Nadmi
- Kraj:Polska
- : Język.:deutsch
- : Utworzony.: 06-10-15
- : Ostatnie Logowanie.: 31-01-26

: Opis.: 20250730 AD. W połowie lipca UE przyjęła 18. pakiet sankcji ekonomicznych wymierzonych w Rosję. W krajach Unii Europejskiej działa niemal 48 tys. spółek, w których istotne udziały mają Rosjanie. To minimalnie więcej niż przed rokiem. W niektórych krajach, szczególnie w Bułgarii i na Cyprze, liczba takich podmiotów rośnie jednak gwałtownie. Te dane zebrała agencja ratingowa Moody’s, korzystając z należącej do niej bazy danych Orbis. Zasadniczym celem tej analizy było określenie ryzyka, na jakie narażone są europejskie banki i inne instytucje finansowe, które zobligowane są do raportowania wszystkich transferów poza granice UE o wartości ponad 100 tys. euro, dokonywanych przez firmy z istotnymi powiązaniami z rosyjskimi podmiotami. Wyniki dochodzenia Moody’s przy okazji pokazują jednak, że pomimo 18. pakietów sankcji, które UE nałożyła na Rosję po jej ataku na Ukrainę w 2022 r., interesy Rosjan w Europie wciąż mają się dobrze. Rosjanie rozpychają się w Bułgarii Obowiązek raportowania transferów pieniężnych podmiotów powiązanych z Rosją to element 12. pakietu sankcji, który Rada UE przyjęła w 2023 r. Instytucje finansowe muszą składać sprawozdania po każdym półroczu. Według Moody’s w połowie 2025 r. w krajach UE działało 47,7 tys. spółek, w których co najmniej 40 proc. udziałów miały (bezpośrednio lub pośrednio) osoby fizyczne lub przedsiębiorstwa z Rosji. W ciągu roku ich liczba zwiększyła się o około 560, czyli 1,2 proc. Według ustaleń Moody's najwięcej firm z co najmniej 40-proc. udziałem inwestorów z Rosji działa obecnie w Bułgarii, Czechach oraz Niemczech © Moody's, Moody's - Nasze dane wskazują na znaczący wzrost w niektórych krajach UE liczby kontrolowanych przez Rosjan firm, a także potencjalnie podejrzanych transakcji handlowych, odzwierciedlających to, jak Moskwa dostosowuje się do zachodnich sankcji - skomentował Nicola Passariello, ekspert Moody’s ds. przestępczości finansowej. Najwięcej firm z co najmniej 40-proc. udziałem podmiotów z Rosji w akcjonariacie działa w Bułgarii i w Czechach: odpowiednio 13 346 i 11 369. O ile jednak w Czechach liczba takich podmiotów w ciągu roku zmalała o 9 proc., o tyle w Bułgarii wzrosła o 35 proc. Zwyżki przewyższające 20 proc. Moody’s odnotowała jeszcze na Malcie i w Portugalii, ale w tych krajach rosyjskich firm jest wciąż relatywnie mało. W pierwszej piątce państw UE z największą liczbą firm z istotnym zaangażowaniem Rosjan są jeszcze Niemcy (3 554), Łotwa (3 058) i Cypr (2 944). W pierwszych dwóch z tych krajów liczba takich podmiotów maleje, a w trzecim – rośnie. Polska nie przyciąga rosyjskich biznesów Polska, na tle innych państw Europy Środkowo-Wschodniej, jest umiarkowanie popularnym miejscem rejestracji firm z istotnym udziałem Rosjan. W połowie 2025 r. nad Wisłą działało ich 865, tyle co przed rokiem. Mniej było na Litwie (430), w Rumunii (395) i na Węgrzech (103). Ale już w Estonii (1642) oraz Słowacji (1362) oraz wspomnianych Bułgarii, Czechach i Łotwie - znacząco więcej. Węgry odnotowały przy tym największy odpływ takich biznesów: o 71 proc. w ciągu roku. Na drugim miejscu pod tym względem uplasowała się Austria (spadek o 59 proc.), a na trzecim Szwecja (spadek o 31 proc.). Z analizy Moody’s wynika, że w poszczególnych krajach UE spółki z istotnym udziałem Rosjan różnią się pod względem profilu działalności. Przykładowo, w Bułgarii dominują firmy działające na rynku nieruchomości, a w Czechach firmy handlowe (nieruchomościowe są na drugim miejscu). Analitycy z Moody’s zwracają uwagę na to, że zaangażowanie Rosjan w europejskiej gospodarce trudno jest precyzyjnie zmierzyć, co utrudnia unijnym instytucjom finansowym spełnienie wymogów regulacyjnych. Wiele podmiotów jest kontrolowanych przez Rosjan pośrednio. Tak samo transfery finansowe poza UE często przeprowadzane są dwuetapowo: najpierw pieniądze trafiają do podmiotu niepowiązanego z Rosją, a dopiero później poza granice Unii. MFW tnie prognozy dla rosyjskiej gospodarki Ostatni pakiet sankcji, których celem jest osłabienie rosyjskiej gospodarki, Rada UE przyjęła w połowie lipca. Zawiera on m.in. rozszerzoną listę statków należących do tzw. floty cieni, czyli zaangażowanych w nielegalny przewóz rosyjskich węglowodorów i objętych za to restrykcjami (np. brak dostępu do unijnych portów i usług, w tym ubezpieczeniowych). Obniża też limit ceny rosyjskiej ropy, do którego europejskim firmom wolno angażować się w obrót tym surowcem. Od września będzie on wynosił niespełna 48 dol. za baryłkę w porównaniu do 60 dolarów obecnie. Ponadto zaostrzone zostały ograniczenia dotyczące transakcji z rosyjskimi bankami. Sankcje nakładane przez UE oraz kraje spoza tego bloku zdają się powoli przynosić pożądane efekty. We wtorek Międzynarodowy Fundusz Walutowy obniżył prognozę wzrostu PKB Rosji w 2025 r. do 0,9 proc. z 1,5 proc. proc. w poprzednim raporcie, z kwietnia. W 2026 r. rosyjska gospodarka ma nadal rozwijać się niemrawo, w tempie 1 proc. rocznie. Dla porównania, w poprzednich dwóch latach rosyjski PKB rósł w tempie ponad 4 proc. rocznie. Grzegorz Siemionczyk, główny analityk money.pl
: Data Publikacji.: 01-01-26
: Opis.: Anomalia bałtycka. Tajemniczy obiekt z dna Bałtyku budzi kontrowersje. 20250729 AD. Co skrywa Bałtyk? Wraki, broń i anomalia bałtycka: Bałtyk to niezwykłe morze, pełne zaskakujących faktów i tajemnic, które wciąż czekają na odkrycie. Choć na pierwszy rzut oka może wydawać się niepozorny, już jego wiek, zasolenie czy głębokość potrafią zdziwić. A to dopiero początek - jeszcze więcej emocji budzi to, co skrywa się pod powierzchnią Morza Bałtyckiego. Można tu wymieniać długo: Wraki statków, m.in. XIX-wieczny żaglowiec z butelkami szampana, ogrom broni chemicznej i konwencjonalnej z czasów II wojny światowej, kamienną konstrukcję z epoki kamienia, jedną z najstarszych megastruktur w Europie. I jeszcze coś. Dziwaczny obiekt, który wywołał ogrom dyskusji wśród naukowców i internautów. Do jego odkrycia doszło na obszarze pomiędzy Finlandią a Szwecją. Co kryje dno Morza Bałtyckiego? Można się nieźle zaskoczyć Tajemnicza starożytna megastruktura w Bałtyku. Jest najstarsza w Europie! Niesamowita formacja na zdjęciach z sonaru. Tysiąc teorii W 2011 roku zespół Ocean X Team, który specjalizuje się w poszukiwaniu wraków, przypadkiem odkrył na dnie Morza Bałtyckiego tajemniczy obiekt o średnicy ok. 60 m, który spoczywał na głębokości ok. 90 metrów. Sonarowe zdjęcie przedstawiało strukturę przypominającą Sokoła Millennium z "Gwiezdnych Wojen". Obiekt znajdował się na końcu ok. 300-metrowego pasa spłaszczonego dna morskiego, co sugerowało coś na kształt pasa startowego, przypominając możliwe lądowanie nieznanego obiektu. Pojawiły się informacje podgrzewające dyskusję - że próbki z tego miejsca wykazały metale niewystępujące na Ziemi, a także, że podczas ponownej wyprawy w to miejsce sprzęt elektroniczny badaczy przestawał działać w pobliżu obiektu, przypomina Bluelife.pl. Rzekomo po oddaleniu się o 200 metrów wszystko wracało do normy. Zakładano kilka wyjaśnień - od tajnej niemieckiej lub sowieckiej pułapki, lub broni, przez meteoryt czy starożytny ołtarz, tajemniczy wrak, formację glonów lub twór geologiczny. Nie zabrakło też bardziej śmiałych teorii, np. o statku kosmitów. W końcu nad tematem pochylił się badacz niezwiązany z odkrywcami. Wyniki jednych zadziwiły, innych rozczarowały. Próbki osadów pod lupą geologa, sonar pod lupą inżyniera Wskazano, że próbki z tego miejsca obejmują skały typowe dla regionów polodowcowych: granity, gnejsy, piaskowce. Znaleziono też fragment bazaltu (zastygłej lawy), co również można powiązać z działalnością lodowców. Serwis "IFL Science" przypomina, że geolog Volker Brüchert z Uniwersytetu Sztokholmskiego na podstawie tych badań uznał, że formacja powstała w wyniku procesów glacjalnych i postglacjalnych. Wielu naukowców składania się ku takiemu wyjaśnieniu. - Po pierwsze, zespół Ocean X wykorzystał niedrogą technikę sonarową zwaną sonarem bocznym, która, choć dobrze nadaje się do wyszukiwania wraków statków, nie jest zaprojektowana do szczegółowego obrazowania dna morskiego. Po drugie, według Hanumanta Singha, profesora z Instytutu Oceanograficznego Woods Hole, użyty przez nich sonar nie był odpowiednio skalibrowany - twierdzi serwis "Snopes", zajmujący się weryfikacją faktów. Zagadka z dna Bałtyku. Twór naturalny czy coś innego? Każdy, kto zapoznaje się z odkryciem, ma nieco inne zdanie na temat tego, co odkryli członkowie Ocean X Team. Naukowcy skłaniają się ku naturalnemu tworowi, odkrywcy sugerują, że znalezisko ma niezwykłe cechy, a pasjonaci niewyjaśnionych zjawisk wybierają teorie o zaginionej cywilizacji czy pozaziemskim pochodzeniu obiektu. - Jestem w stu procentach przekonany, że znaleźliśmy coś bardzo, bardzo, bardzo wyjątkowego. Czy to meteoryt, czy asteroida? A może wulkan? A może baza, powiedzmy, okrętu podwodnego z czasów zimnej wojny, który go tam wyprodukował i umieścił? A może to UFO/UAP? Cóż, szczerze mówiąc, musi to być COŚ - mówił "Daily Mail" po odkryciu Dennis Åsberg z Ocean X Team. Jaka jest prawda? Być może znajdzie się ktoś, kto uda się na wyprawę w to miejsce, dokładnie zobrazuje i zbada teren i jednoznacznie udowodni, czym jest dziwny obiekt spoczywający na dnie Bałtyku.
: Data Publikacji.: 31-01-26
: Opis.: Medycy na tropie nowego odkrycia Według badań za utajniony "zmysł" naszego organizmu odpowiadają neuropody. To maleńkie komórki sensoryczne, wyściełające nabłonek okrężnicy. Komórki te wykrywają wspólne białko mikrobiologiczne i wysyłają szybkie wiadomości do mózgu, które pomagają ograniczyć apetyt. Niemniej badacze ze Szkoły Medycznej Uniwersytetu w Durham pod przewodnictwem dwóch doktorów medycyny - Diego Bohórqueza oraz M. Maya Kaelberea, twierdzą, że odkryli sekretne przeznaczenie neuropodów. Twierdzą, że mogą być szerszą platformą do zrozumienia, w jaki sposób jelita wykrywają drobnoustroje, wpływając na nawyki żywieniowe a nawet sposób kształtowania mikrobiomu. Znalezienie nowego zmysłu: Naukowcy zastanawiali się, czy organizm sam może wyczuwać wzorce mikrobiologiczne w czasie rzeczywistym i to nie tylko jako odpowiedź immunologiczną lub zapalną. Podczas swoich badań skupili się na obserwowaniu flagelinów, białek występujących w wici bakteryjnej tj. strukturze przypominającej ogon, której bakterie używają do pływania. Kiedy jemy, niektóre bakterie jelitowe uwalniają takie wici. Neuropody wykrywają je z pomocą receptora zwanego TLR5 i wysyłają wiadomość przez nerw błędny - główną linię komunikacyjną między jelitami a mózgiem. Naukowcy zaproponowali dość zaskakującą hipotezę. Według nich flagelina może wyzwalać neuropody, aby wysyłały sygnały hamujące apetyt do mózgu. To wskazywałoby na bezpośredni wpływ drobnoustrojów na nasze zachowanie. Naukowcy przetestowali te założenia, poszcząc myszy przez noc, a następnie podając im niewielką dawkę flagelinów wprost do okrężnicy. Okazało się, że myszy jadły mniej. Kiedy naukowcy przeprowadzili ten sam eksperyment na myszach pozbawionych receptora TLR5, nic się nie zmieniło. Myszy nadal jadły. Początek dalszych badań Odkrycie sugeruje, że flageliny wysyłają sygnał o zahamowaniu apetytu za pośrednictwem TLR5, pozwalając jelitom powiedzieć mózgowi, żeby ograniczył apetyt i tym samym jedzenie. Bez tego receptora wiadomość nie dociera. Ten układ tworzy właśnie "neurobiotyczny zmysł", dzięki któremu gospodarz dostosowuje swoje zachowanie poprzez monitorowanie wzorca drobnoustrojów jelitowych. Może on pośrednio chronić nas przed chorobami związanymi z jedzeniem. Przy tym może regulować takie stany jak otyłość, czy pewnego rodzaju zmiany psychiczne. Naukowcy chcą potraktować to odkrycie jako wyjście do dalszych badań np. w jaki sposób określone diety zmieniają krajobraz drobnoustrojów w jelitach. Badania opublikowano w czasopiśmie Nature.
: Data Publikacji.: 31-01-26
: Opis.: Syntetyczny kryształ dzięki wyjątkowym właściwościom może przekształcić raczkujące jeszcze lasery wojskowe w morderczą broń. Otwiera drogę do skutecznego rażenia celów na ogromne odległości, także w kosmosie. Jest tańsza i celniejsza niż tradycyjna, a bariery w jej rozwoju znikają Prace nad bronią laserową mogą teraz ulec przyspieszeniu. Jest tańsza i celniejsza niż tradycyjna, a bariery w jej rozwoju znikają Chińscy naukowcy z Instytutów Nauk Fizycznych w Hefei przy Chińskiej Akademii Nauk twierdzą, że stworzyli największy na świecie kryształ selenku baru i galu (BGSe), o średnicy 60 milimetrów. Przekształca on krótkofalową energię lasera o krótkiej fali podczerwieni w wiązki średniej i dalekiej podczerwieni. Co kluczowe, fale te mają zdolność efektywnego przenikania przez atmosferę z minimalną utratą energii. A to była dotąd jedna z najważniejszych barier przy stosowaniu broni laserowej, której wydajność ulegała ograniczeniu w przypadku np. złej pogody czy wysokiego stężenia pyłów. Jak powstał niezwykły kryształ? Jakie ma możliwości? Kryształ ten jest odporny na obciążenia energetyczne – wytrzymuje intensywność promieniowania do 550 megawatów na centymetr kwadratowy, czyli około dziesięć razy większą niż wynosi próg uszkodzeń dla większości obecnie wykorzystywanych w armii materiałów. To oznacza, że można przez niego przepuścić bardzo intensywną wiązkę lasera bez uszkodzenia układu optycznego. Ta odporność sprawia, że kryształ nadaje się do zastosowań w laserach o ultrawysokiej mocy, które wcześniej zawodziły z powodu uszkodzeń wewnętrznych, jak na przykład podczas testu Marynarki Wojennej USA w 1997 roku, gdy laser średniej podczerwieni uszkodził własne komponenty podczas próby trafienia satelity. Chiny mają już drony z laserami. Promień tnie metal i zniszczy cały oddział wojska. „To największy dotąd zgłoszony okaz takiego kryształu na świecie” – napisali badacze pod kierownictwem fizyka Wu Haixina w recenzowanym artykule opublikowanym w czerwcu w czasopiśmie „Journal of Synthetic Crystals”. Pierwszy taki kryształ został stworzony przez chińskich naukowców w 2010 roku i od razu wzbudził zainteresowanie badaczy wojskowych na świecie dzięki swoim unikalnym właściwościom. Ci podkreślają, że zachodnie laboratoria dotąd nie zdołały stworzyć podobnego materiału tej wielkości. Bo też nie jest to proste. Wytworzenie tak dużego i stabilnego kryształu wymaga ekstremalnej precyzji. Proces rozpoczyna się od szczelnego zamknięcia czystego baru, galu i selenu w szklanych tubach kwarcowych w warunkach próżni, zaś mieszanka jest podgrzewana do temperatury 1020 stopni Celsjusza w dwustrefowym piecu. Przez około miesiąc kryształ stopniowo się formuje podczas kontrolowanego schładzania. Po uformowaniu, kryształ musi być poddany wyżarzaniu – ogrzewany do 500°C przez kilka dni, a następnie chłodzony w tempie zaledwie 5°C na godzinę, aby uniknąć defektów. Powierzchnie są następnie polerowane piłami diamentowymi i zawiesiną tlenku ceru, by uzyskać przejrzystość optyczną i integralność strukturalną. Konieczne jest wyeliminowanie tlenu i wilgoci – opisuje „Interesting Engineering”. Promień śmierci podbija świat. Nowa broń trafiła do zaciekłego wroga Ameryki. Choć chińscy naukowcy nie wskazują bezpośrednio zastosowań wojskowych, moment ogłoszenia odkrycia zbiega się z rosnącym zainteresowaniem Chin bronią energii ukierunkowanej i obroną kosmiczną. Eksperci sugerują, że kryształ może być wykorzystywany w potężnych systemach laserowych, zdolnych do przenikania przez tzw. okna atmosferyczne, a więc być może również do osiągania celów takich jak satelity i z kosmosu celów naziemnych. Może być też wykorzystany w przypadku rażenia celów latających, jak drony i samoloty czy naziemnych, jak pojazdy wojskowe czy stacjonarne bazy, oddalone o dziesiątki, a nawet setki kilometrów. Ważne są też potencjalne zastosowania cywilne, m.in. w obrazowaniu medycznym i ultraczułych systemach detekcji podczerwieni, które wykorzystywane są np. w lotnictwie. Wydajność BGSe wyróżnia się nawet na tle kryształów stosowanych obecnie do celów cywilnych na świecie. Na przykład system laserowy ZEUS na Uniwersytecie Michigan opiera się na ogromnym krysztale szafiru z domieszką tytanu, o średnicy prawie 18 cm, którego produkcja zajęła ponad cztery lata. Zespół Wu stworzył swój kryształ znacznie szybciej. Szybki rozwój broni laserowej. Kto przoduje? Ale to nie zastosowania cywilne interesują teraz armie największych mocarstw. Kryształ może być fundamentem dla nowej generacji broni laserowej. Jednak zastosowanie nowej broni o dużej mocy i zasięgu wymagać będzie pokonania poważnych ograniczeń. Potężne lasery wymagają ogromnych ilości energii, a precyzyjne trafienie w cel ruchomy lub w kosmosie – zaawansowanej nawigacji i śledzenia. Kolejny problem to chłodzenie: systemy laserowe tej mocy muszą bardzo skutecznie odprowadzać ciepło. Tu Chińczycy mają już spore osiągnięcia. System chłodzenia dla laserów dużej mocy, opracowany przez chiński National University of Defence Technology pozwala na długotrwałą pracę bez przegrzewania. Lasery trafiły do brytyjskiej armii. Strzał za 1 dolara i imponująca skuteczność: Nad bronią laserową pracuje wiele krajów, np. Chiny mają już systemy obrony powietrznej serii LW o mocy do 200 kW. Amerykanie umieszczają lasery o dużej mocy na okrętach. Np. HELIOS – okrętowy laser o mocy nawet 150 kW jest integrowany z systemem Aegis na niszczycielach klasy Arleigh Burke. Pierwszy system zainstalowano na USS Preble w 2022 roku. Z kolei lądowy system mniejszej mocy (20 kW) P HEL (Palletized High Energy Laser) był wykorzystywany do zwalczania dronów za granicą w 2022 roku. Wielka Brytania rozwija laser morski DragonFire o mocy 50 kW, który ma być zainstalowany na czterech okrętach Royal Navy do 2027 roku. Pierwszym krajem, który w czasie działań bojowych zestrzelił drony przy użyciu lasera i to udokumentował, był Izrael. Podczas konfliktu z Iranem zastosowano urządzenie Rafael Advanced Defense Systems, które działa w ramach „Żelaznej Kopuły” (Iron Beam). Skąd tak duże zainteresowanie nową bronią? Jest przede wszystkim niezwykle tania w użyciu. Zamiast wystrzeliwania rakiet kosztujących setki tysięcy dolarów każda, można oddać strzał za raptem kilka dolarów. I w dodatku z większą precyzją. Np. Stany Zjednoczone wydały ponad miliard dol. w rozmaitej amunicji, aby zestrzelić drony Huti podczas operacji na Morzu Czerwonym. Wygląda na to, że lasery i broń elektromagnetyczna to przyszłość pola walki, która może zepchnąć w cień tradycyjną broń prochową czy rakiety.
: Data Publikacji.: 30-01-26
© Web Powered by Open Classifieds 2009 - 2026