie w Księżyc od pięciu tysięcy lat". - Nie spodziewamy się żadnych głazów ani niczego większego niż kostka cukru, a nasza atmosfera nas doskonale przed tym ochroni - podkreślił ekspert.
: Data Publikacji.: 01-01-26
: Opis.: Polski wynalazek oczyści rzeki z leków i hormonów © Provided by Spider's Web 20250730 AD. Nowatorska metoda oczyszczania wód powierzchniowych opracowana przez naukowców z Gdańska i Wrocławia może stać się przełomem w walce z zanieczyszczeniem środowiska farmaceutykami i hormonami. Technologia bazuje na tzw. zimnej plazmie atmosferycznej i już teraz budzi bardzo duże zainteresowanie całej branży. Polacy otrzymali właśnie na nią patent. Ta przełomowa technologia pochodzi z Gdańska i Wrocławia Zespół badawczy z Uniwersytetu Gdańskiego, Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego oraz Politechniki Wrocławskiej uzyskał patent na nową technologię, która pozwala skutecznie usuwać z wody związki endokrynnie czynne, takie jak pozostałości leków, hormonów czy innych biologicznie aktywnych związków. Co najważniejsze, cały proces odbywa się bez użycia toksycznych chemikaliów i w warunkach zbliżonych do naturalnych. Jak czytamy na łamach Nauka w Polsce, metoda opiera się na działaniu nietermicznej plazmy atmosferycznej, czyli zjawiska powstającego poprzez wyładowania jarzeniowe w zwykłym powietrzu, bez potrzeby stosowania drogich gazów szlachetnych. Roztwór wodny przepływa przez specjalnie zaprojektowany reaktor, gdzie zostaje poddany działaniu zimnej plazmy. Taki przepływowy i ciągły charakter pracy to jeden z największych atutów wynalazku. Metoda jest niezwykle skuteczna i łatwa w zastosowaniu Technologia opracowana przez polskich naukowców pozwala usuwać nawet 7 różnych typów zanieczyszczeń jednocześnie. Czyni ją to szczególnie atrakcyjną w kontekście przemysłowym. Oczyszczanie nie wymaga stosowania silnych utleniaczy ani reduktorów, dzięki czemu ryzyko wtórnego skażenia środowiska jest niewielkie. Z kolei brak konieczności stosowania specjalnych gazów obniża koszty przeprowadzania całego procesu. Dr hab. Magda Caban, prof. UG, wskazuje, że zimna plazma jako metoda oczyszczania ścieków ma ogromny potencjał – jest skuteczna, bezpieczna dla środowiska i łatwa w zastosowaniu. To wszystko sprawia, że technologia może być z powodzeniem stosowana w przyszłości w przemyśle farmaceutycznym, rolnictwie czy w oczyszczalniach komunalnych. Testy laboratoryjne już za nimi. Czas na praktykę Choć badania prowadzone były dotychczas w warunkach laboratoryjnych, wyniki są na tyle obiecujące, że zespół przygotowuje się już do testów terenowych i wdrożeniowych. Patenty i know-how należą do naukowców z Międzyuczelnianego Wydziału Biotechnologii UG i GUMed oraz Wydziału Chemii UG, współpracujących z badaczami z Wrocławia.
: Data Publikacji.: 01-01-26
: Opis.: Bakteria wydalająca złoto © pressemitteilungen.pr.uni-halle.de, Uniwersytet w Halle Naukowcy z Niemiec i Australii znaleźli sposób na pozyskiwanie złota bez konieczności kopania ziemi. Wszystko dzięki mikroskopijnym organizmom – bakteriom Cupriavidus metallidurans, które potrafią przekształcać toksyczne metale ciężkie w drobinki szlachetnego kruszcu. Bakterie Cupriavidus metallidurans, przypominające mikroskopijne pałeczki, żyją w ekstremalnych środowiskach – glebach i skałach bogatych w metale ciężkie, takie jak miedź czy kadm. Dla większości organizmów te miejsca są zabójcze z powodu wysokiej toksyczności metali. Jednak C metallidurans nie tylko przetrwały, ale i ewoluowały, by skutecznie wykorzystywać te warunki. Oprócz toksycznych metali ciężkich, warunki życia w tych glebach nie są złe. Wystarczająca ilość wodoru pozwala zaoszczędzić energię i prawie nie ma konkurencji. Jeśli organizm zdecyduje się tu żyć, musi znaleźć sposób, aby uchronić się przed tymi toksycznymi substancjami – tłumaczy profesor Dietrich H Nies, mikrobiolog z Martin Luther University Halle-Wittenberg (MLU). Już w 2009 roku zespół naukowców kierowany przez profesora Niesa oraz profesora Franka Reitha z University of Adelaide wykazał, że C metallidurans jest w stanie biologicznie wytwarzać złoto. Jednak choć potwierdzono wtedy, że proces faktycznie zachodzi, nie było jeszcze wiadomo, jak dokładnie to się dzieje. Tajemnica została rozwikłana dzięki wspólnym badaniom uczonych z MLU, Technische Universität München (TUM) oraz University of Adelaide, opublikowanym na łamach prestiżowego czasopisma "Metallomics". Zespół badawczy odkrył, że to unikalne zjawisko jest efektem wewnętrznej strategii obronnej bakterii. Związki miedzi i złota przenikają do komórek bakterii, gdzie wchodzą w niebezpieczne dla niej reakcje chemiczne. W normalnych warunkach bakteria radzi sobie z toksyczną miedzią przy pomocy enzymu zwanego CupA, który pozwala usuwać metal z komórki. Ale kiedy w otoczeniu pojawia się także złoto, sytuacja się komplikuje. Gdy obecne są również związki złota, enzym zostaje stłumiony, a toksyczne związki miedzi i złota pozostają w komórce – wyjaśnia profesor Nies. W odpowiedzi na ten chemiczny atak bakteria uruchamia kolejny enzym, który badacze nazwali CopA. To właśnie on umożliwia komórce przekształcenie toksycznych związków w mniej szkodliwe formy, które nie tylko stają się łatwiejsze do usunięcia, ale również mniej zagrażają funkcjonowaniu organizmu. – Dzięki temu mniej związków miedzi dostaje się do wnętrza komórki – dodaje Nies. Złote drobinki jako efekt uboczny Cały ten precyzyjny system obronny niesie jednak ze sobą zaskakujący rezultat – powstawanie mikroskopijnych cząstek złota. To właśnie jako produkt uboczny neutralizacji toksycznych pierwiastków C metallidurans wytwarza maleńkie bryłki czystego złota o rozmiarach kilku nanometrów. Choć ilości złota powstające w tym procesie są mikroskopijne, to ich znaczenie naukowe – i potencjalnie przemysłowe – jest ogromne. Bakterie te, żyjące w niszach ekologicznych praktycznie nieosiągalnych dla innych organizmów, nie tylko przetrwały dzięki biochemicznej finezji, ale i stworzyły unikatową możliwość pozyskiwania złota z bardzo ubogich rud. Szansa na nowe technologie Zrozumienie działania tych mechanizmów daje badaczom zupełnie nowe perspektywy. Wiedza o tym, jak C metallidurans radzi sobie z metalami, może w przyszłości pozwolić na rozwój biotechnologicznych metod odzyskiwania złota z rud zawierających tylko jego śladowe ilości. To istotne, zwłaszcza że wydobycie metali szlachetnych tradycyjnymi metodami wymaga ogromnych nakładów energii i generuje znaczne zanieczyszczenia. Jeśli uda się wykorzystać te bakterie lub ich enzymy w sposób przemysłowy, możliwe będzie stworzenie bardziej zrównoważonych i ekologicznych metod pozyskiwania metali. Dodatkowo może to mieć zastosowanie w rekultywacji terenów poprzemysłowych – bakterie potrafią bowiem nie tylko oczyszczać środowisko z toksycznych metali, ale i przekształcać je w coś o wysokiej wartości ekonomicznej.
: Data Publikacji.: 01-01-26
: Opis.: Nowe kamizelki kuloodporne dla polskich żołnierzy. Armia zamówiła ich tysiące. 20250730 AD. Kamizelka kuloodporna KKZ-01/K4 to już nie tylko kolejny element ekwipunku: – to nowoczesna, modularna zbroja, która zapewnia polskim żołnierzom ochronę na poziomie, jakiego dotąd nie mieli. Agencja Uzbrojenia poinformowała właśnie o podpisaniu kolejnego aneksu do umowy – wojsko zamawia dodatkowe 10 tys. sztuk najnowszej wersji tej zaawansowanej kamizelki. Kamizelka KKZ-01/K4 została zaprojektowana z myślą o żołnierzu XXI wieku. To nie tylko standardowy „plate carrier” – czyli konstrukcja bazująca na wkładach balistycznych – ale kompletny system ochrony osobistej, który można rozbudowywać w zależności od potrzeb misji. W swojej podstawowej wersji KKZ-01/K4 chroni przed pociskami kalibru 7,62 x 39 mm (czyli popularnej amunicji używanej np. w karabinach AK-47) oraz 5,56 x 45 mm, czyli standardowej amunicji NATO. Ale to dopiero początek – żołnierz może ją wzbogacić o miękkie wkłady balistyczne, które osłaniają krtań, szyję, barki, ramiona i podbrzusze. Dzięki temu zwiększa się nie tylko odporność na odłamki, ale i kuloodporność – do poziomu K4 oraz odporności odłamkowej klasy O3. To oznacza, że polski żołnierz może liczyć na realną ochronę nie tylko przed pojedynczym strzałem, ale także w warunkach intensywnej walki, gdzie nie brakuje odłamków, pocisków i innych niebezpieczeństw. Modułowa konstrukcja i wygoda. Kamizelka jak z klocków LEGO To, co wyróżnia KKZ-01/K4 na tle wielu innych modeli, to ergonomia i modułowość. Kamizelka została wyposażona w system taśm PALS, czyli popularny standard montażu w systemie MOLLE. Co to oznacza w praktyce? Żołnierz może przypiąć do niej wszystko, czego potrzebuje – od ładownic na magazynki, przez apteczki, aż po worki zrzutowe i zasobniki. Łącznie na KKZ-01/K4 można umieścić ponad 20 różnych typów wyposażenia. To sprawia, że kamizelka staje się centralnym punktem osobistego systemu żołnierza – dokładnie tak, jak w nowoczesnych armiach NATO. Projektanci z Maskpolu zadbali też o to, by konstrukcja była wygodna – a to wbrew pozorom nie jest oczywiste w przypadku sprzętu balistycznego. Odpowiednie rozłożenie ciężaru, przemyślana wentylacja i regulacja sprawiają, że kamizelka może być noszona przez długie godziny bez nadmiernego zmęczenia. Więcej ochrony dla naszych żołnierzy W ostatnich dniach Agencja Uzbrojenia ogłosiła zawarcie aneksu do wcześniej obowiązującej umowy z firmą Maskpol – producentem najnowszej wersji kamizelek kuloodpornych KKZ-01/K4. Na mocy tego porozumienia do Sił Zbrojnych RP trafi około 10 tys. kolejnych egzemplarzy. Wartość tego rozszerzenia to ok. 113 mln zł brutto. To nie pierwsze takie zamówienie – już w kwietniu 2023 r. Maskpol otrzymał od państwa kontrakt o wartości 490 mln zł na dostarczenie kilkudziesięciu tysięcy sztuk KKZ-01/K4. Zbrojenia Sił Zbrojnych RP to temat, który w ostatnich latach przyciąga coraz więcej uwagi. Ogromne kontrakty na czołgi K2, haubice K9 czy systemy Patriot to jedno, ale równie ważne – a może i ważniejsze w codziennej służbie – są właśnie takie zakupy jak kamizelki kuloodporne. W 2023 r. zamówiono kilkadziesiąt tysięcy sztuk KKZ-01/K4. Teraz – zgodnie z aneksem z 6 czerwca – do armii trafi dodatkowe 10 tys. egzemplarzy, a wszystko to ma zostać dostarczone do końca 2025 r. Polska armia nie tylko inwestuje w ciężki sprzęt, ale też realnie poprawia komfort i bezpieczeństwo swoich żołnierzy. Nowoczesne kamizelki balistyczne to podstawowy element przetrwania na współczesnym polu walki, a KKZ-01/K4 pokazuje, że można je projektować i produkować w Polsce – z sukcesem. Made in Poland. Maskpol stawia na nowoczesność Za projekt i produkcję KKZ-01/K4 odpowiada firma Maskpol, należąca do Polskiej Grupy Zbrojeniowej. To nie jest nowicjusz na rynku – Maskpol od lat produkuje sprzęt ochronny dla służb mundurowych. Ale KKZ-01/K4 to jeden z najbardziej zaawansowanych produktów w historii tej firmy. Dzięki takim projektom Polska nie tylko uniezależnia się od zagranicznych dostawców, ale też tworzy kompetencje, które mogą być w przyszłości eksportowane. W dobie rosnącego zapotrzebowania na sprzęt ochronny – zarówno przez armie, jak i inne służby – to ogromna przewaga. Kamizelka, która może uratować życie Czy przeciętny użytkownik internetu powinien się tym zainteresować? Zdecydowanie tak. Bo choć większość z nas nie zakłada kamizelek kuloodpornych na co dzień, to każdy z nas chce, żeby żołnierze broniący naszego kraju mieli jak największe szanse na przeżycie. KKZ-01/K4 to coś więcej niż tylko sprzęt – to dowód, że inwestujemy nie tylko w sprzęt bojowy, ale i w ludzi. I to się naprawdę liczy.
: Data Publikacji.: 01-01-26
© Web Powered by Open Classifieds 2009 - 2026