Nadmi
- Kraj:Polska
- : Język.:deutsch
- : Utworzony.: 06-10-15
- : Ostatnie Logowanie.: 31-01-26

: Opis.: Latający wynalazek Polaka stał się hitem. Wypuszcza kolejny model. Twórca Jetson One, latającego skutera z Polski, wprowadza na rynek kolejny pojazd. W Polsce osobowego drona firmy Tomasza Patana ma testować GOPR. Inżynier Tomasz Patan, polski wynalazca, który stoi za latającym pojazdem Jetson One, rusza z seryjną produkcją drugiego pojazdu. To też elektryczny osobowy dron pionowego startu, czyli tzw. eVTOL. Start-up, który ma swoją siedzibę we Włoszech, nie będzie miał raczej problemów ze sprzedażą. „To się dzieje naprawdę! Z radością informujemy o wprowadzeniu na rynek Jetson ONE SN2, naszego drugiego pojazdu do produkcji seryjnej oraz 1 ze 100 pakietów Founders Edition” – napisał Patan w mediach społecznościowych. Polski latający skuter zamierza podbić świat. Ma być „dla każdego" Jak poinformował, nowy pojazd odbył już dziewiczy lot. Zapewnił przy tym, że SN2 sprawował się bezbłędnie, a produkcja tego modelu nabiera rozpędu.Pojazdy Jetson One produkowane i testowane są w Arezzo we włoskiej Toskanii. Latające skutery dla polskiego ratownictwa górskiego Jetson One ma ambicję rozpocząć m.in. nową erę w ratownictwie górskim. Stąd nawiązał współpracę z GOPR (Górskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe). Pojazd będzie testowany przez ratowników grupy podhalańskiej. Pierwsze takie próby pojazdu już były w innych krajach – Tomasz Patan w sieci podał, że firma otrzymała „bardzo pozytywne opinie na temat przypadków użycia przez osoby udzielające pierwszej pomocy” i teraz przygotowuje się do „rzeczywistych demonstracji z zespołem ds. innowacji”. Latające elektryki polecą znad Wisły? Polska firma chce zbudować fabrykę Na platformie LinkedIn polski konstruktor zamieścił wpis, w którym stwierdził, że „gdy liczy się każda sekunda, innowacja nabiera tempa”. Jego zdaniem osobowy dron na nowo definiuje możliwości ratownictwa górskiego. „Wyobraź sobie, że służby ratownicze docierają do odległego terenu w ciągu kilku minut – bez dróg, bez opóźnień” – wskazuje Patan. Czym jest pojazd Jetson One? Jetson One eVTOL jest szybki w użyciu, startuje praktycznie z każdego miejsca, a jego atutem jest wysoka zwrotność. Do tego ten dron osobowy jest niezwykle prosty w obsłudze. Polsko-włoski start-up nie ma wątpliwości, że to będzie „prawdziwy przełom w służbach ratowniczych”. Pojazd wyróżnia się na tle innych przede wszystkim swoją dostępnością – do jego prowadzenia nie są wymagane żadne licencje ani specjalne uprawnienia, a to szczególnie istotne m.in. w Stanach Zjednoczonych, gdzie przepisy umożliwiają korzystanie z tego typu maszyn bez konieczności spełniania dodatkowych wymogów. Pojazd w pierwszej wersji kosztuje 128 tys. dol., waży 115 kg i znalazł już setki nabywców, a teraz firma przyjmuje zamówienia na 2026 rok. 20250702 AD. Pierwsze w Polsce testy innowacyjnego statku powietrznego Jetson ONE w warunkach ratownictwa górskiego. © PAP, PAP/Grzegorz Momot Na stoku Góry Wdżar w Pieninach odbyły się testy Jetson One – elektrycznego, jednoosobowego statku powietrznego typu eVTOL. Nowoczesny pojazd może wkrótce odmienić pracę ratowników górskich. Czy GOPR już niedługo będzie korzystać z takich maszyn podczas akcji? W Kluszkowcach, na zboczu Góry Wdżar, przeprowadzono testy Jetson One – lekkiego, elektrycznego pojazdu latającego typu eVTOL. W wydarzeniu uczestniczyli ratownicy Grupy Podhalańskiej GOPR, którzy obserwowali, jak maszyna radzi sobie w wymagających, górskich warunkach. Po zakończonych próbach zorganizowano konferencję prasową z udziałem przedstawicieli GOPR oraz konstruktora pojazdu. GOPR: Przyszła kolej na coś, co wydawało się czystą fantastyką Kluszkowice (pow. nowotarski), 29.06.2025. Pierwsze w Polsce testy innowacyjnego statku powietrznego typu eVTOL ? Jetson ONE w warunkach ratownictwa górskiego, 29 bm. w położonej u podnóży Gorców miejscowości Kluszkowce. Jetson ONE to elektryczny ultralekki, jednoosobowy oktokopter pionowego startu i lądowania (eVTOL) wyprodukowany przez wywodzą się z Polski firmy Jetson. (jm) PAP/Grzegorz Momot ©PAP, PAP/Grzegorz Momot Ratownicy górscy od lat wdrażają innowacyjne rozwiązania, by skuteczniej nieść pomoc. W ich wyposażeniu pojawiły się już quady, skutery śnieżne czy drony, a teraz przyszedł czas na jednoosobowy statek powietrzny. - Nasza odpowiedzialność za całe pasmo górskie od Karkonoszy po Bieszczady motywuje nas do ciągłego szukania nowych rozwiązań - mówił podczas konferencji Jerzy Siodłak, naczelnik GOPR. - Po quadach, skuterach i dronach przyszła pora na coś, co jeszcze niedawno wydawało się czystą fantastyką - latający pojazd, który może realnie wesprzeć nasze działania - dodał. Naczelnik GOPR wyraził przekonanie, że pojazdy takie jak Jetson One mogą w przyszłości stać się standardowym elementem wyposażenia wszystkich siedmiu regionalnych grup GOPR. Dodał również, że widzi potencjał wykorzystania tej technologii nie tylko w górach, ale także w miastach, gdzie szybki dostęp do poszkodowanych jest równie ważny. Jetson One dał sobie radę w górskich warunkach Jetson One to w pełni elektryczny pojazd, wyposażony w osiem silników oraz zaawansowane systemy bezpieczeństwa, w tym klatkę ochronną i balistyczny spadochron awaryjny. Tomasz Patan, pilot i współtwórca maszyny, nie krył dumy z projektu. - Czekaliśmy na taki test od dawna. Dzisiejszy lot to pierwszy raz, gdy Jetson One działał w trudnym, górskim terenie - opowiadał Patan. - Wznosiliśmy się na wysokość ponad 1200 metrów, startując z 4 kilometrów dalej - wszystko w mniej niż 4 minuty. Jetson One i testy GOPR © Licencjodawca Sterowanie Jetson One odbywa się za pomocą jednego joysticka, a komputer pokładowy samodzielnie stabilizuje lot. Patan podkreślił, że szkolenie z obsługi maszyny trwa zaledwie kilka godzin – wiele osób po trzech lub czterech godzinach nauki potrafiło samodzielnie pilotować pojazd. Czas lotu Jetson One wynosi od 12 do 20 minut, w zależności od wagi pilota. Mimo tego ograniczenia, zasięg i prędkość maszyny mogą pozwolić ratownikom dotrzeć do poszkodowanego szybciej niż pieszo czy na nartach. Paweł Michalik, ekspert od dronów i ratownik Grupy Podhalańskiej, zaznaczył, że podczas testów dokładnie analizowano zarówno zalety, jak i ograniczenia nowej technologii. Silny wiatr nie stanowił problemu dla pojazdu latającego W trakcie prób Jetson One poradził sobie nawet z silnym wiatrem, osiągającym prędkość do 16 m/s. Patan zwrócił uwagę, że w takich warunkach wiele lekkich samolotów i śmigłowców nie jest w stanie latać. Podkreślił, że testy dostarczyły cennych informacji na temat dalszego rozwoju projektu, zwłaszcza w zakresie baterii i śmigieł, ale już teraz widać ogromny potencjał tej technologii. Choć obecnie Jetson One produkowany jest we Włoszech, a wkrótce także w Kalifornii, jego koncepcja narodziła się w Polsce. Patan przypomniał, że trzy lata temu prace nad projektem rozpoczęły się nad Wisłą, a pierwszy lot odbył się na Pustyni Błędowskiej. Nagranie z tego wydarzenia zdobyło miliony wyświetleń w internecie.
: Data Publikacji.: 18-01-26
: Opis.: Mogła rzucić się w oczy turystom odwiedzającym chorwackie, greckie czy włoskie plaże. Nie wszyscy wiedzą, że ostrosz pojawia się także w Bałtyku. Ta ryba znana jest z zagrzebywania się w piasku na płyciznach. Spod niego wystają jedynie jej oczy i... jadowe kolce. Ostrosz drakon, zdjęcie ilustracyjne © Shutterstock Ostrosz może pochwalić się jadem, który znajduje się w gruczołach połączonych z kolcami. Te umiejscowione są przy płetwach grzbietowych ryby oraz pokrywach skrzelowych. Kolce te, umieszczone na skrzelach, są skierowane ku tyłowi ciała i lekko zakrzywione w dół. To one odpowiadają za wydzielanie toksycznego polipeptydu znanego jako drakotoksyna – stąd też pełna nazwa ryby – ostrosz drakon (Trachinus draco). Pokrewny gatunek, ostroszyk żmijowaty z Morza Północnego, posiada jad zawierający 5-hydroksytryptaminę. Jednakże ryba, która zamieszkuje płycizny Bałtyku dysponuje wyjątkowo silnym jadem, który wywołuje błyskawiczną reakcję u ludzi. Wystarczy wtedy przypadkowo nadepnąć na rybę gołą stopą, by doświadczyć poważnych problemów zdrowotnych. Ból po ukłuciu jest ekstremalny i może trwać nie tylko kilka godzin, ale nawet dni. W skrajnych przypadkach symptomy utrzymywały się przez kilka miesięcy – rekordowo nawet cztery. Osoby mające kontakt z ostroszem relacjonują ból tak intensywny, że bywa trudny do zniesienia. Ostrosz bywa w Morzu Bałtyckim. Ale rzadko Obecność ostrosza w Morzu Bałtyckim jest rzadkością. To przypadek nietypowy, ponieważ w tych wodach nie spodziewamy się występowania tak groźnych, trujących organizmów. Bałtyk to nie tropikalne rejony ani nawet nie Morze Śródziemne, gdzie ryby jadowite są znacznie powszechniejsze. Turyści odwiedzający Chorwację, Włochy czy Grecję mogą nieświadomie zetknąć się z tym niebezpiecznym mieszkańcem morskich głębin – w Bałtyku to jednak wyjątkowa sytuacja. Ostrosz, choć rzadko, pojawia się w wodach Bałtyku. Trudno go jednak spotkać u polskich wybrzeży – jego obecność jest notowana głównie przy brzegach Danii i Szwecji, czasem również Niemiec. To ryba zamieszkująca wody Morza Północnego i przyległe obszary – Bałtyk znajduje się na obrzeżu jej zasięgu. Ten jadowity gatunek występuje od Norwegii, przez Morze Norweskie, Morze Północne, aż po Maroko – spotyka się go także w Morzu Śródziemnym i Czarnym. Ostrosze preferują płytkie, piaszczyste obszary, gdzie zakopują się w dnie, wystawiając jedynie oczy – oraz czasem kolce. Ukłucia zdarzają się również rybakom, którzy nieostrożnie wyciągają je z sieci. Ryba z kolcami jako przysmak? Co ciekawe, ostrosz nie zawsze jest postrzegany jako niepożądany. W wielu kuchniach krajów śródziemnomorskich jest on cenionym składnikiem dań – we Francji czy we Włoszech uznawany jest za prawdziwy rarytas. Zakopywanie się w piasku nie jest jednak pułapką zastawioną na ludzi – to naturalna metoda polowania ryby na swoje ofiary. Ostrosz w ten sposób łowi skorupiaki, takie jak krewetki, a także małe ryby i – w przypadku większych osobników – głowonogi. Człowiek staje się ofiarą jedynie przez przypadek, najczęściej dlatego, że nie zauważy świetnie zasypanej w piasku ryby.
: Data Publikacji.: 18-01-26
: Opis.: 20250614 AD. Krytycy zarzucają Grupie Bilderberg związki z wolnomularstwem i dążenie do "nowego porządku świata". Uczestnicy owianych aurą tajemniczości spotkań twierdzą jednak, że rzeczywistość jest znacznie mniej ekscytująca. Grupa Bilderberg czy też Klub Bilderberg to międzynarodowe stowarzyszenie ludzi polityki, biznesu oraz technologii. To są ludzie, którzy już od ponad 70 lat spotykają się na zamkniętych i niedostępnych dla mediów konferencjach, aby dyskutować o aktualnych dla świata problemach. Coroczne spotkanie Grupy Bilderberg to trzydniowe forum nieformalnych dyskusji, mające na celu wspieranie dialogu między Europą a Ameryką Północną. To pionierskie spotkanie zrodziło się z obaw wyrażanych przez czołowych obywateli po obu stronach Atlantyku, że Europa Zachodnia i Ameryka Północna nie współpracują ze sobą tak ściśle, jak powinny w kwestiach wspólnego zainteresowania - czytamy na oficjalnej stronie organizacji W tym roku (12-15 czerwca) miejscem spotkania grupy jest Sztokholm. I choć organizatorzy - ze względów bezpieczeństwa - nie ujawniają dokładnej lokalizacji konferencji, to szwedzkie media zdążyły już ustalić, że jest to Grand Hotel. Od 10 do 14 czerwca nie można zarezerwować pokoju w Grand Hotelu. Cały obiekt jest wynajęty na wyłączność i zamknięty. Dotyczy to także restauracji oraz strefy spa, które w tych dniach nie przyjmują gości - donosiła pod koniec maja gazeta "Svenska Dagbladed". Okolice Grand Hotelu już od kilku dni mają być ściśle patrolowane przez policję, a wokół niego pojawiły się betonowe przeszkody, co ma mieć związek z zapowiedzianymi przez antyglobalistów manifestacjami. Tajemnicza Grupa Bilderberg. Konferencja dla elit W przeszłości lista uczestników spotkania była tajna, co jeszcze bardziej wzmacniało aurę tajemnicy wokół stowarzyszenia. Od kilku lat organizatorzy publikują jednak informacje na temat zaproszonych gości. Dzięki temu wiemy, że w tym roku udział w konferencji weźmie 125 osób. Nazwiska? Elitarne. Na liście znaleźli się sekretarz generalny NATO Mark Rutte, jego poprzednik Jens Stoltenberg, premier Szwecji Ulf Kristertsson oraz przewodnicząca Bundestagu Julia Kloeckner. Nie brakuje również ludzi biznesu i technologii. Do Sztokholmu przybyć mieli założyciel platformy Spotify Daniel Ek, prezes linii Ryanair Michael O'Leary oraz szef Microsoftu Satya Nadella. Są i polskie akcenty. W stolicy Szwecji miał pojawić się minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski i jego małżonka, amerykańska pisarka Anne Applebaum, którzy są już "weteranami" spotkań Bilderberg. W tym roku na liście pojawiły się jednak dwa nowe nazwiska z Polski: Rafał Brzoska (prezes InPostu) oraz Wojciech Kostrzewa (prezes Polskiej Rady Biznesu). W 2024 roku w konferencji uczestniczyli natomiast minister finansów Andrzej Domański i prezeska Warner Bros Discovery EMEA Kasia Kieli. Już od pewnego czasu organizatorzy publikują również ogólną listę tematów, które mają być przedmiotem dyskusji podczas spotkania klubu. W tym roku będą to m.in.: stosunku transatlantyckie, Ukraina, UE, Bliski Wschód, gospodarka USA, proliferacja, AI, oś autorytarna, depopulacja i migracja. Hotel de Bilderberg w Oosterbeek Michiel1972 - Praca własna/CC BY-SA 4.0/Wikimedia Commons Polskie korzenie sekretnego stowarzyszenia Pierwsze spotkanie zorganizowane przez grupę miało miejsce w maju 1954 r. w holenderskim Oosterbeek, a konkretnie w hotelu Bilderberg (stąd też nazwa stowarzyszenia). Jednym z inicjatorów klubu był polski emigrant Józef Retinger, doradca generała Władysław Sikorskiego, emisariusz polityczny, wolnomularz, organizator kongresu haskiego oraz jeden z twórców Wspólnoty Europejskiej. W 1958 roku nominowany do Pokojowej Nagrody Nobla. Postać tak tajemnicza, jak i samo stowarzyszenie. Józef Retinger miał przekonać holenderskiego księcia Bernharda do utworzenia organizacji, której celem byłoby zbliżenie interesów gospodarczych Europy i Stanów Zjednoczonych. To właśnie Bernhard został formalnym gospodarzem pierwszej konferencji Gruby Bilderberg. Retinger zadowolił się funkcją sekretarza klubu. Od tego czasu grupa spotyka się co roku na kilkudniowych konferencjach, choć zdarzały się też przerwy w spotkaniach. Jedna z nich wydarzyła się w latach 2020-2021, a jej powodem była pandemia koronawirusa. Według relacji George'a McGhee, byłego ambasadora USA w Niemczech, którą przytacza Deutsche Welle, Klub Bilderberg miał uczestniczyć m.in. w powstawaniu Traktatów Rzymskich, które powołały do życia Europejską Wspólnotę Gospodarczą (EWG), poprzedniczkę Unii Europejskiej. To również to stowarzyszenie miało walnie przyczynić się do ustanowienia wspólnej europejskiej waluty. Zasada "Chatham House". O co chodzi? Na czele Grupy Bilderberg stoi tzw. komitet sterujący. Jego członkowie wybierani się na czteroletnią kadencję. Komitet każdego roku wybiera gości, których zaprasza na spotkanie. Obecnie na czele organizacji stoi były szef NATO Jens Stoltenberg, a w jej skład wchodzą również m.in. Jose Manuel Barroso (były szef Komisji Europejskiej), Alex Karp (prezes koncernu Palantir), Satya Nadella (prezes Microsoftu) oraz Eric Schmidt (były prezes Google'a). Konferencje Grupy Bilderberg odbywają się w państwach, z których pochodzą członkowie komitetu sterującego. Do ich obowiązków należy również uiszczanie składek, z których finansowana jest działalność organizacji. To jedna z najbardziej tajemniczych firm na świecie. Palantir ma pomóc Trumpowi w 'wielkiej inwigilacji' Podstawową zasadą, która obowiązuje wszystkich uczestników spotkań Bilderberg, jest "Chatham House Rule". Opracowana w 1927 roku reguła zezwala na upublicznianie informacji uzyskanych podczas spotkań, ale wyłącznie pod warunkiem nieujawniania tożsamości uczestników zebrania. Co ciekawe, organizatorzy nie pokrywają uczestnikom kosztów udziału w konferencji. Każdy z gości musi samodzielnie zapłacić za podróż, jak również nocleg i wyżywienie na miejscu. Rolą komitetu sterującego jest jedynie zapewnienie miejsca spotkania, co i tak wiąże się z dużymi kosztami - m.in. ze względu na konieczność zapewnienia uczestnikom bezpieczeństwa i prywatności. Kontrowersje i teorie spiskowe Aura tajemniczości wokół Grupy Bilderberg sprawia, że od początku swojego istnienia była obiektem licznych kontrowersji. Największe emocje budzi oczywiście ścisła poufność spotkań. Żadne rozmowy nie są nagrywane, nie ma oficjalnych protokołów, a uczestnicy nie mogą cytować innych. Oficjalnie tłumaczy się to chęcią zapewnienia swobody wypowiedzi. Jednak dla wielu obserwatorów taka formuła jest niedopuszczalna w świecie demokratycznych standardów. Tajemniczość i skład uczestników - premierzy, ministrowie, prezydenci, prezesi globalnych korporacji, bankierzy - sprawiły, że grupa stała się celem licznych teorii spiskowych. Wśród najczęstszych oskarżeń pojawiają się zarzuty o: planowanie wspólnej polityki gospodarczej i monetarnej poza oficjalnymi strukturami, koordynację działań organizacji międzynarodowych (jak NATO czy Bank Światowy), "ustalanie" kandydatów na kluczowe stanowiska polityczne, promowanie globalizmu kosztem suwerenności państw narodowych. Spotkania Grupy Bilderberg to miejsce, gdzie elity wymieniają się pomysłami bez nadzoru opinii publicznej. To nie jest dialog – to inscenizacja wpływu - pisał Daniel Estulin, teoretyk spiskowy oraz autor opublikowanej w 2006 r. książki "The True Story of the Bilderberg Group". Zdaniem Estulina jednym z głównych celów przyświecających organizacji jest chęć "zniszczenia państw narodowych". Obrońcy Grupy Bilderberg zaprzeczają tym oskarżeniom i podkreślają jej rolę jako forum wolnej wymiany myśli. Etienne Davignon, były przewodniczący tej organizacji, w 2005 roku w rozmowie ze stacją BBC wyjaśniał, że powód, dla którego spotkania mają charakter prywatny, jest dość prozaiczny. Chodzi o otwartość i szczerość dyskusji. Nieuniknione, że ludzie będą podejrzewać nas o jakieś spiski. Ale to nie ma znaczenia. Oni nie potrafią zrozumieć, że świat jest o wiele bardziej skomplikowany - stwierdził Davignon. To, co się wie o konferencjach Grupy Bilderberg, nie ma w sobie nic spektakularnego. Omawia się tam najważniejsze w danym czasie dla świata sprawy dotyczące bezpieczeństwa, polityki i gospodarki - pisze w swoim tekście Deutsche Welle. "Między rieslingiem i rostbefem przeważnie chodzi o ratowanie świata, a przynajmniej o rozwiązywanie problemów globalnych" - zdradza kulisy spotkań jeden z uczestników w rozmowie z DW. Mimo zapewnień o braku "sprawczości "i doradczym charakterze Grupy Bilderberg niektórzy wskazują na podejrzaną korelację między udziałem w spotkaniach a późniejszą karierą uczestników. Bill Clinton był obecny na spotkaniu w 1991 roku - dwa lata później został prezydentem USA. Podobnie Tony Blair - uczestnik w 1993, premier w 1997. A podobnych przypadków było w historii znacznie więcej. Choć absolutnie nie dowodzi to bezpośredniego wpływu Grupy, rodzi pytania o jej nieformalną rolę w kształtowaniu elit politycznych. Co ciekawe, temat Grupy Bilderberg został wywołany w czasie kampanii przed tegorocznymi wyborami w Polsce. - Brał pan udział w spotkaniu grupy Bilderberg. Czy jako prezydent będzie pan publikował sprawozdania z takich rozmów? - takie pytanie podczas jednej z telewizyjnych debat skierował do Rafała Trzaskowskiego Marek Woch, jego kontrkandydat w wyborach. To normalne spotkania. Podczas jednego z nich rozmawiałem o relacjach transatlantyckich z zięciem Donalda Trumpa - odpowiedział Trzaskowski, który w 2019 roku znalazł się na liście gości Grupy Bilderberg.
: Data Publikacji.: 17-01-26
: Opis.: 20250613 piątek: Zastanawiasz się, dlaczego mimo założenia strony internetowej, Twoja firma nadal nie pojawia się w wynikach wyszukiwania Google? To frustrujące, zwłaszcza gdy konkurencja zgarnia klientów dzięki widoczności w sieci. Dobra wiadomość jest taka, że problem często wynika z typowych błędów SEO, które można łatwo naprawić. Sprawdź, czy któryś z nich nie dotyczy Twojej witryny. 1. Brak optymalizacji technicznej strony Strona może wyglądać pięknie, ale jeśli ładuje się zbyt wolno, ma błędy w kodzie albo nie jest przystosowana do urządzeń mobilnych, Google nie da jej wysokiej pozycji. Sprawdź: Czy strona ładuje się poniżej 3 sekund? Czy działa poprawnie na smartfonach? Czy masz poprawnie ustawione przekierowania i strukturę adresów URL? Jeśli odpowiedź na któreś z tych pytań brzmi „nie” – czas na audyt techniczny. 2. Słaba jakość treści Google kocha treści – ale tylko wtedy, gdy są wartościowe dla użytkownika. Jeśli Twoje teksty są zbyt krótkie, powielają informacje z innych stron albo nie zawierają słów kluczowych, algorytm nie uzna ich za pomocne. Pamiętaj: Pisz z myślą o użytkowniku, a nie o robotach. Unikaj kopiowania treści z innych źródeł. Stosuj słowa kluczowe naturalnie, nie przesadzaj z ich liczbą. 3. Brak odpowiednich słów kluczowych Czy wiesz, jakich fraz szukają Twoi klienci? Jeśli nie – Twoja strona może być świetna, ale nikt jej nie znajdzie. Używaj narzędzi takich jak Google Keyword Planner czy Senuto, aby dobrać właściwe słowa kluczowe do każdej podstrony. Każda strona powinna celować w konkretną frazę. 4. Strona nie została zaindeksowana Czasem przyczyna jest banalna – Twoja strona po prostu nie została dodana do indeksu Google. Sprawdź to, wpisując w wyszukiwarkę: site:twojadomena.pl. Jeśli nie widzisz żadnych wyników – to znaczy, że robot Google jeszcze nie odwiedził Twojej strony. Dodaj stronę do Google Search Console i prześlij mapę witryny (sitemap.xml). 5. Brak linków prowadzących do strony Linki zewnętrzne to jeden z najmocniejszych czynników rankingowych. Jeśli inne strony nie linkują do Twojej – Google może uznać ją za mało wartościową. Zadbaj o: Obecność w katalogach branżowych Współpracę z blogami i serwisami tematycznymi Tworzenie treści, które naturalnie przyciągają linki Jak naprawić błędy SEO i zacząć zdobywać klientów z Google? Jeśli nie masz czasu lub wiedzy, żeby samodzielnie analizować stronę i poprawiać błędy, warto oddać to w ręce specjalistów. Firma Internetica od lat wspiera biznesy w budowaniu widoczności w Google – od audytów SEO, przez tworzenie strategii treści, po skuteczne link building i optymalizację techniczną. Widoczność w wyszukiwarce nie jest dziełem przypadku. To efekt przemyślanych działań i unikania powyższych błędów. Zacznij działać już dziś – bo każda stracona pozycja to potencjalnie utracony klient.
: Data Publikacji.: 16-01-26
© Web Powered by Open Classifieds 2009 - 2026